Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > I liga M: Porażka lidera, tłok w środku stawki

I liga M: Porażka lidera, tłok w środku stawki

Szósta kolejka przyniosła pierwszą porażkę Ślepska Suwałki. Przegrał on ze Stalą Nysa, która pozostała jedynym niepokonanym zespołem w I lidze. Pierwsze zwycięstwo na koncie zanotował SKS Hajnówka, a wciąż bez wygranej pozostaje Victoria PWSZ Wałbrzych. Tie-breaki rozegrano w Zawierciu i Sanoku, a w ten weekend pauzował SMS PZPS Spała.

W starciu dwóch dotychczas niepokonanych drużyn zdecydowanie lepsza okazała się Stal AZS PWSZ Nysa, która na wyjeździe utarła nosa Ślepskowi Suwałki. Jedynie w drugiej partii trwała zacięta walka, do której jednak własnymi błędami doprowadzili sami podopieczni Janusza Bułkowskiego. W dwóch pozostałych partiach, a szczególnie w trzeciej dali lekcję siatkówki gospodarzom. – Przegraliśmy zagrywką, przyjęciem, obroną, blokiem, atakiem. Nie potrafiliśmy narzucić rywalom swojego rytmu gry, a ugięliśmy się pod naporem Stali – skomentował na łamach strony klubowej Wojciech Winnik, atakujący suwalskiej ekipy, która – mimo porażki – zachowała pozycję lidera, ale po piętach depczą jej między innymi KPS i Stal. Mają one o jedno spotkanie rozegrane mniej. Dla nysan było to jednak dopiero pierwsze zwycięstwo za komplet punktów, stąd wciąż ma stratę do Ślepska.



Trzeciego tie-breaka w ciągu kilku dni rozegrali siatkarze TSV, którzy tym razem rywalizowali z wypoczętym Norwidem Częstochowa. Pojedynek obfitował w udane akcje, ale też było w nim sporo błędów, a każdy set stanowił nową historię. Początkowo bliżej sukcesu byli goście, którzy prowadzili 2:1, ale dwie kolejne partie padły łupem sanoczan, których do triumfu poprowadził Daniel Gąsior. Było to ich drugie zwycięstwo z rzędu, ale przyjezdni zdobyli pierwszy punkt na terenie rywala. – Biliśmy się o zwycięstwo, ale w czwartym i piątym secie o kilka piłek lepsi okazali się gospodarze. Nie mogę jednak chłopakom nic zarzucić, bo walczyli, starali się, grali to, co potrafią – podkreślił na łamach e-sanok.pl szkoleniowiec Norwida, Radosław Panas. Obaj beniaminkowie obecnie plasują się na pograniczu ósemki, choć w nieco lepszej sytuacji punktowej są podopieczni Krzysztofa Frączka. Mają oni jednak o jedno spotkanie rozegrane więcej niż częstochowianie.

Najwięcej emocji było w Zawierciu, gdzie Aluron Virtu Warta podejmował AGH Kraków. Początkowo jednak na nie się nie zanosiło, bo do połowy drugiego seta na boisku rządzili podopieczni Dominika Kwapisiewicza. Później jednak sytuacja zmieniła się o 180 stopni i to goście objęli prowadzenie 2:1. W tie-breaku mieli piłki meczowe w górze, ale ostatecznie szalę zwycięstwa na swoją korzyść przechylili gospodarze. – To był bardzo dobry mecz. Krakowianie wysoko zawiesili nam poprzeczkę, a my musieliśmy się sporo namęczyć, żeby wygrać. Mógł on rozstrzygnąć się w obie strony, bo zarówno my, jak i rywale mieliśmy w górze piłki meczowe. Jesteśmy szczęśliwi, a ta wygrana da nam kopa, aby zwyciężać w kolejnych meczach – ocenił na łamach ITV Zawiercie środkowy ekipy z Zawiercia, Sebastian Warda, która plasuje się w czołówce, zaś AGH jest szósty.

Początek sezonu nie jest łatwy dla APP Krispolu Września, który doznał drugiej z rzędu porażki przed własną publicznością. Tym razem siatkarze z Wielkopolski nie sprostali KPS-owi Siedlce. Zaprezentowali się bardzo przeciętnie. Wystarczy wspomnieć, że tylko do połowy poszczególnych partii byli w stanie dotrzymać kroku podopiecznym Witolda Chwastyniaka. W końcówkach skuteczniej prezentowali się goście, których do sukcesu prowadził Piotr Łukasik na spółkę z Mateuszem Błasiakiem. – Obstawiałem, że to będzie trudny mecz. Byłem zaskoczony, że tak łatwo nam poszło. Nie przypominam sobie takiego momentu, w którym byśmy przegrywali. Praktycznie cały czas kontrolowaliśmy boiskowe wydarzenia. Może gdzieś na początku seta przegrywaliśmy, ale potem rywale musieli nas gonić – podkreślił Bartosz Zrajkowski, rozgrywający drużyny z Siedlec, która obecnie zajmuje trzecie miejsce w tabeli. Krispol jest piąty, ale jego strata do lidera wynosi już sześć oczek.

Pierwszej wygranej w sezonie doczekali się siatkarze SKS-u Hajnówka, którzy rozegrali kolejne spotkanie przed własną publicznością. Tym razem mierzyli się z Victorią PWSZ Wałbrzych. Mimo że początek meczu nie ułożył się po ich myśli, to szybko wrócili do gry i objęli prowadzenie 2:0. Moment słabości przytrafił im się w trzeciej partii, ale w czwartej udało im się postawić kropkę nad i. – Czuliśmy, że ten mecz jest zupełni inny niż te poprzednie. Graliśmy swoją, dobrą siatkówkę i chyba każdy z nas wiedział, że przegrany trzeci set to tylko wypadek przy pracy – skomentował libero SKS-u, Tomasz Kuś. Dzięki zdobyciu trzech oczek hajnowianie awansowali do ósemki, natomiast podopieczni Przemysława Michalczyka nadal zamykają ligową stawkę i zostali jedynym zespołem, który nie odniósł jeszcze zwycięstwa w tym sezonie.

Zobacz również
Wyniki i tabela I ligi mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2016-10-31

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved