Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > LM M: Niespodziewana porażka Vervy Warszawa w Lizbonie

LM M: Niespodziewana porażka Vervy Warszawa w Lizbonie

fot. cev.eu

Siatkarze Vervy Warszawa doznali niespodziewanej porażki w Lidze Mistrzów z Benficą Lizbona 1:3. W dwóch pierwszych setach warszawianie nie podjęli walki i przegrali je z kretesem. Trzeciego seta rozstrzygnęli na swoją korzyść, ale na więcej ich nie było stać i ze stolicy Portugalii powrócą na tarczy.

Po asie serwisowym Hugo Gaspara oraz ataku zza linii trzeciego metra tego zawodnika gospodarze rozpoczęli to spotkanie od prowadzenia 5:2. Warszawianie po zagraniu Bartosza Kwolka zniwelowali straty do punktu, ale przestrzelone zagranie Piotra Nowakowskiego ponownie dawało ich rywalom trzy ,,oczka” więcej. Obie drużyny popełniały sporo błędów własnych, co sprawiało, że w początkowych fragmentach tego pojedynku mało było gry. To właśnie po zagraniu w siatkę Petera Wohlfahrtstättera zrobiło się 13:12, ale kolejne pomyłki w ekipie Andrei Anastasiego nie tylko nie pozwoliły im doprowadzić do wyrównania, ale zwiększały dzielący ich dystans do miejscowych. Kiedy kontrę wykorzystał Raphael de Oliveira było 17:13, a po dwóch atakach pod rząd Gaspara – 19:14. Siatkarze z Warszawy nie mogli ,,dobić się” do parkietu, często się mylili, w efekcie czego z każdą rozgrywaną akcją zwycięstwo w premierowej odsłonie meczu oddalało się. Lizbończycy kontrolowali całkowicie przebieg tego seta i ostatecznie po wykorzystaniu przechodzącej piłki przez Marca-Anthony Honoré wygrali go do 19.



Zawodnicy Benfici poszli za ciosem i trzy pierwsze punkty w drugiej partii padły ich łupem. Wicemistrzowie Polski przy zagrywce Igora Grobelnego szybko doprowadzili do wyrównania i przez jakiś czas punkty były zdobywane naprzemiennie przez oba zespoły. Dopiero dwa trafienia pod rząd Hugo Gaspara sprawiły, że po raz kolejny w tym spotkaniu na dwupunktowym prowadzeniu był zespół z Portugalii. (10:8). Wzorem poprzedniego seta zawodnicy znad Wisły oddawali punkty za sprawą własnych pomyłek, a wygrywanie swoich akcji przychodziło im z dużym trudem (13:10). W ekipie dowodzonej przez Marcela Matza wręcz przeciwnie – wszystko działało sprawnie. Po dobrej zagrywce Petera Wohlfahrtstättera skończył przechodzącą piłkę Gaspar, a chwilę później nie trafił w boisko Artur Udrys. W efekcie czego goście stracili cztery punkty w jednym ustawieniu i ich sytuacja stawała się niezwykle trudna. Zmiany na niewiele się zdawały i po asie serwisowym Tiago Violasa na tablicy wyników było 20:13. Do końca tej części meczu nic się już nie zmieniło i chcąc odwrócić jego przebieg, ekipa z Warszawy musiała zmienić bardzo dużo, gdyż do tej pory byli tylko tłem dla swoich rywali.

Na kolejnego seta trener Anastasi przemeblował skład i desygnował do gry bardziej doświadczonych zawodników. W efekcie czego wynik cały czas oscylował w okolicach remisu, ale po raz kolejny lepsza dyspozycja w polu serwisowym lizbończyków dawała im dwupunktowe prowadzenie. Powiększyli je kiedy Marc-Anthony Honoré skończył posłaną do niego piłkę na 10:7. Z pomocą Vervie Orlen Paliwa przyszedł Andre Aleixo, gdy nie trafił w boisko oraz Piotr Nowakowski po ustawieniu szczelnego bloku. Kolejna ,,czapa” pozwoliła przyjezdnym uzyskać punkt przewagi, a po asie serwisowym Nowakowskiego nawet dwa (13:15). Jak się później okazało był to moment zwrotny w tym secie. Gra się wyrównała, żadna z ekip nie potrafiła wygrać akcji przy swojej zagrywce i dopiero kolejny blok Kevina Tillie dawał nadzieję, że Polacy jeszcze zawalczą w tym spotkaniu (16:19). Do końca tej partii drużyny punktowały naprzemiennie i po zepsutej zagrywce Raphaela de Oliveiry goście przegrywali już tylko 1:2.

Wydaje się, że powrót do składu w jakim rozpoczynali warszawianie większość pojedynków tego sezonu, okazał się być trafionym. Od początku czwartego seta uwidaczniała się ich przewaga w każdym elemencie, w efekcie czego po bloku Kevina Tillie prowadzili 6:2. Różnicy tej nie udało się im utrzymać, gdyż w jednym ustawieniu roztrwonili ją w całości. Od tego momentu punkty były zdobywane seriami, a na prowadzenie wychodziła raz jedna, a raz druga drużyna. Kiedy Hugo Gaspar trafił w ,,pomarańczowe” trener Anastasi wziął czas, gdyż gra jego podopiecznych zaczęła przypominać tą z dwóch pierwszych partii. Nie potrafili oni zniwelować trzech punktów straty, gdyż zawodnicy Benfiki wszystko kończyli w pierwszej akcji, a kiedy już trafiała się Polakom kontra to nie potrafili jej wykorzystać (18:15). Losy meczu rozstrzygnęły się kiedy z rękami blokujących nie poradził sobie Jan Król (21:17). Wtedy też stało się jasne, że o zwycięstwo w tej partii będzie bardzo trudno. Cudu tym razem nie było i przestrzelony serwis Andrzeja Wrony dał pierwsze zwycięstwo w historii Ligi Mistrzów zawodnikom gospodarzy. Polski zepół, typowany na murowanego kandydata do zwycięstwa tego pojedynku, powróci do kraju bez punktu, a porażka ta może mieć dla nich duże znaczenie w dalszej części tych rozgrywek.

Benfica Lizbona – Verva Warszawa Orlen Paliwa 3:1
(25:19, 25:17, 22:25, 25:21)

Składy zespołów:
Benfica: Oliveira (16), Wohlfahrtstätter (6),  Lucas Gaspar (20), Honore (10), Da Silva Violas (1), Aleixo (14), Casas (libero) oraz Reis, Lopes (1), Arujo Pinheiro i Simoes (libero)
Verva: Kwolek (17), Kowlaczyk (3), Nowakowski (6), Grobelny (6), Udrys (10), Kozłowski, Jaglarski (libero) oraz Król (11), Brizard (2), Wrona (1), Niemiec (2), Tillie (6) i Wojtaszek (libero)

Zobacz również:
Wyniki i tabela grupy D Ligi Mistrzów

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-12-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved