Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > LM: Horror w Kazaniu, gdańszczanie odpadli po złotym secie

LM: Horror w Kazaniu, gdańszczanie odpadli po złotym secie

fot. plusliga.pl

Prawdziwą wojnę o awans do półfinału Ligi Mistrzów stoczyły Zenit Kazań i Trefl Gdańsk. Po dwóch pierwszych setach rozgrywanego w Rosji spotkania gdańszczanie prowadzili 2:0 i byli o krok od sensacji i awansu do najlepszej czwórki rozgrywek. Zenit nie zamierzał się jednak poddawać. Zdołał wygrać dwie kolejne partie i doprowadził do tie-breaka. W nim znów lepsza była ekipa Andrei Anastasiego, która triumfowała po grze na przewagi i stało się jasne, że o wyniku tej konfrontacji zadecyduje złoty set. Ten rozstrzygnęli na swoją korzyść gospodarze i to oni powalczą o finał rozgrywek.

As serwisowy Patryka Niemca, a chwilę potem skończony kontratak na lewym skrzydle przez Rubena Schotta dawał gdańszczanom pierwsze w tym spotkaniu dwupunktowe prowadzenie. Dodatkowo kiedy Earvin N`Gapeth pomylił się i nie trafił w boisko różnica ta jeszcze wzrosła. Po tym jak Nikola Mijailović obił ręce blokujących na tablicy wyników było 5:10, jednak trzy kolejne oczka padły łupem gospodarzy, dzięki czemu zbliżyli się do polskiej drużyny. Błędy własne siatkarzy Zenitu wraz z punktową zagrywką Schotta pozwoliły powrócić gdańszczanom do pięciopunktowej przewagi, a kiedy niemiecki przyjmujący trafił z sytuacyjnej piłki wynosiła ona już sześć oczek. Blok Maksima Michajłowa na Mijailoviciu oraz skuteczność N`Gapetha w polu serwisowym spowodowały, że zrobiło się 15:18 i podobnie jak to miało miejsce w pierwszym spotkaniu tych drużyn miejscowi w końcówce seta zbliżali się do zawodników Trefla. Autowy atak po prostej Macieja Muzaja, a chwilę później blok na tym zawodniku sprawiły, że obrońcy tytułu nawiązali kontakt punktowy (22:23), ale ostatecznie nie udało im się dogonić swoich rywali, którzy premierową odsłonę wygrali do 23.



Podrażnieni Rosjanie od początku drugiej partii wypracowali sobie przewagę, którą stopniowo powiększali. Najpierw Artiom Wolwicz wykorzystał przechodzącą piłkę dającą prowadzenie jego drużynie 4:2, a kiedy Ruben Schott nie trafił w pomarańczowe było 7:4. Po tym jak Nikola Mijailović nadział się na blok Wolwicza trener Andrea Anastasi musiał poprosić o przerwę, gdyż zawodnicy Zenitu niebezpiecznie oddalali się. W odrobieniu strat pomogli rywale, którzy w jednym ustawieniu popełnili trzy błędy własne, a dodatkowo po zablokowaniu Matthew Andersona przyjezdni doprowadzili do wyrównania. Zdobywanie punktów faworyzowanym gospodarzom nie przychodziło łatwo, a po raz kolejny gdańskie lwy pokazywały pazur. Po asie serwisowym Piotra Nowakowskiego objęli jednopunktowe prowadzenie, które podwyższył skutecznym kontratakiem Szymon Jakubiszak (20:18). Sytuacja brązowych medalistów poprzedniego sezonu PlusLigi była wyśmienita, gdyż po zatrzymaniu Andersona wynosiła nawet trzy oczka. Miejscowi obronili dwie piłki setowe, ale przy trzeciej byli już bezradni, dzięki czemu gdańszczanie byli o krok od sprawienia ogromnej sensacji.

W trzeciej odsłonie meczu początek miał niezwykle wyrównany przebieg, a żadna z drużyn nie mogła wypracować sobie choćby dwupunktowej przewagi. Oba teamy charakteryzowała walka o każdą piłkę, a im dłużej trwało to spotkanie, to kibice zgromadzeni w Kazaniu byli świadkami coraz lepszego widowiska. Na minimalnym prowadzeniu byli zawodnicy Trefla, jednak po dwóch doskonałych atakach Matthew Andersona to miejscowi mieli oczko więcej. Wprawdzie zdobyli też punkt na 14:12, ale słusznie trener Anastasi zauważył przekroczenie linii środkowej boiska przez Maksima Michajłowa. Kontratak w wykonaniu Artioma Wolwicza oraz pojawienie się w polu serwisowym Earvina N`Gapetha dało miejscowym zaliczkę czteropunktową, ale podopieczni Władimira Alekny nie zdołali jej utrzymać. Najpierw Ruben Schott zmniejszył różnicę do dwóch, po czym przy zagrywce Michała Kozłowskiego gdańszczanie doprowadzili do wyrównania. Wszystko rozstrzygnęło się po raz kolejny w końcówce partii. Tym razem lepsi w niej okazali się siatkarze z Kazania, którzy po asie serwisowym wprowadzonego na zagrywkę Andrieja Surmaczewskiego wygrali seta 25:23.

W czwartej partii zawodnicy z Trójmiasta prowadzili już 6:3, jednak nie cieszyli się z niego długo. Najpierw bowiem Earvin N`Gapeth nie miał problemów ze skończeniem swojego ataku, a zaraz potem z blokiem Butki nie poradził sobie Maciej Muzaj. To właśnie dwie krótkie serie straconych punktów, jakie przydarzyły się zawodnikom Trefla mogły okazać się niemożliwe do odrobienia. Po zagraniu Maksima Michajłowa zrobiło się bowiem 12:10 i od tego momentu punkty były zdobywane naprzemiennie przez oba zespoły. Dopiero kiedy rosyjski atakujący nie poradził sobie z sytuacyjną piłką, na tablicy wyników było po 16, jednak po autowym uderzeniu Patryka Niemca mistrzowie Rosji powrócili do dwupunktowego prowadzenia. Gdańskie lwy ponownie doprowadziły do remisu i aby tradycji w tym spotkaniu miało stać się zadość wszystko miało rozstrzygnąć się nie tylko w końcówce seta, ale jak się potem okazało w grze na przewagi. Piłki meczowe mieli Polacy, a szczególnie szkoda autowego ataku Muzaja, po którym zamiast 25:27 było po 26. Kiedy zawodnik ten ponownie nie trafił w boisko na jednopunktowe prowadzenie wyszli zawodnicy Zenitu, którzy po asie serwisowym Michajłowa doprowadzili do tie-breaka. Siatkarze Trefla nie potrafili dobić swojego rywala i aby myśleć o awansie musieli wygrać piątą partię oraz tzw. złotego seta.

Team Anastasiego nie zamierzał się poddawać i pomimo tego, że przegrywał 3:5 na początku piątej części spotkania, to szybko doprowadził do remisu po 5. Po zagrywce w siatkę Patryka Niemca zawodnicy zmieniali strony boiska przy prowadzeniu gospodarzy 8:7. Dopiero punktowa zagrywka Rubena Schotta dała oczko więcej ekipie przyjezdnych, a po wykorzystaniu kontrataku przez Macieja Muzaja nawet dwa. Po niezwykle kontrowersyjnej sytuacji punkt został przyznany Zenitowi i zrobiło się po 13. Gdańszczanie mieli kolejną piłkę meczową w górze po uderzaniu Szymona Jakubiszaka, ale fantastyczną obroną popisał się Werbow i niezawodny Matthew Anderson udanie wykończył tę akcję. Wydawało się, że demony poprzedniego seta mogą powrócić, jednak z pomocą niespodziewanie przyszedł Earvin N`Gapeth, który nie trafił w boisko, dzięki czemu Trefl wygrał to spotkanie 3:2, a o awansie do półfinału miał zadecydować ,,złoty set”.

Obie drużyny pomimo ogromnego już zmęczenia przystąpiły do niego niezwykle zmotywowane, a obraz gry nie zmienił się w porównaniu do poprzednich partii. Przy zmienia stron dwupunktowe prowadzenie mieli gospodarze, po tym jak Nikola Mijailović zepsuł posłaną do niego piłkę. Szybko jednak goście doprowadzili do remisu, po tym jak Maciej Muzaj skończył kontratak (9:9). Wszystko rozstrzygnęło się przy stanie 12:11, kiedy piłka po ataku Matthew Andersona zahaczyła o ręce blokujących, a w kolejnej akcji z rosyjskim blokiem nie poradził sobie Muzaj. Wprawdzie Ruben Schott zdobył dwunaste oczko, jednak atak Maksima Michajłowa nie pozostawiał złudzeń Polakom. Zenit Kazań wygrał złotego seta i awansował do półfinału Ligi Mistrzów. Zawodnicy Trefla Gdańsk dali z siebie wszystko, toczyli niezwykle wyrównany dwumecz z obrońcą tytułu i niewiele zabrakło, by byli sprawcami największej sensacji w tegorocznych rozgrywkach tych prestiżowych rozgrywek. Podopieczni Anastasiego wprawdzie odpadli, jednak za całokształt występów w LM należą im się ogromne brawa.

Zenit Kazań – Trefl Gdańsk 2:3
(23:25, 23:25, 25:23, 29:17, 15:17)
Złoty set: 15:12

Składy zespołów:
Zenit: Anderson (21), Wolwicz (14), N’Gapeth (18), Butko (6), Samojlenko (7), Michajłow (22), Werbow (libero) oraz Surmaczeski (1), Lichoszercow i Aleksiejew (18)
Trefl: Nowakowski (8), Niemiec (8), Mijailović (8), Muzaj (26),Schott (18), Kozłowski (2),  Olenderek (libero) oraz Janusz (1), Jakubiszak (3) i Sasak

Zobacz również:
Wyniki play-off Ligi Mistrzów

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-03-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved