Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > I liga M: Kolejna zmiana lidera, przełamanie AZS-u

I liga M: Kolejna zmiana lidera, przełamanie AZS-u

fot. Gwardia Wrocław

Na zapleczu PlusLigi rozpoczęła się druga część fazy zasadniczej. Za porażki w 1. kolejce I ligi mężczyzn swoim przeciwnikom zrewanżowali się zawodnicy AGH Kraków i Ślepska Suwałki. Potknięcie Stali Nysa wykorzystali siatkarze Lechii Tomaszów Mazowiecki, którzy dzięki zwycięstwu w Sulęcinie awansowali na fotel lidera. Na drugim biegunie tabeli akademicy z Częstochowy po raz pierwszy w sezonie wygrali mecz wyjazdowy.

BBTS Bielsko-Biała przełamał ostatnią niemoc. W starciu z MCKiS-em Jaworzno bielszczanie nie stracili nawet seta. Beniaminek postawił się rywalom, fragmentami prowadził wyrównaną walkę. Jednak dobra postawa Rafała Pawlaka nie wystarczyła, by jaworznianie zdołali w którejkolwiek z partii przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Po drugiej stronie siatki dwucyfrową zdobycz zanotowali Krikun, Suchacki i Buniak. MVP starcia wybrano natomiast rozgrywającego Jarosława Macionczyka. – Kluczem do naszego sukcesu był pierwszy set, w którym gospodarze kontrolowali grę. Końcówka pierwszego seta podcięła im skrzydła, a nam dała dużo wiary, bo wcześniej zagraliśmy fatalny mecz w Kluczborku. Jakbyśmy w Jaworznie przegrali pierwszego seta, to mentalnie bylibyśmy w czarnej studni. Tymczasem cieszymy się z wygranej – przyznał na łamach mediów społecznościowych klubu z Jaworzna Paweł Gradowski, trener BBTS-u.



Drugiej z rzędu porażki na wyjeździe doznali siatkarze Exact Systems Norwida Częstochowa. Siatkarze Andrzeja Kubackiego od początku do końca kontrolowali przebieg sobotniego spotkania. Krakowianie grali konsekwentnie i nie tracili koncentracji nawet przy bardzo wysokiej przewadze. Jedynym wyróżniającym się zawodnikiem Norwida był Krzysztof Modzelewski, ale nawet jego 18 punktów nie wystarczyło, by częstochowianie przekroczyli barierę 20 oczek zdobytych w secie. – Był to jeden z naszych najlepszych meczów w tym sezonie, o ile nie najlepszy – zaznaczył w rozmowie z oficjalnym portalem I ligi trener Andrzej Kubacki. – Zagraliśmy spokojnie oraz cierpliwie i przyniosło to nam rezultaty. Kontrolowaliśmy przebieg gry od początku do końca. Popełniliśmy mało błędów własnych i to napędzało nas do coraz lepszej gry – dodał.

Gorycz porażki musieli przełknąć również siatkarze Stali Nysa. Lider rozgrywek przegrał w Suwałkach 1:3. W całym meczu nie brakowało ciekawych akcji, jednak kluczowy dla całego wyniku okazał się drugi set. Po przegraniu pierwszego w kolejnym podopieczni Krzysztofa Stelmacha prowadzili już 17:10. Nie wystarczyło to jednak do wygrania tej odsłony. Wzmocniona zagrywka i dobra gra blokiem MKS-u sprawiły, że o losach seta musiała decydować gra na przewagi, w której lepsi okazali się podopieczni trenera Mielnika. Siatkarze Krzysztofa Stelmacha co prawda wyraźnie wygrali trzecią partię, jednak w czwartej ponownie lepsi byli gospodarze i to oni cieszyli się ze zdobycia trzech punktów. Nagroda MVP powędrowała do Jakuba Rohnki. – To bonus dla naszego zespołu zarówno w postaci punktów w tabeli, jak również psychologiczny, że potrafimy grać z tymi zespołami. Nawet po słabym meczu środowym potrafimy się szybko podnieść i z takim przeciwnikiem wygrać to ogromna radość i ogromna wartość, którą ciężko jest wytrenować – powiedział dla Ślepsk TV Wojciech Winnik.

Na zwycięską ścieżkę wrócił natomiast APP Krispol Września. Chociaż siatkarze trenera Witolda Chwastyniaka postawili się rywalom, to do wrześnian należały decydujące momenty w poszczególnych setach. Jedynie w trzeciej odsłonie, głównie dzięki dobrej postawie Kowalczyka i Sterny KPS zdołał wygrać. Trzy pozostałe sety padły już łupem wrześnian, a najlepszym zawodnikiem spotkania wybrano Mateusza Zawalskiego. – Wiedzieliśmy, że gospodarze będą chcieli nam się zrewanżować za bolesną porażkę, jaką odnieśli w pierwszej rundzie na naszym terenie, ale na szczęście byliśmy mocno skupieni i zmotywowani od początku meczu. Przytrafił nam się gorszy moment w trzecim secie, gdzie siedlczanie posłali kilka asów serwisowych. Na szczęście udało nam się zresetować głowy i zgarnąć pełną pulę – podsumował MVP meczu w Siedlcach.

Wyraźne zwycięstwo odnieśli siatkarze Gwardii Wrocław. Wrocławianie kontrolowali przebieg gry w dwóch pierwszych setach. Dopiero w trzecim siatkarze Buskowianki Kielce zdołali przejąć inicjatywę, w czym znaczny udział miał Mateusz Rećko. Do końca trzeciego seta toczyła się wyrównana walka. W grze na przewagi więcej zimnej krwi zachowali wrocławianie, którzy wygrali 27:25, a cały mecz 3:0. MVP został wybrany młody środkowy gospodarzy – Jędrzej Kaźmierczak. – W tym meczu zawiodły wszystkie elementy – zaczynając od przyjęcia, przez blok, obronę, a na ataku kończąc. Za to Gwardia zagrała bardzo dobre spotkanie. Grała u siebie, zna tę halę bardzo dobrze, a my nie potrafiliśmy się w niej odnaleźć – stwierdził na łamach mediów klubowych środkowy kielczan, Adam Woźnica.

W starciu pomiędzy beniaminkiem z Kluczborka a AZS-em Częstochowa zwycięzcę ponownie wyłonił tie-break. W pierwszym meczu między tymi drużynami to kluczborczanie prowadzili 2:1, w sobotę natomiast to akademicy mieli szansę na zdobycie pełnej puli. W piątym secie początkowo prowadzili częstochowianie, dopiero po zmianie stron siatkarze Mickiewicza doprowadzili do wyrównania. Beniaminek nie zdołał jednak odnieść kolejnego zwycięstwa z rzędu, po walce na przewagi lepsi okazali się zawodnicy AZS-u. MVP wybrano Dawida Murka. Dla drużyny z Częstochowy było to pierwsze wyjazdowe zwycięstwo oraz pierwszy triumf pod wodzą nowego szkoleniowca. Zdobyte dwa punkty nie wystarczyły jednak, by AZS opuścił ostatnią lokatę w tabeli. – My w tym meczu w pierwszym secie prowadziliśmy cały czas grę i te stare grzechy z poprzednich meczów, gdzie przegrywaliśmy na przewagi, powróciły i bałem się, że powrócą w następnych, ale widziałem to, o co proszę chłopaków od tych dwóch tygodni, żeby przede wszystkim do końca walczyli bez względu na wynik – przyznał w magazynie VolleyFON Piotr Łuka.

Na zakończenie 14. kolejki kibicom przyszło czekać do wtorku, kiedy to Olimpia Sulęcin podejmowała Lechię Tomaszów Mazowiecki. W Sulęcinie spotkały się dwie drużyny z dwóch biegunów tabeli, ale podopieczni trenera Chajca nie poddali się bez walki. Sulęcinianom nie udało się jednak sprawić niespodzianki. Gospodarze przegrali 1:3. Komplet punktów pozwolił Lechii awansować na fotel lidera. – Mieliśmy swoje problemy, na szczęście udało nam się wyjść z tego. Po przegranym pierwszym secie przebieg spotkania był jak w Tomaszowie. Tam też nie było łatwo, w pierwszych setach walka toczyła się punkt za punkt. Myślę, że drużyna z Sulęcina nie zasługuje na to miejsce, które ma przynajmniej po tych meczach z nami – naprawdę twarda gra, nam się nie grało łatwo. Bardzo się cieszę, bo byliśmy z niewielkim wachlarzem zmian i wąskim składem, a mimo wszystko te trzy punkty przywozimy do Tomaszowa – powiedział po meczu na antenie Radia Zachód trener Bartłomiej Rebzda.

Zobacz również:
Wyniki oraz tabela I ligi mężczyzn

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved