Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > LM: Final Four nie dla Skry, Zenit za mocny

LM: Final Four nie dla Skry, Zenit za mocny

fot. Katarzyna Antczak

Nie udało się siatkarzom PGE Skry Bełchatów awansować do Final Four Ligi Mistrzów. Po zwycięstwie 3:2 przed tygodniem w Kazaniu w Łodzi ekipa Miguela Falaski musiała uznać wyższość rywali. Siatkarze Zenitu Kazań nie dali tym razem bełchatowianom żadnych szans i pewnie wygrywając spotkanie bez straty seta, uzupełnili skład turnieju finałowego Champions League.

Pojedynek rozpoczął się od wygranej akcji Skry, kiedy to piłka po obronie Wlazłego przewinęła się przez taśmę i wpadła w pole gry rywali. Ci jednak szybko przejęli prowadzenie. Bełchatowianie od początku mieli pewne problemy, by punktować w pierwszej akcji, ale mimo to potrafili grać na równi z Rosjanami i na tablicy wyników najczęściej widniał remis. Kiedy jednak bezpośrednio z pola zagrywki punktował Anderson, Zenit po raz pierwszy w tym meczu objął dwupunktowe prowadzenie (6:4), ale to szybko w ten sam sposób zniwelował Kłos. Gdy natomiast Lisinac świetnie spisał się na siatce, w czasie przerwy technicznej prowadziła już Skra (8:7). Po kilku następnych wymianach dobre akcje Leona w ataku oraz w polu serwisowym dały gościom dwupunktowe prowadzenie (11:9), a o czas poprosił Miguel Falasca. Rosjanie ewidentnie załapali swój rytm, zwłaszcza w polu zagrywki, i po uderzeniu z przechodzącej Andersona prowadzili 13:10, zaś po błędzie dotknięcia siatki przy ataku Wlazłego oraz kontrze Michajłowa już 16:11. Choć po przerwie zagrywka Conte zmniejszyła odrobinę straty, to jednak chwilę później blok na Kłosie ponownie dał Zenitowi pięć oczek nadwyżki (18:13), a o drugą przerwę poprosił trener Falasca. Znowu zagrywka Skry była kluczem do zmniejszania dystansu (18:21), ale po raz kolejny pięciopunktową różnicę przywrócił blok Zenitu – na Wlazłym (23:18). Niedługo później goście zakończyli seta wygraną.



Choć po dwóch pierwszych akcjach bełchatowski zespół prowadził, to jednak rywale – po potężnym zbiciu Leona szybko wyrównali i przez kilka kolejnych akcji toczyła się walka na styku. Gdy w aut uderzył Anderson, dystans między drużynami wzrósł do dwóch oczek, ale jeszcze przed czasem technicznym Zenit wyrównał. Na niego obie drużyny zeszły po skutecznym ataku Conte. Ekipa trenera Alekny nie dawała za wygraną i gdy Leon zatrzymał Wlazłego, objęła prowadzenie 10:9. Kubańczyk dołożył do nadwyżki też następne oczko – blokiem na atakującym z pipe’a Conte (12:10). Rosjanie długo się taką różnicą nie nacieszyli, ponieważ po uderzeniach Marechala i Lisinaca był remis po 13. W kolejnych akcjach cały czas to jednak Skra była zespołem goniącym rywali. Gdy długą wymianę na remis 17:17 zakończył atakiem Marechal, wydawało się, że ta akcjach poderwie ekipę z Bełchatowa do walki, ale ciężko jej było przejąć inicjatywę od skutecznie grających Rosjan, którzy po asie serwisowym Michajłowa prowadzili 21:18. Nie pomógł czas, o który poprosił trener Falasca, bowiem po nim Wlazły nadział się na rosyjski blok. Mimo bardzo ciężkiej sytuacji blok Lisinaca wlał jeszcze nadzieję w serca kibiców licznie zgromadzonych w hali oraz zmusił trenera Alekno do przerwania gry (20:22). Nie trzeba było długo czekać na kolejny czas na żądanie Rosjan – po autowym zbiciu Andersona przewaga Zenitu była już minimalna (23:22). Po przerwie Amerykanin już się nie pomylił, a niedługo później Michajłow zakończył rywalizację w tej odsłonie atakiem z prawego skrzydła.

Zenit poczynał sobie coraz pewniej i kolejną odsłonę rozpoczął od prowadzenia – po dwóch kontrach 5:2. Wtedy też o czas poprosił Miguel Falasca. Powrót do gry był kontynuacją punktowania przez ekipę z Kazania, która po raz kolejny w tym meczu zatrzymała Wlazłego. Od razu też na boisku pojawił się za niego Gromadowski. Nic to jednak nie dało, a niemoc złapała cały bełchatowski zespół. Na drugi regulaminowy czas sprowadził obie ekipy Leon – jego zespół prowadził wtedy 8:3. Mimo znacznej przewagi Skra nadal próbowała grać swoją siatkówkę, gdy coraz bardziej jej to wychodziło, bo i rywale bardziej pozwalali, zaczęło być coraz ciekawiej. Kiedy Lisinac skończył długą i ważną akcję, o czas poprosił trener Alekno, bowiem z przewagi jego zespołu pozostały tylko dwa oczka (10:8). To jednak utrzymało się jeszcze chwilę, bowiem potężna zagrywka Leona znowu pozwoliła Zenitowi pewnie prowadzić (12:8). Kiedy natomiast spektakularnym blokiem zatrzymany został Gromadowski, rosyjska drużyna powróciła do pięciopunktowej różnicy (14:9), a gdy w aut uderzył Conte, wynosiła ona sześć oczek (16:10). Już do końca tej odsłony, a także meczu, Rosjanie nie pozwolili sobie na choć moment rozprężenia, w dodatku obie drużyny ryzykując, często myliły się w zagrywce, co obniżyło poziom widowiska. Gdy w samej końcówce blokiem po raz kolejny zatrzymany został Gromadowski, różnica na korzyść Zenitu wynosiła już siedem punktów (23:16). Chwilę później Michajłow dał swojej drużynie piłkę meczową, a w drugiej akcji wykorzystał ją Anderson.

PGE Skra Bełchatów – Zenit Kazań 0:3
(19:25, 23:25, 19:25)

Składy zespołów:
Skra: Lisinac (10), Wlazły (4), Kłos (2), Conte (14), Uriarte (1), Marechal (6), Piechocki (libero) oraz Wrona (1), Gromadowski (1) i Milczarek (libero)
Zenit: Anderson (13), Butko (1), Leon (15), Aszczew (9), Gucaluk (2), Michajłow (15), Salparow (libero) oraz Kobzar

Zobacz również:
Wyniki II rundy play-off Ligi Mistrzów

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-03-24

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved