Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > I liga M: Stal Nysa straciła pierwszy punkt

I liga M: Stal Nysa straciła pierwszy punkt

fot. 1liga.pls.pl

Po pięciosetowym pojedynku stojącym na niezłym poziomie górą byli nysanie, którzy w dalszym ciągu pozostają niepokonaną drużyną w Krispol I lidze mężczyzn. Wprawdzie w każdej partii zdecydowane zwycięstwo odnosił jeden z zespołów, niemniej zawodnicy obu ekip momentami zaprezentowali ciekawą siatkówkę. Zespół Krzysztofa Stelmacha przegrywał już 1:2, jednak potrafił się podnieść i z trudnego terenu wywieźć dwa punkty. Obu trenerów z pewnością mogą martwić przestoje w grze, jakie przytrafiały się ich zawodnikom.

Po wyrównanym początku spotkania na dwupunktowe prowadzenie wyszli gospodarze, kiedy Bartosz Krzysiek nie trafił w pomarańczowe (6:4). Dodatkowo po wygraniu przepychanki na siatce przez Macieja Cierniaka różnica ta wzrosła do trzech ,,oczek”. Została ona zmniejszona, gdy linię trzeciego metra przekroczył Łukasz Lubaczewski, ale po zatrzymaniu Łukasza Łapszyńskiego ponownie wynosiła trzy punkty (11:8). Dobrze prezentowali się obaj rozgrywający, którzy w ataku uruchamiali wszystkie strefy. As serwisowy Krzyśka pozwolił zawodnikom Stali nawiązać kontakt punktowy i kiedy wydawało się, że lada chwila zawodnicy Krzysztofa Stelmacha doprowadzą do remisu sprytną kiwką wykazał się Krzysztof Gibek. Przyjezdni nie potrafili zrobić przejścia i całkowicie stanęli w jednym ustawieniu (20:15). Przewaga ta okazała się wystarczająca i po błędzie podwójnego odbicia miejscowi wygrali premierową odsłonę meczu do 17.



Błąd niedokładnego przyjęcia Adriana Mihułki szybko wykorzystał Maciej Zajder przez co zrobiło się 5:3. Kiedy w kolejnej akcji skuteczny blok ustawił Bartosz Krzysiek przewaga ta jeszcze wzrosła. Gwardziści szybko wzięli się za odrabianie strat i częściowo im się to udało, ale błędy własne nie pozwoliły im doprowadzić do wyrównania. Ich rywale zdecydowanie poprawili skuteczność w ataku i to za sprawą tego elementu uzyskali czteropunktowe prowadzenie. Gospodarze natomiast mieli coraz większe problemy nie tylko z kończeniem posyłanych piłek, ale także z przyjęciem zagrywki. Po zagraniu Macieja Cierniaka w siatkę ich strata wynosiła już sześć punktów, a po asie serwisowym Bartosza Bućko– siedem. Wrocławianie byli wyraźnie rozbici i nic nie wskazywało, aby w tej partii mieli jeszcze powalczyć. Trener Krzysztof Janczak próbował rotować składem, ale na niewiele się to zdało. Ostatecznie udało im się zdobyć tylko 13 punktów i po nieudanym ataku z szóstej strefy w słabym stylu przegrali tego seta.

Od gry punkt za punkt rozpoczęły obie drużyny trzecią partię i nikt nie potrafił wypracować sobie choćby minimalnego prowadzenia. Stan taki utrzymywał się do czasu kiedy Błażej Szymeczko pomylił się w ataku. Po raz kolejny błędy własne decydowały, że przewagę uzyskiwali podopieczni Stelmacha (8:11). Kiedy tylko gospodarze potrafili uporządkować swoją grę byli równorzędnym rywalem dla przyjezdnych i ponownie na tablicy wyników było po równo. Dodatkowo po wykorzystaniu przechodzącej piłki przez Szymeczko wrocławianie wyszli na jednopunktowe prowadzenie 13:12, które w tym fragmencie seta zmieniało się kilkukrotnie. Po zatrzymaniu potrójnym blokiem Bartosza Bućko zrobiło się 19:17. To właśnie dobra gra blokiem pozwoliła Gwardzistom odskoczyć na cztery ,,oczka”, co mogło się okazać decydujące dla losów tego seta. Kolejna ,,czapa” przesądzała już w całkowicie o zwycięzcy tej partii. Wprawdzie przyjezdni obronili pierwszą piłkę setową, ale przy uderzeniu Łukasza Lubaczewskiego byli już bezradni, dzięki czemu w całym spotkaniu przegrywali już 1:2.

Zawodnicy Stali w czwartej odsłonie spotkania szybko wyszli na dwupunktowe prowadzenie, które utrzymywało się przez dłuższy czas. Dopiero pomyłka w ataku Arkadiusza Olczyka oraz as serwisowy Patryka Szczurka różnice tą zwiększyły do czterech punktów, a kiedy świetnym skończeniem kontry popisał się Łukasz Łapszyński – do pięciu. Przerwa wzięta przez trenera Janczaka na niewiele się zdała, gdyż zaraz po niej goście ustawili skuteczny blok. Kibice zgromadzeni w hali Orbita byli świadkami powtórki z drugiego seta, gdy ich pupile byli rozbijani w każdym elemencie (7:14). Efektowne zagranie Macieja Zajdera na środku siatki oraz świetny skrót serwisu w wykonaniu Bartosza Krzyśka dawało przyjezdnym aż dziewięć ,,oczek” więcej. Ich rywale całkowicie się pogubili i nie potrafili sobie poradzić nawet z najprostszymi piłkami. W efekcie czego ich strata do rywala była ogromna i stało się jasne, że zwycięzcę tego meczu miał wyłonić tie-break. Ostatnią piłkę skończył Mariusz Schamlewski doprowadzając w całym spotkaniu do remisu.

Po zatrzymaniu Marcela Gromadowskiego oraz pomyłce w ataku Krzysztofa Gibka było 2:5. Wrocławianie nawiązali kontakt punktowy po zagrywce Gibka, a po mocnym zbiciu Łukasza Lubaczewskiego doprowadzili do remisu po 7. Przy zmianie stron prowadzili jednak ich rywale po ataku blok-aut Bartosza Krzyśka. Kiedy tylko gra została wznowiona pomylił się Lubaczewski, a na dodatek Maciej Zajder posłał asa serwisowego. Przewaga ta okazała się wystarczająca do wygrania całego spotkania. Efektowny potrójny blok nysan zakończył je wygraną do 10, dzięki czemu przyjezdni pozostają nadal niepokonaną drużyną w Krispol I lidze.

MVP: Łukasz Łapszyński

KFC Gwardia Wrocław –  Stal Nysa 2:3
(25:17, 13:25, 25:20, 14:25, 10:15)

Składy zespołów:
Gwardia: Szymeczko (15), Lubaczewski (10), Cierniak (6), Nowosielski (2), Olczyk (7), Gibek (9), Mihułka (libero) oraz Kotłowski (libero), Sternik, Paszkowski (1), Gromadowski (8), Kaźmierczak i Lewicki
Stal: Zajder (8), Bućko (15), M’Baye (2), Krzysiek (20), Szczurek (3), Łapszyński (17), Czunkiewicz (libero) oraz Długosz, Dobosz, Dembiec (libero) i Schamlewski (4)

Zobacz również:
Wyniki i tabela I ligi mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-10-24

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved