Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > I liga M: Krispol nadal liderem, pierwsza porażka Stali

I liga M: Krispol nadal liderem, pierwsza porażka Stali

fot. Gwardia Wrocław

APP Krispol Września pokonując Olimpię Sulęcin 3:1, zapewnił sobie pozostanie na fotelu lidera po drugiej kolejce w I lidze mężczyzn. Tuż za wrześnianami plasuje się spadkowicz z Bielska-Białej, który również ma komplet punktów. Na drugim biegunie tabeli znajdują się AZS AGH Kraków i STS Olimpia Sulęcin, którzy w tym sezonie nie zdobyli jeszcze punktów.

Już w drugiej rundzie spotkań zmierzyły się ze sobą zespoły, które w minionym sezonie grały w PlusLidze. KPS Kielce podejmował BBTS Bielsko-Biała. Mecz nie stał na zbyt wysokim poziomie, drugiego seta kielczanie przegrali do 11. Bielszczanie jednak nie utrzymali równego poziomu, co pozwoliło odbudować się KPS-owi. Podopieczni trenera Gradowskiego nie stracili jednak punktów, po walce na przewagi w czwartej odsłonie triumfowali 3:1. – Dobrze, że mamy trzy punkty pomimo słabszej gry. Nie chcę nic ujmować kielczanom, fajnie grali, ale ja nie jestem zadowolony, tak na gorąco, bo muszę popatrzeć na wideo, przeanalizować statystyki – przyznał w BBTS.TV Paweł Gradowski.



Kolejne spotkania rozgrywane były już w sobotę. Do niespodzianki doszło w Częstochowie. Exact Systems Norwid przez pierwsze dwa sety tylko chwilami byli w stanie dorównać Stali Nysa. Sytuacja odwróciła się, podopieczni Radosława Panasa poprawili zagrywkę i zdominowali grę. Częstochowianie doprowadzili do tie-breaka, w którym ani przez moment nie pozwolili rywalom dojść do głosu. Tym samym siatkarze z Częstochowy, podobnie jak rok temu, w swoim pierwszym spotkaniu w sezonie pokonali zawodników z Nysy. – Dopiero po dwóch setach zeszło z nich powietrze i pokazaliśmy swoją siatkówkę – powiedział Radosław Panas. – Cieszę się, że zaczęliśmy ligę od zwycięstwa. Teraz można zapomnieć o tym wszystkim, co było na boisku. Zdobyliśmy dwa cenne punkty na rozpoczęcie ligi z, jakby nie patrzeć, liderem rozgrywek w tym sezonie – dodał Bartosz Zrajkowski.

W zupełnie innych nastrojach po drugiej kolejce są siatkarze innego częstochowskiego pierwszoligowca. Akademicy dobrze zaczęli spotkanie z MCKiS-em Jaworzno, wygrywając inauguracyjną partię do 22. W kolejnych sytuacja odmieniła się. Gospodarze sobotniego meczu stopniowo rozpędzali się. Drugiego seta wygrali do 23. W kolejnych gra była bardziej jednostronna. Beniaminek z Jaworzna kontrolował przebieg odsłon, triumfując do 12 i 16. – Cały tydzień przygotowywaliśmy się do tego meczu, analizowaliśmy grę przeciwnej drużyny, każdego jej zawodnika i przyniosło to efekt. Dwa sety były bardzo wyrównane, w pierwszym prowadziliśmy 21:19 i powinniśmy go wygrać. Później już w trzecim i czwartym secie AZS Częstochowa był po prostu słabszy – skomentował trener Mariusz Łoziński.

W czterech setach zakończył się również pojedynek APP Krispolu Września z STS-em Olimpią Sulęcin. Faworytem tego pojedynku byli wrześnianie, którzy w pierwszym meczu nie dali szans KPS-owi Siedlce. Podopieczni trenera Kardasa wywiązali się z tej roli. Chociaż gospodarze walczyli, skuteczniej grali przyjezdni i to oni dopisali do swojego konta kolejny komplet punktów. – Nasza gra falowała. Byliśmy w stanie nawiązać wyrównaną grę z Krispolem, jakoś bardzo mocno nas nie zaskoczył. Jest mi przykro, że nie potrafiliśmy tego wykorzystać, bo mieliśmy ten zespół dosyć dobrze rozpisany, byliśmy przygotowani do tego meczu, ale jednak w praktyce wyszło inaczej – przyznał na antenie Radia Zachód Adrian Hunek.

Zmazać plamę po pierwszej kolejce udało się KPS-owi Siedlce. Siedlczanie podejmowali AZS AGH Kraków. Dla krakowian był to pierwszy mecz w sezonie. Podopieczni Witolda Chwastyniaka zaprezentowali się z zupełnie innej strony niż we Wrześni i nie pozwolili przyjezdnym wygrać nawet seta. – Nie powiem, że był to łatwy mecz, bo po gładkiej porażce we Wrześni troszkę wiara w swoje możliwości nam podupadła. Wiedzieliśmy, że musimy ten mecz zagrać bardzo dobrze w polu zagrywki i bardzo odważnie, bo tam nie pokazaliśmy charakteru ani swoich umiejętności. Może wyglądało to łatwo, gładko i przyjemnie, ale tak nie było – powiedział dla siatkarskaligatv.pl Patryk Łaba.

Ponownie odwrócić losy meczu nie udało się Gwardii Wrocław. Wrocławianie w pierwszym meczu we własnej hali podejmowali Ślepsk Suwałki. Doświadczeni pierwszoligowcy bezlitośnie wykorzystywali błędy i momenty gorszej gry gospodarzy. Dzięki bardziej konsekwentnej postawie to siatkarze Ślepska zapisali na swoim koncie komplet punktów. – Zabrakło z pewnością konsekwencji w zagrywce i dokładnego przyjęcia w kluczowych momentach. Niestety powtarza się scenariusz z Kielc, wtedy dwa pierwsze sety przegraliśmy przez błędy w tych dwóch elementach. Przeciwnik był bardzo mocny – podsumował w wypowiedzi dla oficjalnej strony Gwardii Wrocław Piotr Lebioda.

Drugą kolejkę zamknął mecz w Kluczborku. Mickiewicz przegrywał już 0:2 z Lechią Tomaszów Mazowiecki. Beniaminek przy wsparciu licznie zgromadzonej publiczności zdołał doprowadzić jednak do tie-breaka. Po ciekawym widowisku lepsi okazali się wicemistrzowie I ligi z ubiegłego sezonu. Był to drugi przegrany mecz siatkarzy z Kluczborka. W pierwszej kolejce na wyjeździe Mickiewicz uległ 2:3 AZS-owi Częstochowa. – Bałem się, że wypełniona hala oraz fakt inauguracji rozgrywek przed własną publicznością sparaliżuje chłopaków – komentował dla nto.pl trener Mickiewicza Mariusz Łysiak. – I tak faktycznie było, na co wskazuje początek. Dopiero gdy okazało się, że nie ma drogi odwrotu, zaczęliśmy grać swoją siatkówkę i wygraliśmy dwa sety. Potem chyba znowu przestraszyliśmy się tego, że możemy zwyciężyć.

Zobacz również:
Wyniki i tabela I ligi mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2018-10-08

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved