Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > LM: Faworyci zgodnie z planem

LM: Faworyci zgodnie z planem

fot. Łukasz Krzywański

Wciąż niepokonana jest ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, która wraz z Zenitem Kazań nie straciła jeszcze punktu w fazie grupowej. Do gry wraca PGE Skra Bełchatów, za to coraz trudniejsza jest sytuacja Asseco Resovii Rzeszów, która doznała już drugiej porażki. Bardzo dobrze radzą sobie włoskie drużyny, które mogą namieszać w tym sezonie w walce o medale.

W grupie A wciąż nie do zatrzymania jest ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, która po raz drugi w krótkim odstępie czasowym wykazała wyższość nad Dinamem Moskwa. Bez wątpienia był to pojedynek na zagrywki, ale lepiej w tym elemencie spisali się podopieczni Ferdinando de Giorgiego. Udało im się po raz kolejny osłabić siłę ofensywną przyjezdnych, wśród których ewidentnie brakowało lidera. Ekipa z Opolszczyzny go miała. Był nim Dawid Konarski, który zgromadził na swoim koncie 21 oczek. Dzięki ostatniej wygranej mistrzowie Polski praktycznie zapewnili już sobie pierwsze miejsce w grupie A, a więcej o meczu z Dinamem można przeczytać tutaj. Mimo drugiej porażki podopieczni Jurija Mariczewa zajmują drugie miejsce, bowiem dopiero pierwsze zwycięstwo na swoim koncie zapisał Ziraat Ankara, który u siebie zrewanżował się Noliko Maaseik. Wprawdzie po dwóch setach był remis, ale w dwóch kolejnych karty rozdawali gospodarze, którzy na przestrzeni całego spotkania okazali się lepsi od rywali praktycznie w każdym z elementów siatkarskiego rzemiosła. Drużynie Nikodema Wolańskiego brakowało skuteczności w ataku, ale nie potrafiła też odrzucić ich zagrywką od siatki. Nie znalazła również recepty na powstrzymanie Frederica Price’a, który zapisał na swoim koncie 21 punktów, prowadząc turecki zespół do sukcesu i opuszczenia ostatniej pozycji w grupie A.



Zobacz również:
Wyniki i tabela grupy A Ligi Mistrzów

Bez niespodzianki obyło się w Berlinie, gdzie miejscowy Recycling Volleys dość gładko pokonał Duklę Liberec. Gości tym razem do walki nie poderwał ani Adrian Patucha, ani Sławomir Stolc. Z przyjęciem perfekcyjnym na poziomie 8 proc. trudno było im nawiązać wyrównaną rywalizację z gospodarzami. Ci z kolei zanotowali ponad 50 proc. skuteczności w ataku, co pozwalało im kontrolować boiskowe wydarzenia. Pierwsze skrzypce w ich szeregach grali Wouter Ter Maat i Robert Kromm, dzięki czemu niemiecki zespół utrzymał pozycję lidera. Coraz trudniejsza jest za to sytuacja Asseco Resovii Rzeszów, która po raz drugi otrzymała bolesną lekcję siatkówki od Cucine Lube Civitanova. Podopieczni Andrzeja Kowala jedynie w premierowej odsłonie próbowali dobrać się do skóry gospodarzom, lecz kiedy ta sztuka im się nie udała, to w dwóch kolejnych byli dla nich tylko tłem. W ich szeregach brakowało lidera, który wziąłby ciężar zdobywania punktów na swoje barki, zaś po drugiej stronie siatki królowali Cwetan Sokołow i Osmany Juantorena, którzy łącznie zgromadzili 30 oczek dla swojego zespołu. Obecnie wicemistrzowie Polski są dopiero na trzecim miejscu w grupie ze sporą stratą do Berlin RV i Lube, a więcej o ostatnim meczu można przeczytać tutaj.

Zobacz również:
Wyniki i tabela grupy B Ligi Mistrzów

W grupie C nie ma mocnych na Zenit Kazań, który praktycznie już zapewnił sobie pierwsze miejsce na koniec fazy zasadniczej. W czwartej kolejce odprawił z kwitkiem Vfb Friedrichshafen. Goście tylko w drugiej partii postawili się faworytowi, przegrywając ją dopiero po walce na przewagi 38:40. Jednak na przestrzeni całego spotkania nie byli w stanie zniwelować ofensywnej siły rosyjskiego zespołu. Zaledwie trzy razy zatrzymali go blokiem, a ponad 60 proc. skuteczności w ataku pozwalało Zenitowi pewnie kontrolować boiskowe wydarzenia. Tym razem najwięcej oczek zdobył dla niego Maksim Michajłow (17 punktów), ale dwucyfrowy dorobek uzyskali także Wilfredo Leon i Matthew Anderson. Znacznie bardziej zacięty był pojedynek pomiędzy Arkasem Izmir i Paris Volley. Początkowo to francuska drużyna była bliżej sukcesu, bowiem prowadziła 2:1, ale w dwóch kolejnych partiach popełniła zbyt dużo błędów własnych. Nie potrafiła też zatrzymać w ataku Michaela Sancheza, który zdobył aż 37 oczek dla gospodarzy. To głównie dzięki jego postawie potrafili oni odwrócić losy spotkania, a dwa zdobyte oczka dały im awans na drugie miejsce w tabeli. Z kolei paryżanie wciąż czekają na pierwszą wygraną w fazie grupowej, a na razie zamykają stawkę w grupie C.

Zobacz również:
Wyniki i tabela grupy C Ligi Mistrzów

Na czele grupy D znajduje się Azimut Modena, który lekko, łatwo i przyjemnie w czwartej kolejce rozprawił się z SCM Un Craiova. Rumuńska drużyna przed własną publicznością zaprezentowała się dość przeciętnie, praktycznie w żadnym z trzech setów nie nawiązując wyrównanej walki z przeciwnikami. Wprawdzie przyzwoicie zagrała w bloku, ale mnóstwo problemów miała w przyjęciu (11 asów włoskiej ekipy), znacznie słabiej od niej spisała się też w ataku, przez co musiała obejść się smakiem sprawienia niespodzianki. Drużynę z Modeny do sukcesu poprowadził Luca Vettori, który zapisał na swoim koncie 15 punktów. Wciąż w grze jest też PGE Skra Bełchatów, która po raz drugi okazała się lepsza od ACH Volley Ljubljana. Jednak po raz drugi zwycięstwo bełchatowianom nie przyszło łatwo. Problemy mieli już w drugim secie, największy przestój przytrafił im się jednak w trzecim, którego nie zdołali już wygrać. Najważniejsze, że zamknęli mecz w czterech odsłonach. Prym w ich szeregach wiódł Mariusz Wlazły, który zapisał na swoim koncie 20 oczek, dobrze zagrał też Srećko Lisinac, a udaną zmianę dał Bartosz Bednorz. Dzięki wygranej podopieczni trenera Blaina awansowali na drugie miejsce w tabeli, a więcej o ostatnim pojedynku można przeczytać tutaj.

Zobacz również:
Wyniki i tabela grupy D Ligi Mistrzów

Fotel lidera w grupie E zajmuje Sir Safety Perugia, który jednak ponownie musiał się sporo namęczyć, by wykazać wyższość nad Biełogorie Biełgorod. Początkowo bliżej sukcesu byli gospodarze, którzy prowadzili 2:1, ale nie potrafili postawić kropki nad i. Szczególnie w tie-breaku dała o sobie znać zagrywka włoskiego zespołu, a 70-procentowa skuteczność w ataku pozwoliła pewnie przedstawicielowi Serie A odwrócić losy spotkania. Na dodatek miał on kilku liderów w swoich szeregach, do których można zaliczyć między innymi Aleksandara Atanasijevicia i Aarona Russella. Natomiast gospodarzom nie pomogła dobra postawa duetu Muserski/Żygałow, a rosyjska ekipa szansy na przerwanie złej passy będzie musiała szukać w dwóch ostatnich kolejkach. Wciąż za to na pierwsze zwycięstwo czeka Halkbank Ankara, który ponownie okazał się słabszy od Knack Roeselare. Turecka drużyna tylko w drugim secie była równorzędnym przeciwnikiem dla gospodarzy, ale przegrała go po walce na przewagi. W dwóch pozostałych nie potrafiła dotrzymać im kroku. Zdecydowanie słabiej spisywała się zarówno w ofensywie, jak i w defensywie. Ponadto nie potrafiła zatrzymać Hendrika Tuerlinckxa, który zdobył 20 oczek. Dobre zawody rozegrał też Piotr Orczyk, który zdobył 10 punktów, dokładając swoją cegiełkę do wygranej. Chociaż belgijski zespół wciąż zajmuje trzecie miejsce w grupie E.

Zobacz również:
Wyniki i tabela grupy E Ligi Mistrzów

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2017-02-03

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved