Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > LM: Faworyci nie zwalniają tempa

LM: Faworyci nie zwalniają tempa

fot. Katarzyna Antczak

W drugiej kolejce Ligi Mistrzów swoją siłę ponownie pokazały włoskie oraz rosyjskie zespoły. Tym razem słabiej spisały się niemieckie drużyny, które solidarnie przegrywały w tie-breaku. Nie wiedzie się też przedstawicielom belgijskiej oraz francuskiej siatkówki. Z polskich ekip w najgorszej sytuacji jest PGE Skra Bełchatów, która wciąż czeka na pierwsze zwycięstwo.

W grupie A ton rywalizacji nadają dwa zespoły. Pierwszym z nich jest Dinamo Moskwa, które odniosło cenne zwycięstwo w Stambule. Wprawdzie BBSK dobrze zaczęło mecz, punktując we wszystkich elementach siatkarskiego rzemiosła, ale pomysłu na grę gospodarzom starczyło tylko na jednego seta. Na przestrzeni całego meczu trochę słabsi okazali się zarówno w ofensywie, jak i defensywie, co przełożyło się na ich porażkę 1:3. Nie znaleźli też recepty na powstrzymanie Konstantina Bakuna, który zdobył dla przyjezdnych 19 punktów. Drugim niepokonanym zespołem w grupie A jest ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, która nie straciła jeszcze seta w rozgrywkach. w drugiej kolejce ograła na wyjeździe Noliko Maaseik. Gospodarze szczególnie w premierowej odsłonie próbowali dobrać się do skóry mistrzowi Polski, ale porażka w niej w końcówce sprawiła, że w kolejnych setach nieco spuścili z tonu, a polska drużyna nie pozwoliła im już wrócić do gry. Prym w kędzierzyńskich szeregach wiódł tym razem Sam Deroo, który zapisał na swoim koncie 16 oczek, choć dzielnie wspierany był chociażby przez Dawida Konarskiego, a więcej o tym spotkaniu można przeczytać tutaj.



Zobacz również: 
Wyniki i tabela grupy A Ligi Mistrzów

W grupie B pierwsze zwycięstwo odniosło Cucine Lube Civitanova, które przed własną publicznością dość łatwo uporało się z Duklą Liberec. Wprawdzie czeska drużyna w dwóch setach dobrnęła do granicy 20 oczek, ale tak naprawdę nie było siatkarskiego elementu, w którym zaprezentowałaby się lepiej od przeciwników. Dominacja gospodarzy zaczynała się w przyjęciu, zdecydowanie lepiej prezentowali się oni także w ataku, a poza tym aż 12 razy zatrzymywali zbicia ekipy z Liberca. W ich szeregach pierwsze skrzypce grali Klemen Cebulj oraz Jiri Kovar, którzy łącznie zgromadzili 26 oczek. Tym razem Dukli nie pomogli ani Adrian Patucha, ani Sławomir Stolc, choć i tak byli oni jednymi z najlepiej punktujących zawodników w zespole gości. Drugiego tie-breaka rozegrała Asseco Resovia Rzeszów, która tym razem przegrywała już u siebie z Berlin Recycling Volleys 1:2, ale zdołała odwrócić losy spotkania. Początkowo nie mogła znaleźć recepty na powstrzymanie w ataku Woutera Ter Matta, ale jej gra rozłożyła się na większą ilość zawodników, na dodatek dobrze w defensywie spisywał się Damian Wojtaszek, dzięki czemu mistrzowie Polski znaleźli się na czele grupy B, choć panuje w niej spory ścisk, a więcej o ostatnim meczu można przeczytać tutaj.

Zobacz również:
Wyniki i tabela grupy B Ligi Mistrzów

W grupie C dobrze radzi sobie Zenit Kazań, który odniósł drugie zwycięstwo. Tym razem rosyjski zespół przed własną publicznością lekko, łatwo i przyjemnie rozprawił się z Paris Volley. Faworyt praktycznie od początku do końca spotkania kontrolował boiskowe wydarzenia, a przyjezdnym nawet przez krótki czas trudno było dotrzymać mu kroku. Nic dziwnego, jak nie zrobili mu krzywdy zagrywką, a sami mieli tylko 25% skuteczności perfekcyjnego przyjęcia. Za to Zenit osiągnął ponad 60% skuteczności w ataku. W jego szeregach prym wiedli Maksim Michajłow oraz Wilfredo Leon, którzy zdobyli odpowiednio 13 i 11 oczek dla swojego zespołu. Do gry wrócił Arkas Izmir, który jednak musiał się sporo napracować, by wykazać wyższość na wyjeździe nad Vfb Friedrichshafen. Wprawdzie turecka drużyna prowadziła już 2:0, ale dopiero w tie-breaku zdołała postawić kropkę nad i. W decydującym secie lepiej zaprezentowała się w bloku oraz miała wyższą skuteczność w ataku od rywali, a pierwsze skrzypce w jej szeregach grał Michael Sanchez, który zdobył aż 28 punktów. Podział oczek w tym meczu sprawił, że w grupie C nie ma już drużyny z zerowym dorobkiem punktowym.

Zobacz również:
Wyniki i tabela grupy C Ligi Mistrzów

W grupie D blisko sprawienia kolejnej niespodzianki było SCM Un Craiova, które prowadziło już na wyjeździe 2:1 z ACH Volley Ljubljana, ale nie potrafiło ani w czwartej, ani w piątej odsłonie postawić kropki nad i. Decydująca okazała się bardzo słaba skuteczność perfekcyjnego przyjęcia rumuńskiej ekipy w kluczowych momentach oraz lepsza skuteczność w ofensywie gospodarzy. Popełnili oni też mniej błędów, a pierwszoplanową postacią w ich szeregach był Ziga Stern, który zapisał na swoim koncie 23 punkty, choć dzielnie wspierał go chociażby Jan Kozamernik. Nie wiedzie się za to PGE Skrze Bełchatów, która doznała już drugiej porażki. Tym razem podopieczni Philippe’a Blaina nie sprostali przed własną publicznością Azimutowi Modena, który został liderem grupy D. Tylko w drugiej partii bełchatowianie znaleźli sposób na powstrzymanie rywali. W pozostałych trzech partiach byli od nich wyraźnie słabsi. W Skrze zabrakło lidera, który wziąłby ciężar zdobywania punktów na swoje barki w kluczowych momentach. Po drugiej stronie siatki był nim Earvin N’gapeth, zdobywca 23 „oczek” dla swojego zespołu, a więcej o tym spotkaniu można przeczytać tutaj.

Zobacz również:
Wyniki i tabela grupy D Ligi Mistrzów

W grupie E na razie nie ma mocnych na Sir Safety Perugia, który odniósł drugie zwycięstwo. Tym razem u siebie odprawił z kwitkiem Knack Roeselare. Wprawdzie nie stracił seta, ale w każdej z trzech odsłon belgijska drużyna próbowała dobrać mu się do skóry. Na niewiele zdało się jej jednak 55% skuteczności w ataku, skoro gospodarze mieli jeszcze lepsze wskaźniki. Lepiej też spisali się w polu serwisowym, a do sukcesu poprowadził ich duet Aleksandar Atanasijević/Ivan Zaytsev, który zdobył 26 oczek. Drugim niepokonanym zespołem jest Biełogorie Biełgorod, które w drugiej kolejce rozprawiło się z Halkbankiem Ankara. Turecka ekipa jedynie w drugiej odsłonie wysoko zawiesiła poprzeczkę przeciwnikom, ale porażka w niej po walce na przewagi wyraźnie podcięła jej skrzydła. Wprawdzie lepiej od gospodarzy spisała się w bloku, ale marne to dla niej pocieszenie. Wszak miała tylko 38% skuteczności pozytywnego przyjęcia, co nie mogło przełożyć się na wysokie wskaźniki w ofensywie. W niej lepiej spisali się rosyjscy siatkarze, których do sukcesu poprowadził Maksim Żygałow, który był wspierany przez Dimitrija Muserskiego.

Zobacz również:
Wyniki i tabela grupy E Ligi Mistrzów

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-12-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved