Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > I liga M: Lechia ograła lidera, pierwsza porażka Krispolu

I liga M: Lechia ograła lidera, pierwsza porażka Krispolu

fot. Anna Musierowicz - kslechia.pl

W I lidze nie ma już niepokonanych drużyn. Jako ostatni poległ APP Krispol Września, który po bardzo zaciętym meczu musiał uznać wyższość na wyjeździe Lechii Tomaszów Mazowiecki. O zaciętości tego spotkania najdobitniej świadczy fakt, że aż cztery z pięciu setów kończyły się walką na przewagi.

Początek spotkania był wyrównany, ale szybko inicjatywę na boisku próbowali przejąć tomaszowianie. Po zbiciu ze środka Bartosza Buniaka i bloku na Marcinie Iglewskim odskoczyli od rywali na trzy oczka. Ci straty próbowali odrabiać również blokiem, ale wciąż w korzystniejszej sytuacji byli gracze beniaminka. W ich szeregach punktowali Michał Błoński i Kamil Gutkowski, lecz podopieczni Mariana Kardasa nie rezygnowali z pogoni za przeciwnikami, a pierwsze skrzypce w szeregach gości zaczęli grać Damian Dobosz i Marcin Iglewski. Dopiero po błędzie Gutkowskiego w przyjęciu na świetlnej tablicy pojawił się remis. Im bliżej końca premierowej odsłony, tym szala zwycięstwa zaczęła przechylać się na stronę Krispolu. W decydujących momentach zabrakło skuteczności atakującemu Lechii, a po asie serwisowym Marka Pachockiego lider I ligi był coraz bliżej sukcesu w pierwszym secie. Prowadził już 24:22, ale kiwka Bartłomieja Neroja pozwoliła tomaszowianom wrócić do gry. W kolejnych minutach prowadzenie zmieniało się jak w kalejdoskopie, ale ostatnie słowo należało do wrześnian, którzy po zbiciu Wojciecha Kaźmierczaka triumfowali 29:27.



W pierwszej fazie drugiej odsłony walka toczyła się cios za cios, ale jako pierwsi do ataku ruszyli gospodarze, którzy po udanej kontrze oraz asie serwisowym Wiktora Musiała odskoczyli od rywali na trzy oczka. Chwilę później w ataku pomylił się Mateusz Jasiński, przez co sytuacja Krispolu zaczęła robić się coraz trudniejsza. Do walki próbował poderwać go Iglewski, ale w jego szeregach zaczęły pojawiać się błędy. Zaczął mieć też problemy w przyjęciu, co automatycznie przekładało się na słabszą skuteczność w ataku. Z kolei po drugiej stronie siatki na środku dobrze poczynał sobie Buniak, który prowadził Lechię do sukcesu w drugiej części spotkania. Zadanie tomaszowianom ułatwiali wrześnianie, bowiem pomyłki w ataku Patryka Napiórkowskiego i Dobosza spowodowały, że podopieczni Bartłomieja Rebzdy kontrolowali boiskowe wydarzenia. Kropkę nad i postawił w tej części meczu Buniak (25:17).

Od początku trzeciej partii obie drużyny szły łeb w łeb, ale tym razem jako pierwsi na prowadzenie zaczęli wysuwać się podopieczni Mariana Kardasa, którzy po zbiciu Dobosza odskoczyli od rywali na dwa oczka. Chwilę później w ataku pomylił się Rafał Obermeler, ale Lechię do walki poderwał Błoński. Okazało się, że tylko na moment, ponieważ chwilowy przestój w jej grze wykorzystali goście, którzy po zbiciu Jasińskiego ponownie zyskali czteropunktową przewagę. Ale z biegiem czasu gra zaczęła się znowu wyrównywać, a duża w tym zasługa asów serwisowych Musiała i Gutkowskiego. W kolejnych minutach rywalizacja toczyła się cios za cios, przez co triumfatora tej części spotkania musiała wyłonić walka na przewagi. Jako pierwsi piłkę setową mieli siatkarze z Wielkopolski, ale nie zdołali jej wykorzystać. Ostatecznie więcej zimnej krwi zachowali tomaszowianie, którzy między innymi po błędzie Jasińskiego wygrali 29:27.

W czwartym secie podopieczni Bartłomieja Rebzdy nie zamierzali zwalniać tempa. Od jego początku ruszyli do ataku, co okazało się skuteczne, bowiem dzięki szczelnemu blokowi oraz asowi serwisowemu Błońskiego wypracowali sobie trzypunktową przewagę. Sygnał do ataku przyjezdnym dał Dobosz, a chwilę później mieli szansę na doprowadzenie do remisu, ale pomyłka w ataku Iglewskiego sprawiła, że wciąż w lepszej sytuacji byli gospodarze. Na dodatek duet Błoński/Musiał dał im cztery oczka przewagi i wydawało się, że są coraz bliżej zwycięstwa za trzy punkty. Jednak nie byli jej w stanie utrzymać. Po asie serwisowym Jędrzeja Maćkowiaka goście ruszyli do odrabiania strat, a po błędzie Musiała na świetlnej tablicy pojawił się remis. W kolejnych minutach walka trwała cios za cios, a po raz kolejny triumfatora musiała wyłonić batalia na przewagi. Tym razem lepsi okazali się wrześnianie, którzy po asie serwisowym Krzysztofa Antosika triumfowali 26:24.

Świetnie weszli też w tie-breaka, na początku którego asem serwisowym popisał się Dobosz. Swoje w ataku robił też Iglewski, dzięki czemu podopieczni trenera Kardasa wypracowali sobie trzy oczka przewagi. Wprawdzie beniaminek próbował odrabiać straty, ale do zmiany stron ta sztuka mu się nie udała. Po niej jednak rękę podali mu przeciwnicy, a ich dwa błędy własne spowodowały, że na świetlnej tablicy pojawił się remis. Ponownie o losach seta musiała zadecydować walka na przewagi. W niej ręka nie zadrżała tomaszowianom, którzy po zbiciu Musiała oraz punktowej zagrywce Błońskiego przechylili szalę zwycięstwa na swoją korzyść (16:14).

Lechia Tomaszów Mazowiecki – APP Krispol Września 3:2
(27:29, 25:17, 29:27, 24:26, 16:14)

Zobacz również:
Wyniki i tabela I ligi mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-10-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved