Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > I liga M: Zwyciężali faworyci, klaruje się ósemka

I liga M: Zwyciężali faworyci, klaruje się ósemka

Miniony weekend nie przyniósł wielkich niespodzianek. Mecz lidera ze Stalą rozstrzygnął się w tie-breaku. Pozostałe dwa zespoły z czołówki nie straciły punktów. Ważne wygrane odniosły zespoły z Sanoka i Hajnówki, a ósemka oddala się od Norwida oraz Victorii. W miniony weekend pauzowali siatkarze SMS-u PZPS Spała.

Zgodnie z przewidywaniami najwięcej emocji przyniosło starcie Stali AZS PWSZ Nysa ze Ślepskiem Suwałki. Po trzech setach bliżej sukcesu byli gospodarze, którzy prowadzili 2:1, zanosiło się więc na trzecią porażkę podopiecznych Dimitrija Skorego z ekipą z Opolszczyzny. Ale po raz kolejny w tym sezonie udowodnili oni, że grają do końca. W Nysie nie tylko doprowadzili do tie-breaka, ale również jego rozstrzygnęli na swoją korzyść. – Zabrakło nam szczęścia. W nogach czuliśmy też, że to trzeci mecz w ciągu ośmiu dni. Zachowujemy jednak spokój i nie będziemy z powodu jednej porażki rozdzierać szat – ocenił na łamach nto.pl libero nysan, Tomasz Bonisławski. Dzięki wygranej suwalczanie wciąż zasiadają na fotelu lidera, choć powoli zbliża się do nich Warta Zawiercie. Natomiast podopieczni Janusza Bułkowskiego zajmują trzecie miejsce i z dużą dozą prawdopodobieństwa można stwierdzić, że nie wypadną już z czołowej czwórki.



Pewien niedosyt po sobotnim meczu mogą odczuwać siatkarze AGH AZS Kraków, którzy przed własną publicznością podejmowali Aluron Virtu Wartę Zawiercie. Mimo że to goście byli faworytami spotkania, to gospodarzom dwóch piłek zabrakło, by prowadzić 2:0. Wówczas mecz mógłby się zupełnie inaczej potoczyć, ale im dalej w las, tym podopieczni Andrzeja Kubackiego napotykali na coraz większy opór przyjezdnych, z którym nie potrafili sobie poradzić szczególnie w trzeciej odsłonie, w której nie wyszli nawet z dziesięciu punktów. Popełniali zbyt dużo błędów, by marzyć o sprawieniu niespodzianki. Ostatecznie ekipa z Małopolski musiała obejść się smakiem jakiejkolwiek zdobyczy punktowej, co słono ją kosztowało, bowiem spadła na ósme miejsce w tabeli, choć ma bezpieczną przewagę nad dziewiątym Norwidem. Z kolei drużyna prowadzona przez Dominika Kwapisiewicza depcze po piętach liderowi z Suwałk, zmniejszając do niego straty do dwóch oczek.

Po porażce ze Ślepskiem szybko odbudował się KPS Siedlce, który u siebie odprawił z kwitkiem APP Krispol Września. Podopieczni Sławomira Gerymskiego praktycznie nie istnieli w dwóch pierwszych setach. Do walki poderwali się w trzeciej partii, którą rozstrzygnęli na swoją korzyść. Ale jedna jaskółka wiosny nie uczyniła, bo w kolejnej ponownie oddali inicjatywę na boisku gospodarzom. KPS umiejętnie wypunktował słabości wrzesińskiej ekipy. – W tym roku było to pierwsze tak dobre spotkanie w naszym wykonaniu. Nie mieliśmy sobie nic do zarzucenia. Dobrze zagrywaliśmy i przyjmowaliśmy. Są to dwa najważniejsze elementy, dzięki którym gra się nam kleiła. Najważniejsze są trzy zdobyte punkty – ocenił przyjmujący KPS-u, Piotr Łukasik. Po ostatniej wygranej podopieczni Witolda Chwastyniaka umocnili się w czwórce, mając niewielką stratę do wyprzedzającej ich Stali. Natomiast po porażce w Siedlcach Krispol spadł na siódme miejsce, ale wydaje się, że niewiele mu brakuje do tego, żeby zapewnić sobie udział w play-off.

W minorowych nastrojach po ostatnim weekendzie są siatkarze Victorii PWSZ Wałbrzych, którzy przed własną publicznością musieli uznać wyższość SKS-u Hajnówka, nie urywając mu ani jednego seta. Wydaje się, że kluczowa dla losów spotkania była pierwsza partia. Oba zespoły mogły rozstrzygnąć ją na swoją korzyść, ale porażka po walce na przewagi ewidentnie podcięła skrzydła podopiecznym Przemysława Michalczyka. W dwóch kolejnych setach beniaminek częściej dochodził do głosu, a w końcówkach nie pozwolił przeciwnikom uwierzyć w to, że w sobotę mogą osiągnąć korzystny wynik. – W odniesieniu zwycięstwa pomogło nam większe opanowanie i spokój na boisku. Jeśli w nasze szeregi wkradłaby się nerwowość, to gospodarze mogliby osiągnąć korzystniejszy wynik – powiedział Rafał Faryna, atakujący SKS-u Hajnówka. Dzięki ostatniej wygranej podopieczni Pawła Blomberga awansowali na piąte miejsce w tabeli, natomiast ekipa spod Chełmca powoli musi zacząć godzić się z tym, że raczej nie zagra w play-off, tym bardziej że już teraz do ósmej AGH traci aż osiem punktów.

Od awansu do czołowej ósemki oddala się również Exact Systems Norwid Częstochowa, który nie odniósł drugiego zwycięstwa z rzędu. W miniony weekend podopieczni Radosława Panasa nie sprostali u siebie TSV Mansard Transgaz Travel Sanok. Gospodarzom nie można odmówić woli walki oraz zaangażowania, ale to goście z Podkarpacia lepiej prezentowali się w końcówkach wszystkich trzech setów. Popełniali mniej błędów, skuteczniej grali w ofensywie oraz więcej krzywdy wyrządzali częstochowianom swoją zagrywką, a to wystarczyło na odniesienie zwycięstwa, które dało im sporo spokoju przed kolejnymi meczami. – Cieszymy się, że w tak nerwowym meczu o dużą stawkę wytrzymaliśmy końcówki. Potrafiliśmy uspokoić grę i odrobić straty. Gospodarzom zabrakło dojrzałości i opanowania w końcówkach, a nam udało się w nich skonsolidować – podkreślił szkoleniowiec TSV, Krzysztof Frączek. Dzięki wygranej jego podopieczni awansowali na szóste miejsce w tabeli, natomiast Norwid wciąż plasuje się na dziewiątej pozycji, ale jego strata do ósmego zespołu z Krakowa wzrosła do pięciu oczek.

Zobacz również
Wyniki i tabela I ligi mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2017-01-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved