Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > I liga M: Rozgrywki nabierają tempa, w środę kolejne mecze

I liga M: Rozgrywki nabierają tempa, w środę kolejne mecze

W środę rozegrana zostanie czwarta kolejka I ligi mężczyzn. Najciekawiej powinno być w Suwałkach oraz Częstochowie, ale na innych parkietach również nie powinno zabraknąć emocji. Ważny mecz dla losów zespołów znajdujących się w dolnej części tabeli odbędzie się w Sulęcinie. A czy tym razem dojdzie do niespodzianek? Czy w tabeli zajdą duże przetasowania?

W czwartej kolejce na pierwszy plan wysuwa się konfrontacja Ślepska Suwałki z KPS-em Siedlce. Podopieczni Dimitrija Skoryja kolejny mecz zagrają przed własną publicznością, a suwalska hala jak dotychczas jest ich wielkim atutem, bowiem nie stracili w niej jeszcze ani jednego seta. Liczą, że uda im się podtrzymać zwycięską passę, ale plany zamierzają pokrzyżować im siedlczanie. Drużyna prowadzona przez Witolda Chwastyniaka najpierw ograła obu beniaminków I ligi, ale noga powinęła się jej na AZS-ie Częstochowa. Straty więc będzie próbowała odrabiać w Suwałkach. Mimo że w obu zespołach doszło do sporych zmian kadrowych, to warto przypomnieć, że obie te drużyny walczyły w poprzednim sezonie ze sobą w półfinale. Wówczas po trzech starciach lepszy okazał się Ślepsk, a czy tym razem siedlczanie przerwą jego passę wygranych? – W tej lidze nie ma zdecydowanych faworytów. Każdy może wygrać z każdym, co postaramy się potwierdzić naszą wygraną w Suwałkach – powiedział na łamach strony klubowej suwalskiej ekipy przyjmujący KPS-u Siedlce, Jakub Urbanowicz.



Wydaje się, że po kolejne punkty powinien sięgnąć APP Krispol Września, który o czwarte zwycięstwo z rzędu pojechał walczyć do Spały. Początek sezonu w jego wykonaniu jest bardzo udany, a trzy wcześniejsze wygrane jeszcze bardziej zmotywowały go do walki w kolejnych spotkaniach. Nie ma co ukrywać, że podopieczni Mariana Kardasa będą zdecydowanym faworytem konfrontacji z uczniami Szkoły Mistrzostwa Sportowego, ale muszą uważać, bowiem spalska młodzież jest dość nieobliczalnym zespołem. Wprawdzie nie zdobyła w tym sezonie jeszcze żadnego punktu, ale sety urwane AZS-owi Częstochowa i Ślepskowi Suwałki pokazują, że przy odrobinie szczęścia spalska drużyna może pokusić się o punkty. Do tego nie zamierzają dopuścić wrześnianie, którzy nie ukrywają, że w Spale liczą na kolejną wygraną w tym sezonie. – Do Spały jedziemy po trzy oczka, ale do meczu podchodzimy jak do każdego innego – zadeklarował rozgrywający ekipy z Wielkopolski, Krzysztof Antosik.

Sporo emocji powinno być w Częstochowie, gdzie spadkowicz z PlusLigi zmierzy się z zespołem aspirującym do awansu do elity, czyli dojdzie do konfrontacji AZS-u ze Stalą AZS PWSZ Nysa. Początek sezonu lepszy jest dla podopiecznych Krzysztofa Stelmacha, którzy wprawdzie przegrali w Suwałkach, ale mają na swoim koncie sześć oczek. Dość niespodziewanie za to na początku rozgrywek męczy się ekipa z Opolszczyzny, która dopiero w trzeciej serii spotkań sięgnęła po pierwszą wygraną. Czy sukces w starciu z Olimpią będzie początkiem lepszej postawy drużyny prowadzonej przez Piotra Łukę? Rywale mają do niej szacunek, ale liczą na kolejną zdobycz w tym sezonie. – To jest zespół, który ma aspiracje do gry w PlusLidze. Wzmocnił się jeszcze w porównaniu do poprzednich rozgrywek, ale my nie będziemy mieli nic do stracenia. Grając u siebie, będziemy musieli grać pewnie i swobodnie – zaznaczył w Radiu Panorama drugi szkoleniowiec częstochowskich akademików, Dariusz Parkitny.

Drugi częstochowski zespół, czyli Exact Systems Norwid również rozegra mecz przed własną publicznością. Podopieczni Radosława Panasa w środowe popołudnie podejmą we własnej hali AGH Kraków. Bez wątpienia częstochowianie na początku rozgrywek są jedną z pierwszoligowych rewelacji, bowiem nie tylko nie przegrali jeszcze żadnego spotkania, ale nawet nie stracili punktu. Na rozkładzie mają między innymi Stal i TSV, ale na tym nie zamierzają poprzestawać. Liczą, że w kolejnych meczach pójdą za ciosem, podnosząc z parkietów kolejne punkty. Ale taki sam cel ma ekipa prowadzona przez Andrzeja Kubackiego, która kilka punktów zgubiła już w tym sezonie. Po tie-breakach przegrała z Krispolem i Aqua Zdrój Wałbrzych, a ograła na razie tylko uczniów Szkoły Mistrzostwa Sportowego ze Spały. Jeśli chce ugruntować swoje miejsce w ósemce, to niezbędne do tego jest zwycięstwo w Częstochowie. Musi jednak zaprezentować stabilną i konsekwentną grę, bo Norwid na pewno wysoko zawiesi jej poprzeczkę.

Do ciekawego meczu dojdzie w Sulęcinie, gdzie miejscowa Olimpia podejmie TSV Sanok. Dla obu ekip będzie to starcie za przysłowiowe sześć punktów, bowiem jak na razie nie zapisały na swoim koncie jeszcze żadnego zwycięstwa. Podopieczni Łukasza Chajca rywalizowali z ligową czołówką, ale zdołali jej urwać tylko jednego seta. W nieco lepszej sytuacji jest drużyna z Podkarpacia, która ma wprawdzie na swoim koncie jedno zdobyte oczko, ale na pewno po początku sezonu oczekiwała znacznie więcej. Ona jest bardziej ograna w I lidze, więc teoretycznie można ją wskazywać jako faworyta środowej konfrontacji, ale beniaminek też musi zacząć punktować, by od początku nie zostać z tyłu stawki. Można się wiec spodziewać wielu emocji. – Ten mecz z TSV da nam odpowiedź na pytanie, w jakim jesteśmy miejscu. Mam nadzieję, że sięgniemy po pierwsze punkty. Musi być wygrana, choć na pewno rywale będą walczyć. W sporcie nikt punktów nie odda bez walki – na antenie Radia Zachód podkreślił prezes Olimpii, Stanisław Szablewski.

Powoli w pierwszoligowych rozgrywkach odnajduje się Lechia Tomaszów Mazowiecki, która po fatalnej inauguracji sezonu szybko się pozbierała. W dwóch kolejnych meczach spisała się już znacznie lepiej. Najpierw pokonała u siebie Stal, a następnie wywiozła dwa cenne oczka z Sanoka, co pozwoliło jej awansować do środka tabeli. Przed podopiecznymi Bartłomieja Rebzdy tym razem pojedynek we własnej hali z Aqua Zdrój Wałbrzych. Mimo że są beniaminkiem, to trudno oprzeć się wrażeniu, że to oni będą faworytem środowej konfrontacji. Wprawdzie dolnośląska ekipa ma też już na swoim koncie jedno zwycięstwo, ale ostatnie dwie porażki sprawiły, że wypadła z czołowej ósemki. Na papierze wydaje się być słabsza, ale ambicji i woli walki odmówić jej nie można, co może zwiastować spore emocje w Tomaszowie Mazowieckim. Może to być szczególny pojedynek dla Mateusza Frąca, który na szersze siatkarskie wody wypłynął w Wałbrzychu, a teraz stanie po drugiej stronie siatki. Czy poprowadzi do sukcesu gospodarzy?

Zobacz również:
Wyniki i tabela I ligi mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2017-10-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved