Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Liga Siatkówki Kobiet: Ważne zwycięstwa zespołów z Bielska i Kalisza

Liga Siatkówki Kobiet: Ważne zwycięstwa zespołów z Bielska i Kalisza

fot. Natalia Grabarczyk

Trudno mówić o sensacjach i niespodziankach w kontekście zakończonej wczoraj kolejki Ligi Siatkówki Kobiet, jednak przewidzenie wszystkich wyników również nie było łatwe. W spotkaniach bez wyraźnego faworyta zwycięstwa odniosły bowiem ekipy, które przed meczami miały nieco niższe notowania. MKS Kalisz zgarnął komplet punktów w starciu z Legionovią, a Pałac Bydgoszcz wyjechał z Bielska-Białej nawet bez jednego zwycięskiego seta. 

Niecałe dwa dni po ostatnim gwizdku meczu ŁKS-u Commercecon Łódź z Radomką Radom zabrzmiał pierwszy sygnał na zagrywkę w kolejnym meczu łodzianek.



Tym razem do stolicy żeńskiej siatkówki przyjechał zespół #Volley Wrocław, który miał jeden dzień przerwy więcej, ale trudno mówić o dłuższym odpoczynku, bowiem wrocławianki musiały się jeszcze przemieścić po meczu w Rzeszowie. Z trzema punktami z parkietu schodziły gospodynie, które wygrały 3:1, ale nie był to wybitny mecz ŁKS-u. – Mamy cały czas swoje problemy, z którymi staramy się uporać. Gubimy się, robi się bałagan. Na szczęście w meczu z Wrocławiem z tego wyszłyśmy. Mam nadzieję, że z meczu na mecz będziemy się rozgrywać i nabierać pewności siebie – powiedziała po meczu libero Wiewiór Krystyna Strasz. Z drugiej strony wrocławianki nie miały się czego wstydzić, bo pokazały charakter i dzielnie walczyły z wyżej notowanym przeciwnikiem, co potwierdza trener #Volley Wojciech Kurczyński – Jestem zbudowany postawą zespołu, bo pokazaliśmy to, na co zwracamy ostatnio uwagę czyli na zespołowość. Druga rzecz to walka od początku do końca. Tak walczyliśmy z Developresem, a teraz byliśmy już bliżej urwania punktu. To pokazuje, że to jest słuszna droga.

Dzień później na parkiet w Policach wybiegły siatkarki miejscowego Chemika i ekipa Wisły Warszawa. Na chwilę zapachniało sensacją, bo zawodniczki ze stolicy wygrały pierwszego seta 25:21. Policzanki szybko się jednak otrząsnęły. Wygrały kolejne trzy partię, w żadnej z nich nie pozwalając rywalkom na zdobycie więcej niż 19 oczek. Tym samym warszawianki wciąż czekają na pierwsze punkty w tym sezonie. – Pierwszy set wyglądał w naszym wykonaniu dobrze. Chemik na pewno nie grał na swoim poziomie. Trzy następne partie pokazały, że potrafi grać lepiej. Natomiast zawsze cieszy wygrany set z takim przeciwnikiem – skomentowała Agnieszka Rabka, trener Wisły. Z kolei kapitan Chemika Martyna Grajber nie kryje, że przegrany set w tym meczu to wynik zbyt luźnego podejścia do rywalek – Myślę, że włożyłyśmy w tego seta za mało energii i zaangażowania. Było trochę na stojąco, a na boisku nic się samo nie wygra i trzeba dołożyć trochę więcej wysiłku, energii, dobrej gry.

Dwa sobotnie spotkania miały dać kibicom dużo więcej emocji. Oczy sympatyków siatkówki skierowane były w kierunku Rzeszowa, gdzie Developres podejmował Budowlanych Łódź. Spotkanie to miało odpowiedzieć na pytanie, w jakim miejscu znajdują się oba zespoły. Rzeszów przewodzi w ligowej tabeli, ale dotychczas nie mierzył się jeszcze z ekipami, które przed sezonem typowane były jako najmocniejsze w lidze. Z kolei Budowlani upatrywani są w gronie kandydatów do medali, ale w tym sezonie grają w kratkę. Potrafiły pokonać ŁKS, ale też doznać dotkliwej porażki u siebie z Pałacem. Mecz między tymi drużynami potwierdził mistrzowskie aspiracje Developresu. Gospodynie uporały się z łodziankami w trzech setach i pozostały na fotelu lidera. – Blok, obrona, przyjęcie i atak w naszym wykonaniu były bardzo dobre, tym bardziej cieszy nas ta wygrana ponieważ w każdym secie zespół Budowlanych prowadził, a my potrafiliśmy przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść – podsumował mecz szkoleniowiec rzeszowianek Stephane Antiga. Teraz rzeszowianki czeka jeszcze wyżej podniesiona poprzeczka, bo w najbliższy poniedziałek na Podpromie zawita Chemik Police.

Druga sobotnia konfrontacja to spotkanie sąsiadek z tabeli – MKS-u Kalisz z Legionovią Legionowo. Goście przyjechali do Wielkopolski z apetytem na zwycięstwo, potwierdzonym dobrymi meczami z wyżej notowanymi rywalami, kaliszanki pokazały jednak że z zespołami o podobnym potencjale są bardzo groźne. Oddały przeciwniczkom jedynie trzeciego seta i zainkasowały bardzo ważne trzy punkty. Tym samym nie spełniły się przedmeczowe przemyślenia libero Legionovii Izabeli Lemańczyk – Oczywiście w sezonie zawsze przydarza się gorszy mecz i mam nadzieję, że to był ten w Policach i że to był tylko jeden mecz, a nie początek fatalnej serii. O fatalnej serii jeszcze nie można oczywiście mówić, ale jeżeli Legionovia chce potwierdzić swoją siłę w lidze, musi się znacznie lepiej prezentować w takich meczach, jak ten w Kaliszu.

W Radomiu kibice liczyli na efekt „nowej miotły” i udany debiut Adama Grabowskiego w roli szkoleniowca. Takie życzenia były tym bardziej uzasadnione, że do Radomki przyjechał zespół zdecydowanie w zasięgu gospodyń – Enea PTPS Piła. Nowy szkoleniowiec radomianek co prawda tonował nastroje przed meczem, podkreślając że będzie miał bardzo mało czasu na poznanie drużyny i wprowadzenie choćby niewielkich zmian w grze swoich podopiecznych. Zapowiadał jednak walkę w każdej piłce. Tej radomiankom nie można odmówić, bo dwa pierwsze sety przegrały dopiero na przewagi. Ta postawa nie wystarczyła na zdobycie choćby jednego punktu, a nawet na wygranie jednej partii. Pilanki zakończyły spotkanie w trzech odsłonach i umocniły się w środkowej części tabeli. Trener Radomki podszedł jednak spokojnie do pierwszej porażki zespołu pod jego wodzą  – Uważam, że zagraliśmy dobry mecz i będę chwalił zespół za postawę. Nie mam absolutnie do nich pretensji, że przegrały, bo przeciwnik bardzo mocno się postawił, był bardzo zdeterminowany tak jak my. Zabrakło nam szczęścia, było parę takich strzałów z krótkiej, piłka się odbiła i wpadła nam za plecy. To jednak jest duży przypadek, bo żeby taką piłkę obronić trzeba stać i nie robić nerwowych ruchów. PTPS Piła to miał a nam zabrakło szczęścia w takich momentach, ale nie robię z tego tragedii – powiedział po meczu Grabowski.

Na deser tej kolejki kibice mogli oglądać spotkanie dwóch drużyn, o których mówi się, że mają zaburzyć dotychczasowy porządek w lidze czyli „wielka czwórka i reszta świata”. Zarówno BKS Stal Bielsko-Biała, jak i Pałac Bydgoszcz coraz śmielej przeciwstawiają się faworytom. We wtorkowym spotkaniu trudno było wskazać faworyta, ale okazało się że przedmeczowe dywagacje nie znalazły odzwierciedlenia na boisku. Pewnie wygrały gospodynie, nie oddając bydgoszczankom nawet seta. Tym samym bielszczanki tracą w tabeli tylko dwa punkty do ŁKS-u Commercecon, ale rozegrały dwa mecze mniej, niż wyprzedzające je łodzianki.

Zobacz również:
Wyniki i tabela Ligi Siatkówki Kobiet

W tym sezonie Ligi Siatkówki Kobiet:

zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved