Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > I liga M: Czy przed świętami będzie kolejka cudów?

I liga M: Czy przed świętami będzie kolejka cudów?

fot. Anna Wojnowska

Przed I-ligowcami ostatnia seria gier w 2018 roku. O zachowanie fotela lidera zagra Lechia, w czołówce umocnić się chcą Norwid, Stal i Krispol, ale siatkarze grający w zespołach plasujących się w dolnej części tabeli też chcą mieć udane święta. Czy zatem faworyci zabawią się w świętego Mikołaja i rozdadzą zwycięstwa rywalom?  

Szesnastą kolejkę zainauguruje starcie Buskowianki Kielce z Tauronem AZS-em Częstochowa. Obie drużyny plasują się w dolnej części tabeli. Obecnie w lepszej sytuacji jest świętokrzyska ekipa, ale jej przewaga nad zamykającymi tabelę częstochowianami jest iluzoryczna, bo wynosi tylko trzy punkty. Na dodatek akademicy pod wodzą Piotra Łuki zerwali się do walki, odnosząc dwa zwycięstwa w tie-breakach, za to kielczanie w dwóch ostatnich meczach nie ugrali nawet seta. Liczą na przełamanie złej passy przed własną publicznością, ale przyjezdni mogą być trudni do zatrzymania. – Punkty są nam bardzo potrzebne, niemal jak woda do życia. Zagramy u siebie, więc wiele aspektów przemawia za tym, że powinniśmy wygrać. Mam nadzieję, że poprawimy przyjęcie, a nasi rozgrywający będą mogli prowadzić swobodniejszą grę – zaznaczył na łamach mediów klubowych szkoleniowiec Buskowianki, Mateusz Grabda.      



Po lekkiej zadyszce odbudowała się Lechia Tomaszów Mazowiecki, która powróciła na fotel lidera. Obecnie ma trzy oczka przewagi nad kolejnym rywalem, a wszystko dzięki wygranej z Mickiewiczem Kluczbork. Mimo że z drużyną prowadzoną przez Bartłomieja Rebzdę pożegnał się Tomasz Bonisławski, to wicemistrzowie I ligi potwierdzają, że będą się liczyć w walce o medale. Przed świętami czeka ich starcie z MCKiS-em Jaworzno, którego będą faworytem, tym bardziej że podopieczni Mariusza Łozińskiego ostatnio nie potrafią postawić kropki nad i, a porażki po tie-breakach sprawiły, że ich pozycja w ósemce jest mocno zagrożona. – Lepiej gramy z teoretycznie silniejszymi zespołami. Wychodzimy na parkiet bez presji, gramy na większym ryzyku, luzie i czerpiemy więcej radości z siatkówki, więc liczę, że w meczu z Lechią będzie podobnie i uda nam się sprawić niespodziankę – podkreślił rozgrywający beniaminka, Mariusz Magnuszewski.

Grudzień nie jest za to udany dla Stali AZS PWSZ Nysa, która doznała dwóch porażek, przez co spadła z pierwszego miejsca w tabeli. – Przegraliśmy drugi mecz z rzędu, ale nie zapominajmy, że przez większość pierwszej rundy byliśmy liderem. Może drobne powody do obaw są, ale jestem pewien, że poprawimy się przez ciężką pracę na treningach – powiedział na łamach nto.pl rozgrywający ekipy z Opolszczyzny. W najbliższy weekend o kolejne ligowe punkty powalczy ona w Siedlcach, gdzie nigdy nie gra się łatwo. Jest stawiana w roli faworyta, ale na pewno podopieczni Witolda Chwastyniaka tanio skóry nie sprzedadzą, tym bardziej że ostatnio odnieśli cenne zwycięstwo na wyjeździe z AGH Kraków. Punkty są im zdecydowanie bardziej potrzebne, bo wciąż mają szansę na grę w play-off. Za to Stal chce utrzymać się w czołówce, więc można spodziewać się ciekawego spotkania.

W dobrych nastrojach do świątecznych stołów chcą zasiąść siatkarze Exact Systems Norwida Częstochowa, którzy w ostatnim meczu w tym roku zmierzą się u siebie ze Ślepskiem Suwałki. Obie drużyny ostatnio lepsze mecze przeplatały słabszymi. Obie pokonały nyską Stal, ale w ciut lepszej sytuacji są podopieczni Radosława Panasa, którzy mają o jeden punkt więcej na koncie. Liczą oni na rewanż za porażkę w Suwałkach, tym bardziej że zagrają we własnej hali, w której w tym sezonie nie ponieśli jeszcze porażki. – Nasza hala jest jedyną twierdzą, która nie została zdobyta przez przeciwnika. Zrobimy wszystko, aby tak już zostało. Będzie to bardzo ważne spotkanie, bo w górnej części tabeli jest bardzo duży ścisk. Każdy zespół chce sobie stworzyć dogodną przewagę punktową – skomentował na łamach serwisu 1liga.pls.pl przyjmujący Norwida, Damian Kogut.

Do ciekawej batalii dojdzie we Wrocławiu, gdzie miejscowa Gwardia o ligowe punkty powalczy z BBTS-em Bielsko-Biała. Dojdzie zatem do starcia sąsiadów w tabeli. Obecnie o jeden punkt więcej na koncie mają podopieczni Pawła Gradowskiego, ale obie ekipy mają apetyt na namieszanie w czołówce. W poprzedni weekend obie sięgnęły po wygraną, a dobrym meczem chcą zakończyć rywalizację w 2018 roku. Pewnym atutem beniaminka może być jego specyficzna hala, w której nie wszyscy rywale potrafią się odnaleźć, ale bielszczanie zapowiadają walkę o punkty. – We Wrocławiu jest bardzo ciężki teren, dlatego trudno będzie nam wywieźć stamtąd punkty, ale będziemy się o nie bardzo mocno starać – podkreślił na łamach mediów klubowych środkowy bielskiego zespołu, Bartosz Cedzyński.

Meczem przed własną publicznością rok 2018 zakończą siatkarze Olimpii Sulęcin, którzy u siebie podejmą AGH AZS Kraków. Trudno wskazać faworyta tego meczu. Wprawdzie w tabeli wyżej są podopieczni Andrzeja Kubackiego, którzy mają pięć punktów przewagi nad najbliższym przeciwnikiem, ale ich forma bardzo mocno faluje. Na dodatek u siebie przegrali z Olimpią, której punkty są znacznie bardziej potrzebne. Mimo że w miniony weekend pokonała na wyjeździe Krispol, to wciąż jest zagrożona rywalizacją w play-out. A nad ostatnim w stawce AZS-em ma tylko dwa oczka przewagi. Liczy jednak, że uda jej się powtórzyć wynik z Krakowa. – Mecz z pierwszej kolejki z tym właśnie przeciwnikiem był najlepszym naszym występem w pierwszej rundzie. Graliśmy dobrze w każdym elemencie i wykonaliśmy wszystkie założenia taktyczne, co pozwoliło nam wygrać za trzy punkty na trudnym terenie. Chcemy powtórzyć ten wynik w sobotę i zrobimy wszystko, aby tak się stało – zaznaczył rozgrywający sulęcińskiego zespołu, Szymon Bereza.

O radośniejsze święta przed własną publicznością powalczą siatkarze Mickiewicza Kluczbork, którzy zmierzą się z APP Krispolem Września. Podopieczni Mariusza Łysiaka w ostatnich tygodniach odbili się od ligowego dna, ale ich sytuacja wciąż daleka jest od idealnej, bowiem zajmują dopiero trzynaste miejsce w stawce. Marnym pocieszeniem jest dla nich fakt, że powalczyli na terenie lidera, skoro i tak nie zdobyli żadnych punktów. Mogą je zdobyć w najbliższy weekend. Wprawdzie drużyna prowadzona przez Mariana Kardasa jest znacznie wyżej w tabeli, ale ostatnich występów nie zaliczy do najbardziej udanych. Nie potrafiła „zamykać” setów, a następnie meczów, w których dyktowała warunki gry,  tracąc cenne punkty. Jeśli po raz kolejny nie zabawi się w świętego Mikołaja i nie rozda prezentów gospodarzom, to powinna umocnić się w czołówce, ale może przed świętami będzie kolejka siatkarskich cudów?

Zobacz również:
Wyniki i tabela I ligi mężczyzn

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved