Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Liga Siatkówki Kobiet: Niespodzianka w Bielsku i walka o puchar

Liga Siatkówki Kobiet: Niespodzianka w Bielsku i walka o puchar

fot. BKS Bielsko-Biała

Dziesiąta kolejka Ligi Siatkówki Kobiet przebiegła niemal bez niespodzianek. Jedyny nieoczekiwany rezultat padł w Bielsku-Białej, gdzie BKS pokonał mistrza Polski, momentami deklasując łodzianki. ŁKS Commercecon wyjechał bez punktów i obecny rok może zakończyć nawet dopiero na piątym miejscu w tabeli. 

Miniony weekend dał nam również odpowiedź na pytanie, kto zagra w ćwierćfinałach Pucharu Polski. Do dwóch drużyn z poprzednich rund dołączy sześć najlepszych ekip LSK po pierwszej części sezonu. Co prawda nie wszystkie zespoły rozegrały już komplet jedenastu spotkań z pierwszej serii, ale nadchodzące mecze nie zmienią już układu na górze tabeli.



Po dwóch meczach ze zdobyczą punktową Wisły Warszawa, ich przeciwnicy zaczęli patrzeć z respektem na wzmocniony zespół ze stolicy. Dlatego też mecz Wisły z PTPS-em Piła nie miał wyraźnego faworyta. Okazało się, że trochę zbyt wcześnie oczekiwano od warszawianek zwrotu o 180 stopni w osiąganych wynikach. Pilanki wygrały pewnie, oddając rywalkom tylko jednego seta. – Aktualnie mamy 12 punktów, z czego się bardzo cieszę, bo nie jesteśmy drużną do bicia, co wszyscy zakładali przed sezonem. Gratuluję całemu zespołowi, że pokazałyśmy innym, że się pomylili – powiedziała po meczu libero PTPS-u Magdalena Saad, Rozczarowania po meczu nie kryła trener Wisły Agnieszka Rabka, która myślami jest już w przerwie reprezentacyjną, kiedy będzie miała czas na spokojną pracę. – Do tej pory ta szóstka była niezmienna, trenowała razem, teraz doszły trzy zawodniczki i znów potrzebujemy czasu na wspólny trening i zgranie. Mam nadzieję, że ta runda zamknie się już i w nowej będzie nowe granie i to o wiele lepsze.

Tempa nie zwalnia wicelider tabeli Developres SkyRes Rzeszów. Tylko w pierwszym secie sobotniego meczu z E.Leclerc Radomką Radom widzieliśmy na boisku wyrównaną grę. Później rzeszowianki zdominowały rywalki i pewnie zwyciężyły, dopisując do swojego konta kolejne trzy punkty. – Zaczęłyśmy walecznie, bo jednak była ta walka punkt za punkt, ale potem pojawiły się błędy w ataku i w zagrywce. W sumie przegrałyśmy przez własne błędy, bo rywal był taki, że błędów nie wybaczał. Gdy tylko zaczynałyśmy popełniać błędy, to ta przewaga się pogłębiała i potem już ciężko było nam dogonić rywalki – powiedziała po meczu Agata Witkowska, libero radomskiego zespołu. Z kolei Magdalena Hawryła z Developresu podkreśliła wartość całego swojego zespołu. – Zagrałyśmy bardzo fajnie, praktycznie zagrał cały zespół. Każda z nas jest bardzo ambitna i chce grać. Mamy bardzo wyrównany zespół i wydaje mi się, że każda z tej czternastki mogłaby zagrać i poradziłaby sobie na boisku. Rzeszowianki zakończyły już w tym roku ligowe zmagania, ale przed nimi jeszcze rewanżowy mecz Pucharu CEV we Francji.

Na ligowe parkiety nie wyjdzie już również Grupa Azoty Chemik Police. Liderki zakończyły ten rok serią trzynastu kolejnych zwycięstw. Ostatnie z nich dopisały sobie na konto w meczu z MKS-em Kalisz. Podopieczne Jacka Pasińskiego próbowały nawiązać walkę z policzankami, ale udało im się to jedynie w drugiej partii, którą przez długi czas kontrolowały. Chemik jednak cierpliwie budował swoją grę i w końcówce przychylił szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Teraz zawodniczki Ferhata Akbasa czeka pucharowy mecz z Galatasaray. Policzanki już zameldowały się w Stambule i będą chciały mocnym akcentem zakończyć tegoroczne granie.

ŁKS Commercecon Łódź jechał do Bielska-Białej podbudowany dobrymi występami przeciwko Developresowi i Chemikowi. Łodzianki co prawda oba te mecze przegrały, ale wydawało się że ich gra się ustabilizowała na wysokim poziomie. Tymczasem pary Wiewiórom wystarczyło tylko na pierwszego seta, którego pewnie wygrały do 19. Później wypuściły z rąk wygraną w drugiej partii i… w zasadzie przestały grać. Bielszczanki obnażyły słabości rywalek i bez większego wysiłku wygrały pozostałe odsłony, inkasując trzy punkty i zapewniając sobie jednocześnie udział w ćwierćfinale Pucharu Polski. – Potrafiłyśmy znajdować różne rozwiązania i cieszyć się grą. Na początku był stres, ale udało nam się go opanować. Był on spowodowany porażką w ostatnim meczu. Byłyśmy zdołowane i było ważne, żeby po takim spotkaniu wyjść na boisko i zagrać swoje – powiedziała po meczu Olivia Różański. Dużo większy problem z oceną meczu miała atakująca ŁKS-u Monika Bociek. – Wynik jest jaki jest, trzeba dalej pracować. W ostatnim czasie nic się nie wydarzyło, co miałoby wpływ na to, że ten mecz wyglądał inaczej niż te z Rzeszowem i Chemikiem. Po prostu taki dzień – skomentowała zrezygnowana Bociek. Porażka z BKS-em spowodowała, że łodzianki musiały czekać na niedzielne wieści z Bydgoszczy, gdzie w przypadku wygranej Pałac przedłużyłby swoją szansę na udział w pucharze kosztem właśnie ŁKS-u.

Pałacanki nie wykorzystały jednak potknięcia mistrzyń Polski. Gdyby pokonały Legionovię za try punkty, a później zainkasowały komplet w meczu z #Volley Wrocław, to one cieszyły by się z występów W Pucharze Polski, wyrzucając z tych rozgrywek ŁKS. Po dwóch setach w Bydgoszczy było już jednak wszystko jasne. Legionovia gładko wygrała i dopiero w trzeciej partii oddała rywalkom inicjatywę. Bydgoszczanki starały się uratować ten mecz i dogoniły w końcówce czwartej odsłony legionowianki, doprowadzając do gry na przewagi. Więcej zimnej krwi zachowały siatkarki gości i wróciły do domu z kompletem punktów. Trener Pałacu Piotr Matela po dwóch setach sięgnął po radykalne środki i odprawę przed kolejnymi partiami przeprowadził w szatni. – Wziąłem dziewczyny do szatni, bo potrzebowaliśmy wyjścia z tej hali, by oczyścić sobie głowę. Mam nadzieję, że to podziałało, choć nie do końca tak, jakbyśmy chcieli, ale na pewno zmienił się obraz gry. Co do tego, co wydarzyło się w szatni, wolałbym, żeby to tam zostało.

Najmniej emocji dostarczyło kibicom spotkanie w Łodzi. Siatkarki Budowlanych wciąż muszą sobie radzić bez atakującej Anastasii Kraiduby, ale w meczu przeciwko #Volley Wrocław nie zrobiło to gospodyniom żadnej różnicy. Tym bardziej, że ze składu wrocławianek również wypadła jedna z podstawowych armat – Kinga Kasprzak. Łodzianki w żadnym z setów nie pozwoliły rywalkom na przekroczenie granicy dwudziestu punktów i w nieco ponad godzinę zainkasowały komplet punktów. MVP spotkania została Julia Nowicka. 

Zobacz również:
Wyniki i tabela Ligi Siatkówki Kobiet

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved