Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > I liga M: Niemoc Espadonu u siebie trwa, sensacyjna wygrana KPS-u

I liga M: Niemoc Espadonu u siebie trwa, sensacyjna wygrana KPS-u

Własnej hali wciąż nie może odczarować Espadon Szczecin, który w piątkowy wieczór sensacyjnie przegrał przed własną publicznością z KPS-em Kęty. Gospodarze prowadzili już 2:1, ale ambitna postawa młodych podopiecznych trenera Błasiaka pozwoliła im odwrócić losy meczu i triumfować w tie-breaku.

Początek spotkania był bardzo wyrównany, ale zarazem dość nerwowy po obu stronach siatki, okraszony sporą ilością błędów w polu serwisowym. Różnicę zrobił jednak blok Bartosza Cedzyńskiego oraz mocne zbicie Leandrao, po których na dwupunktowe prowadzenie wysforował się Espadon. Po pierwszej przerwie technicznej w ataku pomylił się Bartłomiej Kluth, przez co strata kęczan urosła do czterech punktów. Wprawdzie chwilę później zrehabilitował się atakujący KPS-u, ale gości stać było co najwyżej na doprowadzenie do stanu 9:11. W kolejnych minutach w ataku oraz w polu serwisowym szalał Leandrao, a dzięki temu podopieczni trenera Brdjovicia kontrolowali boiskowe wydarzenia. W dodatku asa serwisowego dołożył Maciej Wołosz, co jeszcze bardziej powiększyło dystans punktowy pomiędzy oboma zespołami. Przyjezdnym nie pomogło nawet kilka błędów rywali oraz udana kontra Mateusza Błasiaka, bowiem to szczecinianie wciąż nadawali ton boiskowym wydarzeniom. Ich sukces w premierowej odsłonie przypieczętowała seria zagrywek Bartosza Pietruczuka (25:17).

Drugą partię zbiciem ze środka otworzył Marcin Nowak, a chwilę później Espadon prowadził już 3:0. Ale podopieczni trenera Błasiaka nie zamierzali tanio sprzedawać skóry, a po udanej kontrze Klutha doprowadzili do remisu. Dopiero po pierwszym czasie technicznym ponownie zaczęła się ucieczka szczecinian. Sygnał do niej dało mocne zbicie Pietruczuka. W dodatku gospodarze przypomnieli sobie o dobrej grze w bloku, która pozwoliła im uzyskać sześciopunktowe prowadzenie. Wówczas jednak w ich grze coś się zacięło, a kilka prostych błędów sprawiło, że przeciwnicy złapali wiatr w żagle. Najpierw zbicie ze środka Jakuba Lewandowskiego pozwoliło im zbliżyć się do szczecinian na dwa oczka, a kiedy oddali im pięknym za nadobne w bloku, na świetlnej tablicy pojawił się remis. Najwyraźniej wówczas KPS uwierzył, że może w stolicy województwa zachodniopomorskiego osiągnąć dobry wynik. Zaczął grać jeszcze bardziej odważnie w ataku i w polu serwisowym, co przyniosło zaskakujący efekt, gdyż as serwisowy Klutha przechylił szalę zwycięstwa na stronę przyjezdnych (25:23).



W pierwszych minutach trzeciego seta walka toczyła się cios za cios. Przyjezdni zaczęli kierować grą nie tylko na skrzydłach, ale również przez środek, zaś Espadon stawiał na ryzyko w polu serwisowym. Po punktowej zagrywce Wołosza udało im się odskoczyć na dwa oczka, ale po chwili po tej przewadze nie było już śladu. Najpierw punktowy serwis Jakuba Czubińskiego spowodował, że wynik zaczął oscylować wokół remisu, a blok na Leandrao dał niewielkie prowadzenie kęczanom. W kolejnych minutach oba zespoły grały zrywami, ale im bliżej końca tej części spotkania, tym do głosu zaczęli ponownie dochodzić podopieczni trenera Brdjovicia. Seria udanych zagrywek Janusza Gałązki w połączeniu ze skuteczną kontrą Leandrao sprawiły, że Espadon był blisko wygranej w tej partii. W jej decydujących momentach przypomniał o sobie Pietruczuk, a blok na Kluthu praktycznie postawił kropkę nad i (25:20).

Czwartą odsłonę od mocnego uderzenia rozpoczęli przyjezdni, którzy po punktowej zagrywce odskoczyli od rywali na dwa oczka. Chwilę później punkt w tym elemencie dołożył Błasiak, a KPS zaczął powiększać przewagę nad gospodarzami. Ci próbowali odrabiać straty blokiem, ale nie mogli znaleźć skutecznej recepty na powstrzymanie Klutha. Swoje robili też środkowi Kęczanina – Lewandowski i Mateusz Bogus, a dzięki temu w dalszym ciągu w korzystniejszej sytuacji byli podopieczni trenera Błasiaka. Zaporę nie do przejścia dla przeciwników stanowił ich blok, dzięki czemu wygrywali już 15:10. Sygnał do ataku dał Espadonowi Pietruczuk, ale udało mu się co najwyżej zbliżyć do kęczan na jedno oczko. Brakowało im bowiem skuteczności w ataku, mieli ją za to goście, którzy po zbiciu Błasiaka w decydującą część tego seta weszli z trzypunktowym prowadzeniem. Wprawdzie szczecinianom, między innymi po zagrywce Leandrao, udało się wrócić do gry, ale ostatnie słowo należało do Klutha, który zdobył decydujące oczko dla gości, doprowadzając tym samym do tie-breaka (25:23).

Od jego początku inicjatywę na boisku posiadali gracze KPS-u, za to gospodarze nie kończyli nawet dobrze rozegranych kontr. Szybko się to na nich zemściło, bowiem po zbiciu ze środka Lewandowskiego i bloku na Cedzyńskim kęczanie wypracowali sobie trzy oczka przewagi. W dodatku po zmianie stron szczecinianie popełnili dwa błędy w ataku, a wówczas ich sytuacja zrobiła się bardzo trudna. Zerwali się jeszcze do walki, ale autowe zbicie rywali oraz udane ataki Leandrao pozwoliły im co najwyżej zniwelować stratę do jednego punktu. Podopieczni trenera Błasiaka nie zmarnowali okazji, ostatecznie wygrali tę część meczu 15:13, a cały pojedynek 3:2.

Espadon Szczecin – KPS Kęty 2:3
(25:17, 23:25, 25:20, 23:25, 13:15)

Składy zespołów:
Espadon: Sladecek, Leandrao, Nowak, Cedzyński, Wołosz, Pietruczuk, Guz (libero) oraz Tołoczko (libero), Orłowski, Gałązka, Markiewicz, Antosik i Wajdowicz
KPS: Tomczak, Kluth, Czubiński, Błasiak, Zygmunt, Bogus, Ledwoń (libero) oraz Lewandowski, Szpyrka i Chmielewski

Zobacz również:
Wyniki 3, kolejki oraz tabela I ligi mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-10-16

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved