Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > LM: Gdańszczanie walczyli, ale polegli po tie-breaku

LM: Gdańszczanie walczyli, ale polegli po tie-breaku

fot. plusliga.pl

Nie udało się siatkarzom Trefla Gdańsk sprawić niespodzianki w pierwszym ćwierćfinałowym meczu Ligi Mistrzów z Zenitem Kazań. Podopieczni Andrei Anastasiego nie oddali jednak pojedynku z rosyjskim gigantem bez walki. Zenit w Ergo Arenie pokonał bowiem gdańszczan dopiero po tie-breaku.

Pierwsze trzy punkty w tym spotkaniu padły łupem przyjezdnych. Dodatkowo kiedy Nikola Mijailović został zatrzymany podwójnym blokiem różnica na korzyść mistrzów Rosji wynosiła już cztery oczka. Zawodnicy Trefla weszli w mecz bardzo nerwowo i popełniali proste błędy techniczne, przez co oddawali punkty swoim rywalom za darmo. Potwierdzeniem powyższego była seria pięciu straconych punktów z rzędu, która w dużej mierze wynikała z własnych pomyłek gdańszczan (3:11). Zawodnicy Zenitu nie zamierzali podawać pomocnej dłoni gospodarzom i pewnie kończyli swoje ataki, kontrolując całkowicie przebieg tej partii. W efekcie różnica ośmiu czy dziewięciu punktów cały czas się utrzymywała. Po autowym zagraniu Rubena Schotta wzrosła nawet do dziesięciu. Krótki zryw, na jaki zebrali się miejscowi pozwolił im podreperować dość znacznie swoją zdobycz punktową, w czym duża zasługa niemieckiego przyjmującego, który zaserwował dwa asy oraz skończył trudną piłkę w ataku (19:24). Jednak to było wszystko, na co pozwolili siatkarze z Kazania, którzy po tym, jak Maksim Michajłow przedarł się przez ręce blokujących wygrali w pełni zasłużenie premierową odsłonę meczu.



Dwa dobre uderzenia Piotra Nowakowskiego otworzyły drugą partię. Wprawdzie po ataku po palcach blokujących Matthew Andersona goście szybko doprowadzili do remisu, ale as serwisowy Patryka Niemca ponownie dawał dwupunktowe prowadzenie reprezentantom Polski (7:5). Po tym jak Maciej Muzaj skończył kontratak wzrosło ona nawet do trzech oczek. Co ważne odmieniła się też gra gdańskich lwów, którzy po słabym początku uwierzyli, że można powalczyć z bardziej utytułowanym rywalem. Po 12 zrobiło się kiedy Niemiec nie trafił w pomarańczowe, a po raz pierwszy obrońcy tytułu wyszli na prowadzenie po punktowym serwisie Andersona, jak się później okazało nie jedynym. Dodatkowo zatrzymany został Muzaj i na tablicy wyników zrobił się 14:17. Nadzieje w sercach kibiców zgromadzonych w Ergo Arenie odżyły po tym, jak Earvin N’Gapeth zaatakował w siatkę. Od tego momentu gra toczona była punkt za punkt, a pomimo tego, że zawodnicy Andrei Anastasiego mieli w górze kilka okazji na doprowadzenie do remisu nie potrafili tego zrobić (20:22). Z pomocą po raz kolejny przyszedł Francuz. Najpierw ponownie zepsuł swój atak, by chwilę później dać się zablokować (24:23). Kiedy gdańszczanie wybronili uderzenie Maksima Michajłowa, a Muzaj okazał się skuteczny na prawej flance stan rywalizacji w całym spotkaniu wyrównał się.

Kolejny blok na Earvinie N’Gapecie dał dwupunktowe prowadzenie gospodarzom, którzy po wygraniu poprzedniej partii nie zamierzali zwalniać i grali jak natchnieni. Ciężar gry w ataku wziął na siebie Maciej Muzaj, który po skończeniu kontrataku dał swojej drużynie przewagę czterech oczek. Dodatkowo znaleźli oni receptę na francuskiego przyjmującego, którego ponownie dwukrotnie zablokowali (13:6). Rosjanie jednak nie zamierzali się poddawać i wzięli się za gonienie swoich rywali. Licznik po stronie Trefla zatrzymał się na szesnastu i od tego momentu miejscowi nie potrafili ruszyć. W efekcie, po tym jak nie trafił w boisko Muzaj, z całej różnicy został tylko punkt i po bardzo dobrej sytuacji zawodników z Trójmiasta nie było już śladu. Do remisu doprowadził atakiem ze środka Artem Wolwicz (20:20). Końcówkę trzeciej partii zdecydowanie lepiej rozegrali zawodnicy Zenitu. Przy stanie 22:23 Nikola Mijailović zaatakował poza antenką, przez co dał piłki setowe gościom, którzy po uderzeniu Maksima Michajłowa ze stanu 13:7 zdołali wygrać seta do 23.

Początek czwartej części spotkania miał bardzo wyrównany przebieg i żadna z drużyn nie potrafiła wypracować sobie choćby minimalnej przewagi. Dopiero kiedy w polu serwisowym pojawił się Matthew Anderson przyjezdni uzyskali dwupunktowe prowadzenie. Powiększyli je kiedy zatrzymali Nikole Mijailovicia, ale autowe zagranie Maksima Michajłowa sprawiło, że zrobiło się 9:10. Po tym jak przechodzącą piłkę wykorzystał Anderson ponownie zaliczka podopiecznych Władimira Alekny wzrosła do trzech, ale seria dobrych zagrań miejscowych dała im remis. Kiedy odważnym zagraniem popisał się Maciej Muzaj siatkarze Trefla objęli nawet prowadzenie 15:14, ale nie cieszyli się z niego długo, gdyż Artem Wolwicz trafił z krótkiej i było 17:19. Szczęście uśmiechnęło się do Polaków przy stanie 21:22, kiedy piłka dość szczęśliwie wylądowała w linii boiska po stronie ich rywali. Po raz kolejny wszystko miało rozstrzygnąć się w końcówce. W niej trzy ostatnie punkty zgarnęli gospodarze i po uderzeniu Piotra Nowakowskiego zasłużenie doprowadzili do tie-breaka.

Kąśliwa zagrywka Piotra Nowakowskiego dała prowadzenie jego drużynie 4:2. Podopieczni Anastasiego grali jak z nut, a kiedy nie trafił w boisko Matthew Anderson na zmianę stron schodzili z zaliczką trzech oczek. Kiedy po wznowieniu gry Patryk Niemiec zaserwował asa serwisowego sytuacja brązowych medalistów poprzedniego sezonu stawała się wyśmienita. O tym, że Rosjanie walczą zawsze do końca miejscowi przekonali się już w trzecim secie i mieli przekonać się ponownie. Goście zbliżali się powoli, aż w końcu po czapie na Muzaju doprowadzili do wyrównania. Dwie punktowe zagrywki Earvina N’Napetha przesądziły o zwycięzcy tego meczu, który zakończył udany atak Artema Wolwicza. Gdańszczanom należą się duże brawa, gdyż zagrali bardzo dobre spotkanie i postawili się faworytowi. Szkoda zwłaszcza trzeciego seta i tie-breaka, bo była wielka szansa na zwycięstwo nad wielkim Zenitem Kazań.

Trefl Gdańsk – Zenit Kazań 2:3
(19:25, 25:23, 23:25, 25:23, 13:15)

Składy zespołów:
Trefl: Nowakowski (12), Niemiec (13), Mijailović (5), Muzaj (27), Schott (13), Kozłowski (2), Olenderek (libero) oraz Janusz, Jakubiszak (4), Hebda i Sasak
Zenit: Anderson (19), Wolwicz (14), N’Gapeth (15), Butko (1), Samojlenko (5), Michajłow (27), Krotkow (libero) oraz Surmaczewski i Werbow (libero)

Zobacz również:
Wyniki play-off Ligi Mistrzów

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-03-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved