Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Publicystyka > Felietony > Liga Siatkówki Kobiet, czyli rzecz o przegranej Chemika

Liga Siatkówki Kobiet, czyli rzecz o przegranej Chemika

fot. Katarzyna Antczak

Felieton to nie bajka, więc od razu uprzedzam – nie będzie tu walki dobra ze złem. Niestety. Bardzo bym chciał akurat w tym tekście przedstawić odpowiednie i niewłaściwe zakończenia alternatywne gry pod tytułem „Liga Siatkówki Kobiet”. Tylko, że nomen omen wirus namieszał w kodzie programu i ta gra nie ma happy endu. 

Póki co wiemy, że gra się skończyła. Nie mamy jeszcze napisów i nie wyświetlił nam się jeszcze filmik końcowy, ale to kwestia czasu. Możemy jednak sobie już pogdybać, porobić przymiarki do scenariuszy i stawiać śmiałe tezy, a w dzisiejszych czasach kto śmielszą tezę postawi, temu klikać się będzie. Niezgorsza to wizja, więc powiem śmiało: Chemik Police przegra ten sezon.



Tak właśnie. Chemik przegra. Zgodnie z zasadą „Górala”, że jak jest zimno, ale nie ma wiatru, to jest ciepło. Z liderkami Ligi Siatkówki Kobiet jest tak samo. Przegrają, bo mimo, że wygrają, to stracą najwięcej – przez tego cholernego koronawirusa nie będą mogli w pełni skonsumować swoich sukcesów. Wiadomo, że wszyscy będą umoczeni, bo skoro na ten przykład pilanki miały teoretyczną szansę na mistrzostwo, to będą mówić: „Cholera. Było tak blisko. Przygotowaliśmy szczyt formy, a wyszła taka lipa.” Bardzo słusznie, bo tak właśnie powinno do tematu podejść, wszak nikt nie wychodzi na boisko przegrać (choć historia zna też takie przypadki, ale spuśćmy na to poły prokuratorskiej togi, o ile ta poły posiada). Każdy już zresztą mówi o niedosycie, przelicza historyczne wyniki i wylicza „Co by było, gdyby…”. Taki ŁKS w ostatnich dwóch sezonach przystępował do play-off z trzeciego miejsca, dwa razy spotkał się z faworyzowanym Developresem w półfinale i dwa razy go ograł. W tym sezonie taki scenariusz też był prawdopodobny, więc w klubie od razu mogą pisać, że koronawirus zabrał im złoto lub srebro. Rzeszów to już w ogóle inna historia. Tam mogli na pewniaka już sprzedawać bilety na finał z Chemikiem i zakładać, że złoto wcale nie jest mrzonką. Budowlani dali się ograć nie tylko lokalnym rywalkom, ale i Legionovii. Liczyli, że zdążą się uporać z kłopotami kadrowymi na play-off. Być może zdążyli, tylko tego się nie dowiemy, a piąte miejsce leży dla podopiecznych Błażeja Krzyształowicza biegunowo daleko od OK.

A co ma powiedzieć ten biedny Chemik? Ma się tłumaczyć, że zdominował ligę w tym sezonie? Przecież co jakiś czas ktoś mu się postawił, a Developres nawet raz wygrał. Ma pokazywać na Puchar Polski? A co ma puchar do ligi – usłyszy w odpowiedzi. Finał Pucharu CEV był na wyciągnięcie ręki i wciąż niby jest, ale nie można już wyciągać ręki, bo grozi to zbliżeniem się na odległość przenoszenia się wirusa. Jeżeli miałbym się zabawić we wróżkę, to tych rozgrywek też nie uda się dokończyć. Za pół roku nikt nie będzie pamiętał, że była szansa. Za pół roku ledwie kto by pamiętał zaciętą walkę w finale – tylko zwycięzcy przechodzą do historii, a wyjątki potwierdzają regułę, jak mówi stare przysłowie, a ze starymi przysłowiami się nie dyskutuje.

To miał być sezon hegemonii. Po prztyczku w nos rok temu, kiedy Chemik skończył ligę bez medalu, w Policach zapanowało mocne rozdrażnienie, a plan był prosty. Wracamy silniejsi, ale nie tak, że walka, krok po kroku i wszystkie te „małyszowe” hasła. Wpieprzamy się do knajpy razem z drzwiami i przejmujemy lokal. Miało być z przytupem i bez żadnych wątpliwości. I wszystko szło całkiem nieźle, drzwi razem z framugą poszły w drzazgi, w lokalu wszyscy chodzili obok na palcach, tylko nikt nie przewidział, że o 22 przyjdzie sprzątaczka i wywali wszystkich za drzwi, żeby jej nikt później nie chodził po umytym.

Chemik skończy ze złotymi medalami. Chemik był w tym sezonie najlepszy w tej lidze. Chemik będzie mistrzem, ale… To najgorsze zdanie jakie można słyszeć, bo jak wiemy, jeżeli ktoś w środku zdania mówi „ale”, to znaczy, że część przed „ale” nie ma żadnego znaczenia. Taki będzie właśnie sukces w Policach. Złoto na szyjach bez euforii po ostatnim gwizdku. Złoto bez świętowania przez tydzień. Nie będzie wielkich zachwytów nad mistrzem. Będą kurtuazyjne gratulacje zostania mistrzem, którym wcale nie musieliście zostać – macie szczęście z tym wirusem. To Chemik będzie musiał udowadniać i przekonywać, że im się należało.

Chemik przegra, bo nawet jak w przyszłym sezonie zrobi to samo, co zrobił w tym, to nie będzie już efektu wow. Wszyscy będą już przyzwyczajeni, że Chemik znowu jest mocny i pewnie się na to przygotują. Szkoda mi Chemika, bo miał piękne, siedmiomilowe buty i „poszedł piechotą, bo było blisko,trafił na Złotą, ale w Grodzisku.”

*zdjęcie z ostatniego mistrzowskiego sezonu Chemika Police.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Felietony, Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2020-03-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved