Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Liga Mistrzów nadal przynosi straty

Liga Mistrzów nadal przynosi straty

fot. archiwum

Aż trzy polskie zespoły rozpoczynają rywalizację w kolejnej edycji Ligi Mistrzów i wszystkie za cel stawiają sobie awans do Final Four. Cel realny, bo w ostatnich latach przedstawiciele PlusLigi regularnie występują w turniejach finałowych, wciąż nie mogą jednak sięgnąć po najcenniejsze trofeum. Może wreszcie w tym roku polski zespół wzniesie puchar? Czas na to najwyższy.

Łatwo nie będzie, bo po hucznie zapowiadanej reformie rozgrywek Liga Mistrzów stała się bardziej elitarna. Władze CEV – wzorem piłkarskiej Ligi Mistrzów – wprowadziły eliminacje i zmniejszyły liczbę zespołów uczestniczących w fazie grupowej z 28 do 20. Tym samym z walki wyeliminowani zostali słabeusze, którzy w poprzednich latach obniżali poziom i prestiż elitarnych rzekomo rozgrywek. Niestety wygląda na to, że ten krok to jedyna pozytywna zmiana, jaką wprowadziły nowe władze CEV. Poza tym wszystko właściwie zostało po staremu – nadal Champions League nie ma strategicznego sponsora, a zespoły wciąż będą do udziału w rozgrywkach dopłacały. – Zmiany? Jedyna jest chyba taka, że po raz pierwszy musieliśmy rozegrać dwa dodatkowe mecze w eliminacjach. Jestem rozczarowany, bo spodziewałem się, że reformy będą większe – przyznaje prezes PGE Skry Konrad Piechocki.



Wtóruje mu szef ZAKSY Sebastian Świderski, który zna Ligę Mistrzów od podszewki, bo uczestniczył w tych rozgrywkach jako zawodnik. – Reformy? A jakieś są, bo nie zauważyłem. Powiem więcej, jest gorzej, niż było. Nagrody w Lidze Mistrzów wciąż są symboliczne, tymczasem liczba rzeczy, za które trzeba płacić, rośnie. Musimy na przykład zapewnić sędziom słuchawki, które są bardzo drogie. Pomogli nam działacze Lotosu Trefla Gdańsk i Atomu Trefla Sopot, którzy kupili ten sprzęt przed rokiem i teraz nam go pożyczyli – mówi Świderski.

ZAKSA przed sezonem zastanawiała się, czy nie wycofać zespołu z prestiżowych rozgrywek, do których kluby często muszą dopłacać. – Gdy tłumaczę ludziom, że w siatkarskiej Lidze Mistrzów za udział w rozgrywkach i awans do kolejnych rund kluby muszą płacić, to nikt mi nie chce wierzyć. Przecież w piłce nożnej kluby zarabiają krocie, u nas do występów wszyscy dopłacają – mówi Świderski. Ocenia, że udział w tej edycji europejskich pucharów, przy założeniu, że zespół wyjdzie z grupy, będzie kosztował ZAKSĘ około 700 tysięcy złotych. A sponsora na te rozgrywki klub niestety nie znalazł.

CEV, mimo obietnic, nie znalazł pieniędzy na nagrody. Za wygrane spotkanie grupowe zespoły dostają po 6 tys. euro, za przegrane o połowę mniej. W play-off stawka rośnie do 8 i 4 tysięcy. Tymczasem wpisowe do rozgrywek wynosi 25 tys. euro. – Zwykle wychodziliśmy na Lidze Mistrzów na zero, ale tylko wtedy, gdy trybuny na naszych meczach były pełne, zwłaszcza w Atlas Arenie – mówi Piechocki. Tym razem w łódzkiej hali bełchatowianie rozegrają tylko spotkanie z Azimutem Modena. Dwaj pozostali rywale bełchatowian – ACH Volley Ljubljana i SCMU Craiova – są za słabe, by zapełnić trybuny Atlas Areny.

Więcej w Przeglądzie Sportowym

źródło: Przegląd Sportowy

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-12-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved