Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > I liga M: Lechia wciąż bez pogromcy

I liga M: Lechia wciąż bez pogromcy

fot. Anna Musierowicz/KS Lechia

Gwardia Wrocław mimo starań nie zdołała przerwać passy zwycięstw Lechii Tomaszów Mazowiecki. Wicemistrzowie I ligi pierwszego seta wygrali do 19, w drugim pozwolili rywalowi zdobyć zaledwie 11 punktów. To nie podłamało wrocławian, którzy obronili serię piłek meczowych i po walce na przewagi przedłużyli spotkanie. Nie udało im się jednak doprowadzić do tie-breaka. Tym samym kolejne trzy punkty na swoim koncie zapisali siatkarze z Tomaszowa Mazowieckiego.

Wrocławianie do Tomaszowa Mazowieckiego przyjechali bez Michała Superlaka. Nie przeszkodziło to Gwardii rozpocząć meczu od wyrównanej gry. Głównie przez problemy z przyjęciem przyjezdni zaczęli tracić dystans (5:7). Z akcji na akcję coraz lepiej prezentowali się gospodarze (11:7). Wrocławianie jednak nie odpuszczali, po ataku Macieja Naliwajko zniwelowali większość strat. Przy głośnym dopingu licznie zgromadzonych kibiców tomaszowianie stopniowo ponownie zaczęli budować przewagę, kolejne kontrataki kończył Wiktor Musiał (15:12). Problemy ze skończeniem ataku miał Kamil Maruszczyk, po bloku na tym zawodniku o czas poprosił trener Lebioda. Gwardziści nie pomagali sobie, popełniając niewymuszone błędy. Po skutecznym ataku Pawła Rusina było już 21:16. Gospodarze nie wypuścili tego prowadzenia z rąk, wygrywając po nieudanej akcji Gwardii.



Z wysokiego C drugiego seta rozpoczęli tomaszowianie, szybko Nowosielskiego zmienił Sternik (7:3). Chociaż nie brakowało przedłużonych akcji, większość kończyła się triumfem podopiecznych trenera Rebzdy. Dobrze funkcjonował blok gospodarzy. Gwardziści nie potrafili przełamać rywali, przy stanie 12:6 dla Lechii o czas poprosił trener Lebioda. Skuteczności nie tracił Musiał, swobodnie grą wicemistrzów kierował Bartłomiej Neroj. W dalszej fazie seta szkoleniowiec Gwardii sięgał po kolejnych zmienników. Gospodarze wciąż rządzili i dzielili na boisku. Mimo dobrego przyjęcia wrocławianie mieli problem z wyprowadzeniem skutecznego ataku (19:10). W końcówce trener Rebzda wprowadził Pigłowskiego i Sobolewskiego. Zagranie drugiego atakującego Lechii otworzyło serię tomaszowian, która zakończyła się zwycięstwem w drugim secie po asie Kamila Gutkowskiego.

Przyjezdni szybko otrząsnęli się po porażce w poprzedniej odsłonie, partia numer trzy rozpoczęła się od wyrównanej gry (5:6). Z dobrej strony prezentował się Mateusz Śnieżek. Gdy Rusek ustrzelił zagrywką Dzikowicza, szybko zareagował trener Lebioda (10:8). Wrocławianie walczyli, po kontrataku Śnieżka na tablicy wyników pojawił się remis (12:12). W dalszym ciągu trwała wyrównana gra. Żadna z drużyn nie była w stanie zbudować wyraźnej przewagi. Na boisku nie brakowało emocji. Dopiero w dalszej fazie seta stopniowo tomaszowianie zaczęli przejmować inicjatywę. Po bloku na Kamilu Maruszczyku Lechia prowadziła już 23:18. Autowa zagrywka przyjmującego drużyny z Wrocławia dała serię piłek meczowych gospodarzom (24:19). Wrocławianie mimo niesprzyjającej sytuacji nie spuścili głów. Seria przy zagrywkach Błażeja Szymeczko trwała. Gospodarze nie potrafili skończyć ataku, szybko oba czasy wykorzystał trener Rebzda (24:23). Błąd w ataku Musiała dał wyrównanie (24:24). Efektowną passę przerwał dopiero atak Rusina. W dalszym ciągu emocji nie brakowało, gospodarze jednak nie wykorzystali swoich szans. Ostatni punkt w tym ciekawym secie padł po bloku Gwardii.

Podrażnieni tomaszowianie lepiej rozpoczęli czwartą partię, po ataku Przemysława Tomy prowadzili 6:4 i o czas poprosił trener Lebioda. Po przerwie szkoleniowiec Gwardii zobaczył czerwoną kartkę. Lechiści kontynuowali skuteczną grę. W dalszej fazie sędziowie po raz kolejny ukarali gości czerwoną kartką, tym razem za przedłużanie gry. Emocji pozasportowych niestety nie brakowało (9:6). Gra wrocławian posypała się. Kiedy jednak przyjezdni uspokoili się, udało im się zmniejszyć straty. Po asie Macieja Naliwajko było już 10:12. Wspierani dopingiem licznie zgromadzonych kibiców tomaszowianie utrzymywali dystans. Gospodarze nie wstrzymywali ręki w ataku, pozostając na kilkupunktowym prowadzeniu, które w końcówce powiększyło się. Roszady w szeregach wrocławian nie pomagały. Chociaż przyjezdni do końca starali się walczyć, decydujące akcje zostały rozegrane pod dyktando siatkarzy Lechii. Po ataku z szóstej strefy gospodarze po raz kolejny w tym meczu mieli serię piłek meczowych (24:19). Po raz drugi wrocławianom nie udało się odwrócić biegu rywalizacji i po nieudanej zagrywce Maruszczyka mecz został zakończony.

MVP: Kamil Gutkowski

Lechia Tomaszów Mazowiecki – Gwardia Wrocław 3:1
(25:19, 25:11, 29:31, 25:20)

Składy zespołów:
Lechia: Musiał (22), Neroj (4), Rusin (16), Gutkowski (11), Toma (12), Janus (3), Bonisławski (libero) oraz Pigłowski, Sobolewski (2), Rebzda (libero) i Miniak
Gwardia: Szymeczko (2), Naliwajko (13), Nowosielski, Maruszczyk (13), Olczyk (6), Lubaczewski (4), Dzikowicz (libero) oraz Sternik (3), Fijałka, Obrempalski, Kaźmierczak i Śnieżek (8)

Zobacz również:
Wyniki i tabela I ligi mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-11-03

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved