Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > I liga M: Lechia powiększa dystans

I liga M: Lechia powiększa dystans

Coraz mniej kolejek zostało do zakończenia fazy zasadniczej I ligi mężczyzn. W minionej serii kibice byli świadkami dwóch tie-breaków – dość niespodziewanie Krispol Września przegrał z AGH Kraków, zaś we wtorek punktami podzieliły się Olimpia i MCKiS. Pierwsza trójka pozostała bez zmian, Lechia powiększyła dystans nad drugim Krispolem i trzecim Norwidem. Tabelę zamyka AZS Częstochowa, nad którym siedem punktów przewagi mają Mickiewicz i Buskowianka.

Dotychczas Stal Nysa nie była wygodnym przeciwnikiem dla Lechii Tomaszów Mazowiecki. Liderzy I ligi mężczyzn w sobotę w Nysie zrewanżowali się rywalom za dwie porażki w tym sezonie. Pierwszy set był niezwykle zacięty, a tomaszowianie wygrali dopiero 31:29. W dwóch kolejnych również nie brakowało walki, ale oba goście wygrali do 23. Gospodarzom nie pomogła dobra postawa Bartosza Bućko i wejście Łukasza Owczarza. Po drugiej stronie siatki ponownie brylował Wiktor Musiał, wspierany przez Kamila Gutkowskiego. Nagroda MVP powędrowała natomiast do Adriana Mihułki. – Drużyna z Tomaszowa świetnie broniła, co też było widać, bo MVP dostał libero Adrian Mihułka. My niestety popełniliśmy za dużo błędów własnych, co niestety zaowocowało korzystnym wynikiem dla Lechii – przyznał w rozmowie z 1liga.pls.pl Mateusz Czunkiewicz.



Również wynikiem 3:0 dla gości zakończył się pojedynek w Kamienicy Polskiej, gdzie Tauron AZS podejmował Ślepska Suwałki. Gospodarze starali się postawić suwałczanom, jednak znajdujący się w czołówce rywale w decydujących momentach zagrali pewniej i wygrali sobotnie spotkanie. MVP meczu wybrany został Jakub Rohnka, który był najlepiej punktującym zawodnikiem meczu. Siatkarz zdobył 16 punktów. Po 10 oczek dla suwałczan zdobyli Wojciech Winnik i Wojciech Siek. Po drugiej stronie siatki 12 punktów zapisał na swoim koncie Aleksander Nedeljković, natomiast 11 Bruno Romanutti. – Nie potrafiliśmy wykorzystać swoich szans. Mamy kontry, to robimy błąd. Udało nam się zagrać wyblokiem, to w międzyczasie wpadamy w siatkę. Takie błędy nie powinny nam się zdarzać. Nie chcę się tłumaczyć halą, ale w mojej opinii te proste błędy wynikały właśnie z tego. Nie czuliśmy się tutaj tak pewni i mocni jak powinniśmy – powiedział po spotkaniu Hubert Mańko.

Trzy sety wystarczyły BBTS-owi Bielsko-Biała do zrewanżowania się Exact Systems Norwidowi za porażkę w pierwszej części fazy zasadniczej. Częstochowianie pojechali na mecz bez jednego z liderów – Łukasza Łapszyńskiego. Początek meczu nie wskazywał jednak na wyraźne zwycięstwo BBTS-u. Sytuacja zmieniła się, gdy przy stanie 13:11 w pole zagrywki wszedł Oleg Krikun, który nie zszedł z niego do końca seta. W dwóch kolejnych odsłonach częstochowianie podjęli walkę, ale obie partie zakończyły się zwycięstwem rywali do 23. Ponownie bezsprzecznym liderem BBTS-u był zdobywca 23 punktów – Krikun i to on został wybrany najlepszym zawodnikiem spotkania. Po drugiej stronie siatki najwięcej punktów zdobył środkowy Łukasz Usowicz (10). – W każdym secie kontrolowaliśmy przebieg gry. Wydaje mi się, że w paru momentach zabrakło koncentracji, przez to straciliśmy kilka punków w końcówkach, ale udało się wygrać te końcówki. Pokazaliśmy, że potrafimy w takich momentach zagrać dobrze – podsumował dla BBTS TV Bartosz Firszt.

Mimo starań Mickiewiczowi Kluczbork nie udało się urwać cennych punktów Gwardii Wrocław. Kluczborczanie bardzo dobrze weszli w sobotni pojedynek, wygrali pierwszego seta do 21. W dwóch kolejnych akcje toczyły się już pod dyktando gości. Czwarta odsłona była bardzo nierówna, drużyny wyrównaną walkę przeplatały z seriami punktów. W końcówce gospodarze prowadzili 21:19 i 23:21, ale za każdym razem wrocławianie doprowadzali do wyrównania. Ostatecznie w tej odsłonie zwycięzcę wyłoniła gra na przewagi, w której decydujący punkt zdobył Kamil Maruszczyk. MVP sobotniego starcia w Kluczborku wybrano Jakuba Nowosielskiego. – Kolejny raz będę powtarzał, że jeśli jesteśmy skupieni i nie stoimy, myśląc, że mecz sam się wygra, to jesteśmy w stanie wygrać z każdym w lidze. Najlepszy przykład takiego przestoju to pierwszy set. Przyjechaliśmy i chyba myśleliśmy, że samo się wygra. Wzięliśmy się jednak w garść, porozmawialiśmy i skupiliśmy na tym, żeby wygrać – powiedział po meczu na łamach mediów klubowych rozgrywający Gwardii.

KPS Siedlce szybko zapomniał o porażce z Mickiewiczem Kluczbork i w kolejnym meczu we własnej hali z niżej notowanym przeciwnikiem dopisał do swojego konta cenne trzy punkty. Siedlczanie w decydujących momentach poszczególnych partii zagrali skuteczniej, nie tracąc seta w pojedynku przeciwko Buskowiance Kielce. W szeregach gospodarzy dobrą zmianę dał niedawno pozyskany Marcin Iglewski, który dla KPS-u zdobył aż 18 punktów. To właśnie atakujący został wybrany najlepszym zawodnikiem meczu. –– W końcówkach oddawaliśmy punkty przeciwnikowi. To zaważyło, że przegraliśmy 0:3. Szkoda nam tej porażki, tym bardziej że było to niezmiernie ważne dla nas spotkanie. W rundzie zasadniczej zostały nam do rozegrania jeszcze cztery mecze. Mam nadzieję, że zdobędziemy w nich jakieś punkty – przyznał w rozmowie z portalem klubowym Mateusz Grabda.

Niespodziewanie podziałem punktów zakończyło się ostatnie z sobotnich spotkań, w którym AZS AGH Kraków podejmował APP Krispol Września. Pierwsze dwa sety toczyły się po myśli wiceliderów I ligi mężczyzn. Sytuacja odmieniła się w dwóch kolejnych partiach, które to gospodarze wygrali do 23 i 21. W tie-breaku nie brakowało walki, a ostatecznie 15:13 triumfowało AGH. Po raz drugi z rzędu nagrodą MVP wyróżniony został Karol Jankiewicz. W szeregach AGH aż czterech zawodników zapisało na swoim koncie dwucyfrową zdobycz punktową, a byli to: Daniel Gąsior (20), Adam Smolarczyk (16), Mateusz Błasiak (10) i Konrad Stajer (10). Po drugiej stronie siatki po 22 punktów zdobyli Mateusz Jóźwik i Damian Wierzbicki, zaś 12 oczek dopisał Filip Frankowski. Dzięki wygranej AGH utrzymało się na 10. miejscu i do ósmego KPS-u traci tylko trzy punkty. – Przegraliśmy dość gładko drugiego seta i myślę, że wrześnianie trochę się rozluźnili w tej trzeciej partii. My natomiast uspokoiliśmy naszą grę, ale przede wszystkim nie traciliśmy wiary w zwycięstwo – stwierdził dla 1liga.pls.pl Adam Smolarczyk.

Na zakończenie tej serii spotkań Olimpia Sulęcin podejmowała MCKiS Jaworzno. Dla obu zespołów mecz był niezwykle ważny. Sulęcinianie wciąż walczą o uniknięcie gry w play-out, natomiast jaworznianie nie pozostają bez szans na awans do ósemki. Mecz zaczął się po myśli gospodarzy. Dopiero w trzeciej partii sytuacja na boisku uległa diametralnej zmianie. Inicjatywę przejęli siatkarze MCKiS-u, dobrze na boisko wprowadzili się zmiennicy, co pozwoliło gościom doprowadzić do tie-breaka. W piątym secie początkowo brylowali gospodarze, ale MCKiS po zmianie stron doprowadził do wyrównania. W ważnym momencie kontrowersyjną decyzję podjęła sędzina, przyznając punkt Olimpii. Po tej akcji gra toczyła się już pod dyktando gospodarzy, którzy wygrali cały pojedynek 3:2, a najlepszym zawodnikiem meczu wybrano libero Macieja Sasa. – Dwa pierwsze sety graliśmy koncertowo i nie wierzyłem, że przeciwnik będzie w stanie podnieść się po nich. Chłopaki z Jaworzna pokazali charakter. Wiedzieliśmy, że to bardzo ambitny i waleczny zespół. Trzeci i czwarty set to oni grali koncertowo. Cieszymy się z tego zwycięstwa, z tych dwóch punktów – podsumował na antenie Radia Zachód Łukasz Chajec.

Zobacz również:
Wynik i tabela I ligi mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2019-02-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved