Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > I liga M: Porażka lidera i wicelidera – ścisk w stawce

I liga M: Porażka lidera i wicelidera – ścisk w stawce

Osiemnasta kolejka przyniosła porażki lidera i wicelidera. O ile Lechia utrzymała pierwsze miejsce, o tyle Stal spadła na trzecie. Planowe zwycięstwa odniosły Krispol, Ślepsk, Gwardia i Norwid, choć ten ostatni stracił punkt w Siedlcach. Do ósemki wrócił MCKiS, który pokonał AGH. 

18. kolejka po raz kolejny pokazała, że w I lidze żadna drużyna przed meczem nie może dopisywać sobie punktów do ligowej tabeli. Pozycję lidera wprawdzie utrzymała Lechia Tomaszów Mazowiecki, ale dość niespodziewanie przegrała ona u siebie z BBTS-em Bielsko-Biała. Początek meczu nie wskazywał na niepowodzenie podopiecznych Bartłomieja Rebzdy, bo wygrali oni pierwszego seta, ale od drugiej partii inicjatywę przejęli goście, którzy nie oddali jej już do końca spotkania. W efekcie trzy oczka pojechały do Bielska-Białej. – Wygraliśmy ten mecz zespołowością, ale też dzięki koncentracji. Każdy z nas pokazał swój poziom gry, z czego bardzo się cieszymy. Tak musimy grać w każdym spotkaniu – ocenił na łamach strony klubowej skrzydłowy ekipy z Beskidów, Oleg Krikun. Po wygranej drużyna prowadzona przez Pawła Gradowskiego utrzymała się na siódmej pozycji. Natomiast przewaga Lechii nad rywalami zmalała do dwóch punktów.



Nie powiodło się także wiceliderowi z Nysy, który w derbach Opolszczyzny musiał uznać wyższość Mickiewicza Kluczbork. Mimo że podopieczni Krzysztofa Stelmacha potrafili się podnieść, przegrywając 1:2, to w tie-breaku nie przechylili szali zwycięstwa na swoją korzyść. Gospodarzy do sukcesu poprowadził Mateusz Frąc, który został wybrany najlepszym zawodnikiem spotkania. – Każdy z nas chciał dopisać kolejne punkty do naszego dorobku w tabeli. Wygrana z zespołem, który aspiruje do tego, by awansować do PlusLigi, cieszy nas bardzo mocno, ale też dodaje nam dużo pewności siebie i wiary w to, że możemy wygrać z każdym przeciwnikiem – podkreślił przyjmujący beniaminka, Artur Pasiński. Po ostatniej wygranej Mickiewicz awansował na jedenaste miejsce w tabeli, a do ósmego MCKiS-u ma cztery oczka straty. natomiast Stal AZS PWSZ Nysa spadła na trzecie miejsce w stawce.

Trwa zła passa Buskowianki Kielce, która w miniony weekend u siebie musiała uznać wyższość APP Krispolu Września. Trochę walki było jedynie w premierowej odsłonie, w której podopieczni Mateusza Grabdy przekroczyli barierę 20 oczek. W pozostałych dwóch setach rywale nie pozwolili im na zbyt wiele, w konsekwencji odnosząc gładkie zwycięstwo. – Jechaliśmy do Kielc ze sporym respektem dla rywala. Okazało się, że nasze obawy były trochę na wyrost. Mecz cały czas był pod naszą kontrolą – podkreślił szkoleniowiec ekipy z Wielkopolski, Marian Kardas. Trzy wywiezione z Kielc punkty pozwoliły jej awansować na drugie miejsce w tabeli. Natomiast świętokrzyski zespół obecnie plasuje się na dwunastej pozycji w stawce, więc wciąż musi walczyć o przedostanie się do strefy gwarantującej bezpieczne utrzymanie się w I lidze.

Ogromny niedosyt może odczuwać Olimpia Sulęcin, która po raz kolejny w tym sezonie nie zdobyła punktów, choć miała na to szansę. Wprawdzie przegrywała u siebie ze Ślepskiem Suwałki 1:2, ale w czwartym secie prowadziła 24:20. Nie doprowadziła jednak do tie-breaka, a świetna końcówka w wykonaniu przyjezdnych pozwoliła im podnieść z parkietu pełną pulę punktów. – Chcieliśmy zdobyć trzy punkty i swój cel zrealizowaliśmy. W Sulęcinie jest trudny teren. Olimpia walczy w każdym spotkaniu, ale trochę jej brakuje szczęścia. U nas każdy dołożył swoją cegiełkę do zwycięstwa – podkreślił na łamach serwisu 1liga.pls.pl Mateusz Mielnik, szkoleniowiec zespołu znad Czarnej Hańczy, który obecnie jest czwarty w tabeli. O wiele trudniejsza jest sytuacja podopiecznych Łukasza Chajca, którzy wciąż plasują się na trzynastej pozycji, która zmusza do walki w play-out o utrzymanie w I lidze.

Jedyny tie-break w osiemnastej kolejce rozegrany został w Siedlcach, gdzie miejscowy KPS rywalizował z Exact Systems Norwidem Częstochowa. Chociaż początkowo się na niego nie zanosiło, bowiem podopieczni Radosława Panasa prowadzili 2:0. Podali jednak rękę przeciwnikom, a ci w trzeciej partii złapali wiatr w żagle, doprowadzając do piątej odsłony. W tej do dobrej gry wrócili częstochowianie, dzięki czemu zapisali na swoim koncie kolejne zwycięstwo. – Liczą się tylko zwycięstwa, bo ścisk w tabeli jest niesamowity. Wystarczy przegrać jeden mecz i spada się o kilka pozycji. Dlatego cieszymy się ze zdobytych dwóch punktów – zaznaczył Damian Kogut, przyjmujący zespołu z Częstochowy, który obecnie znajduje się na piątej pozycji w tabeli. W gorszej sytuacji są siedlczanie, którzy wypadli z czołowej ósemki.

Serie porażek przerwał MCKiS Jaworzno, który przed własną publicznością pokonał AGH AZS Kraków. Podopieczni Andrzeja Kubackiego próbowali nawiązać walkę, ale tylko w jednej partii dobrnęli do granicy 20 oczek. Była to już dla nich czwarta porażka z rzędu, a na dodatek poniesiona tylko z jednym rozgrywającym w składzie. – Jaworznianie zagrali konsekwentnie – dosyć ostro na zagrywce, twardo w ataku, sporo piłek podbijali też w obronie, a my męczyliśmy się z własną grą. Nie można nam zarzucić braku chęci walki, ale popełnialiśmy proste błędy, co miało wpływ na wynik – podsumował Mateusz Błasiak, przyjmujący ekipy z Małopolski, która obecnie plasuje się na dziesiątej pozycji, ale musi bronić się przed walką o uniknięcie gry w play-out. Z kolei wygrana pozwoliła beniaminkowi wrócić do czołowej ósemki.

Odbić od dna tabeli nie udało się siatkarzom Tauronu AZS-u Częstochowa, którzy tym razem przegrali we Wrocławiu z miejscową Gwardią. Wprawdzie podopieczni Piotra Łuki podjęli walkę z gospodarzami, zwłaszcza w dwóch pierwszych setach, ale jednak beniaminek grał skuteczniej i pewniej w końcówkach. Nie pozwolił przyjezdnym w pełni rozwinąć skrzydeł, odprawiając ich z kwitkiem w trzech odsłonach. – Cieszę się, że szybko udało nam się w styczniu obudzić, dzięki czemu nie zostaniemy z tyłu. Musimy wygrywać mecze z drużynami, które są na samym dole tabeli, jeśli chcemy myśleć o byciu w czwórce – skomentował Kamil Maruszczyk, przyjmujący dolnośląskiej drużyny, która obecnie jest szósta, a do czwartego zespołu traci cztery punkty. Zupełnie odmienna jest sytuacja akademików, którzy nadal zamykają ligową tabelę.

Zobacz również:
Wyniki i tabela I ligi mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2019-01-14

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved