Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > I liga M: Podział punktów w Sanoku

I liga M: Podział punktów w Sanoku

fot. SKS Hajnówka

Zacięty mecz rozegrali ze sobą siatkarze TSV Sanok oraz SKS-u Hajnówka. Drużyna z Podkarpacia przegrywała 0:2, zdołała się podnieść i odrobić straty. Sanoczanie mieli w górze piłki meczowe, których nie wykorzystali, co srodze się na nich zemściło. SKS Hajnówka dzięki wygranej wyprzedził swoich rywali w tabeli.

Mecz lepiej rozpoczęli gospodarze, którzy po serii zagrywek Rusina prowadzili 5:1. Sanoczanie utrzymali przewagę do stanu 8:4, potem do ataków zerwali się przyjezdni i po serii zagrywek Saćko doprowadzili do remisu 12:12. Sanoccy siatkarze mieli problem ze skończeniem ataków z pierwszego tempa, nadziewali się na szczelny blok swoich rywali i popełnili wiele błędów własnych. Ekipa z Hajnówki podbijała ataki swoich przeciwników, wyprowadziła kilka kontrataków i prowadziła 19:17. Sanoczan po raz kolejny poderwał do skutecznej gry Rusin i na tablicy wyników był remis 19:19. W końcówce seta TSV miał piłki setowe, których nie wykorzystał, za to SKS za sprawą Milewskiego wygrał seta i objął prowadzenie w meczu.

Na początku drugiego seta prowadzili gospodarze 5:2, ale ich zmorą były w dalszym ciągu błędy własne. Sanoczanie stanęli w miejscu, serię zagrywek wykonał Sterna i przyjezdni dzięki dobrej grze w bloku prowadzili 10:5. Podopieczni trenera Frączka nie potrafili nawiązać wyrównanej gry ze swoimi rywalami i byli w odwrocie. Zmiany w składzie TSV oraz przerwy na żądanie na niewiele się zdały, grający bardzo konsekwentnie hajnowianie utrzymywali dystans punktowy i po ataku Faryny prowadzili 16:12. Ekipa z Podkarpacia dopiero po zbiciu Gąsiora zniwelowała straty do dwóch punktów (20:22), jednak w końcówce tego seta popełniła po raz kolejny zbyt wiele błędów własnych i po raz kolejny musiała uznać wyższość swoich rywali.



Trzecia partia meczu była grą o wszystko dla gospodarzy. Miejscowi siatkarze lepiej zagrali w ataku oraz zagrywce i po ataku Łaby prowadzili 6:3. Sanoccy siatkarze dobrze spisywali się w obronie, Jurkojć dobrze rozgrywał piłki do swoich kolegów i po zbiciu ze środka Oronia prowadzili oni 15:11. Ciężar gry w drużynie gości wziął na siebie Faryna i po jego zbiciach był remis 16:16. Beniaminek z Sanoka nie dawał za wygraną i po ataku Rusina ze skrzydła to on miał trzypunktową zaliczkę (22:19). Drużyna z Podlasia zbliżyła się na jeden punkt do TSV po tym, jak asem serwisowym popisał się Faryna (21:22), jednak ostatnie słowo w tym secie należało do miejscowej drużyny, która wygrała tego seta i w meczu przegrywała 1:2.

Set czwarty tego pojedynku to jednostronny popis sanoczan, po zagrywkach Jurkojcia było 4:0 dla TSV. Przyjezdni mieli problem z przyjęciem, mylili się w ataku i po zbiciu Gąsiora tracili do swoich rywali pięć punktów (4:9). Sterna z Faryną poderwali swoich kolegów do walki, popisali się skutecznymi zbiciami i na tablicy wyników widniał rezultat 10:8 dla TSV. Sanoccy siatkarze za sprawą Pawła Rusina i jego agresywnej zagrywki uzyskali ośmiopunktową przewagę (18:10). Przyjezdni po takich ciosach nie podjęli już walki i wysoko przegrali tego seta. Ostatni punkt w tej odsłonie atakiem ze środka zdobył Zmarz.

Tie-breaka lepiej rozpoczęła ekipa gości, skuteczna gra w bloku oraz skuteczne zbicia Gniewka dały SKS-owi dwupunktową przewagę (4:2). Podopieczni trenera Frączka zdołali wyrównać stan rywalizacji na 7:7 po zbiciach Gąsiora, a po tym jak skutecznie zaatakował z przechodzącej piłki Rusin, prowadzili 8:7. W tym momencie miejscowi siatkarze stanęli, nadziewali się na szczelny blok swoich rywali i przy stanie 10:12 o czas poprosił ich szkoleniowiec. Będący w uderzeniu hajnowianie po zbiciu Bogusa mieli piłkę meczową (14:12) i nie wykorzystali swojej szansy. Ciężar gry wziął na siebie Zmarz, popisał się dobrymi zagrywkami i przy stanie 16:15 TSV miał piłkę meczową, ale nie wykorzystał jej i srogo się to zemściło na gospodarzach. W końcówce ton wydarzeniom na boisku nadawali podopieczni trenera Blomberga, którzy za sprawą Gniewka wyszli na prowadzenie 19:18. Zbicie Milewskiego zapewniło drużynie z Podlasia cenne dwa punkty.

Sanoczanie doznali trzeciej porażki we własnej hali w stosunku 2:3. Przegrana ta jest tym bardziej bolesna, ponieważ TSV podobnie jak w meczu ze Stalą Nysa miał w górze piłki meczowe. – W pierwszym i drugim secie męczyliśmy się sami ze sobą, nie zagraliśmy tego, co w pucharowym meczu z AGH Kraków. Przez nasze błędy w zagrywce oddaliśmy rywalom jednego seta, musimy pracować nad tym, aby wyeliminować nasze przestoje i błędy. W piątym secie pokazaliśmy charakter, walczyliśmy, zabrakło nam szczęścia, mieliśmy piłkę w górze i powinniśmy ją dograć i rozstrzygnąć mecz na naszą korzyść. Tym bardziej boli nas ta porażka, ponieważ po dwóch setach przegrywaliśmy 0:2, a potem po dobrej grze odbudowaliśmy się – ocenił spotkanie Grzegorz Gnatek.

W podobnym tonie wypowiedział się trener TSV. Sanoccy siatkarze po dobrym meczu w Pucharze Polski zagrali słabszy mecz, popełnili wiele błędów, co było przyczyną ich porażki. – W tym meczu popełniliśmy zbyt wiele błędów w zagrywce, każdy z zawodników bał się podjąć ryzyko w tym elemencie gry, a gdy je podjął, to popełniał błędy. Miało to decydujący wpływ na wynik tego meczu, dopiero w trzecim secie zaczęliśmy grać na swoim poziomie. Obie drużyny popełniły dużą ilość błędów własnych, przez co mecz nie stał na wysokim poziomie. Ten poziom zrekompensował tie-break, który obfitował w wiele wymian obron i kontrataków. Jesteśmy rozczarowani wynikiem tego spotkania, nie potrafiliśmy wykorzystać atutu własnej hali, przegrana ta komplikuje naszą sytuację w tabeli. Mamy przed sobą jeszcze dużo meczów, w spotkaniu rewanżowym będziemy chcieli zrewanżować się naszym rywalom. Po dobrym meczu z AGH drużyna zmieniła oblicze, po czterech wygranych meczach przegraliśmy spotkanie z SKS-em. W kolejnych meczach na pewno będziemy walczyć, zdajemy sobie sprawę, że w Suwałkach w meczu z liderem będzie nam ciężko o punkty. Z drugiej strony liga jest wyrównana i każdy z każdym może wygrać – zakończył trener TSV Krzysztof Frączek.

Hajnowska ekipa dzięki zwycięstwu nad TSV wyprzedziła swoich rywali w tabeli i w dobrych nastrojach powróciła do Hajnówki. – Wiadomym było, że dla nas jest ważny każdy punkt, staramy się grać tak, jak najlepiej potrafimy. W swojej grze mamy dużo przestojów, dopisuje nam szczęście, ponieważ wygrywamy mecze w piątym secie. Wcześniej ta sztuka nam się nie udawała, cieszę się, że jestem w dobrej formie – powiedział zadowolony gracz SKS-u Radosław Sterna.

TSV Sanok – SKS Hajnówka 2:3
(25:27, 22:25, 25:22, 25:12, 18:20)

Składy zespołów:
TSV: Łaba, Rusin, Wierzbicki, Jurkojć, Gnatek, Oroń, Głód (libero) oraz Zmarz, Gąsior, Przystaś i Dembiec (libero)
SKS: Faryna, Milewski, Gniewek, Saczko, Sterna, Sapiński, Kuś (libero) oraz Ciesiułka, Bernatrowicz i Bogus

Zobacz również:
Wyniki i tabela I ligi mężczyzn

źródło: esanok.pl, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-11-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved