Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > LM: Cenne zwycięstwo Skry nad Zenitem Sankt Petersburg

LM: Cenne zwycięstwo Skry nad Zenitem Sankt Petersburg

fot. plusliga.pl

W pierwszym ćwierćfinałowym meczu Ligi Mistrzów PGE Skra Bełchatów pokonała rosyjski Zenit Sankt Petersburg 3:1. Po wysoko przegranym drugim secie podopieczni Roberto Piazzy przejęli inicjatywę na boisku i wygrali dwie kolejne partie i całe spotkanie. PGE Skra z solidną zaliczką uda się na mecz rewanżowy do Sankt Petersburga.

Na pierwsze dwupunktowe prowadzenie wyszli bełchatowianie po dotknięciu siatki przez Lukasa Divisa. Kiedy Georg Grozer zaatakował w aut, a Karol Kłos skończył ze środka przewaga ta jeszcze wzrosła (7:3). Gospodarze otworzyli to spotkanie zdecydowanie lepiej i w kolejnym ataku niemieckiego atakującego powstrzymali go blokiem. Wprawdzie po asie serwisowym Siergieja Antipkina różnica ta nieznacznie zmalała, jednak miejscowi odpowiedzieli tym samym elementem, a dokładnie Jakub Kochanowski (13:8). To właśnie zagrywka odgrywała decydującą rolę w tym secie. Zawodnicy PGE Skry utrzymywali cały czas pięciopunktowe prowadzenie, a każda próba zbliżenia się do nich ich rywali była natychmiast odpierana. Seria popsutych zagrywek obu teamów zbliżała miejscowych do wygrania premierowej odsłony spotkania. Kiedy Kochanowski posłał asa, a Milan Katić poradził sobie z blokiem stało się jasne, że nie przegrają tej partii. As serwisowy Mariusza Wlazłego był ostatnim punktem zdobytym w tym secie wygranym pewnie przez mistrzów Polski do 18.



Trzy pierwsze punkty drugiej odsłony padły łupem gości, którzy nie zamierzali się poddawać. Dodatkowo kiedy Milad Ebadipour dwukrotnie nie przyjął zagrywki Georga Grozera sytuacja bełchatowian stawała się trudna (1:6). Wyraźnie rozkręcił się Grozer, a dodatkowo cała drużyna Zenitu zaczęła trafiać zagrywką. Gospodarze po niemrawym początku wzięli się jednak za odrabianie strat i po ustawieniu szczelnego podwójnego bloku trener Aleksander Klimkin zmuszony był wziąć czas, gdyż różnica znacznie zmalała (6:10). Przyniósł on spodziewany efekt, po przerwie to jego zawodnicy włączyli wyższy bieg i ponownie odskoczyli bełchatowianom na siedem oczek (7:14). W dalszym ciągu to element zagrywki powodował różnicę. W prawdziwą czarną serię zawodnicy PGE Skry wpadli, kiedy w polu serwisowym pojawił się Jewgienij Siwożelez (8:18). Mimo że dwa kolejne punkty wygrali miejscowi, to po raz kolejny stracili je w jednym ustawieniu. Po uderzeniu z lewej flanki Dmitrija Makarenki przyjezdni mieli aż trzynaście piłek setowych. Skończyli trzecią, a dokładnie dostali punkt za darmo, gdyż Artur Szalpuk nie trafił zagrywką w boisko.

Trzecia część meczu rozpoczęła się od prowadzenie 5:2 siatkarzy grających w żółtych strojach, po tym jak Milan Katić wykorzystał kontratak, a Dmitrij Makarenko uderzył w siatkę. Po raz kolejny Rosjanie odrabiali straty po tym, jak w polu serwisowym pojawił się Jewgienij Siwożelez. Do remisu udało się im doprowadzić po zablokowaniu Mariusza Wlazłego przez Siergieja Antipkina (10:10). Kiedy kilka akcji później zatrzymany został także Katić trener Roberto Piazza wziął czas, gdyż jego podopieczni musieli odrabiać straty. Na szczęście siatkarze z Sankt Petersburga nie uciekli Polakom tak, jak to miało w poprzednim secie. Wydawało się, że ekipa która pierwsza wypracuje sobie znaczącą przewagę wygra tę partię. Na efektowne zagrania Aleksandra Wołkowa odpowiadał Milad Ebadipour. Czapa na Grozerze dawała dwa oczka różnicy popularnym „pszczołom” (20:18), a as serwisowy Wlazłego powiększył je do trzech. Jak się okazało zaliczka ta była wystarczająca, a goście zakończyli trzeciego seta swoimi błędami własnymi, dzięki czemu na tablicy wyników zrobiło się 2:1.

Od dwupunktowego prowadzenia rozpoczęli czwartą partię zawodnicy Zenitu, jednak skończony atak na prawym skrzydle przez Mariusza Wlazłego doprowadził do wyrównania. Na środku siatki nie zawodził też Jakub Kochanowski, co dawało siatkarzom PGE Skry oczko więcej. Kiedy fantastyczną obronę Wlazłego wykorzystał Milan Katić obijając ręce blokujących a dodatkowo minął się z piłką Aleksandr Wołkow, różnica na korzyść bełchatowian wynosiła już trzy punkty. Siatkarze polskiego zespołu walczyli o każdą piłkę, co przynosiło spodziewany efekt, gdyż przy serwisie Karola Kłosa było już 16:12, a czas wzięty przez Klimkina na niewiele się zdał. Dodatkowo świetna gra blokiem i wygrywanie swoich akcji powodowało, że utrzymywali wypracowaną zaliczkę i pewnie zamierzali do wygrania tego meczu (20:15). Kiedy Milad Ebadipour zatrzymał pojedynczym blokiem Grozera stało się jasne, że nie mogą przegrać tego pojedynku. Dwie ostatnie akcje to popis w ataku Irańczyka, które okazały się nie tylko efektowne, ale przede wszystkim skuteczne. Bełchatowianie po bardzo dobrym meczu wygrali zasłużenie 3:1, dzięki czemu z solidną zaliczką udadzą się do Rosji, gdyż zrobili ogromny krok do awansu do półfinału.

MVP: Milad Ebadipour

PGE Skra Bełchatów – Zenit Sankt Petersburg 3:1
(25:18, 13:25, 25:23, 25:18)

Składy zespołów:
Skra: Wlazły (10), Kłos (10), Kochanowski (12), Katic (10), Ebadipour (18), Łomacz, Piechocki (libero) oraz Droszyński, Teppan (1), Szalpuk (2) i Rodriguez (1),
Zenit: Antipkin (4), Siwożelez (8), Grozer (23), Safonow (6), Wołkow (7), Divis, Kriwiczenko (libero) oraz Pankow i Makarenko (7)

Zobacz również:
Wyniki fazy play-off Lig Mistrzów

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-03-14

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved