Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > I liga M: Kolejna runda nie przyniosła odpowiedzi

I liga M: Kolejna runda nie przyniosła odpowiedzi

fot. Gwardia Wrocław

Po trzeciej od końca kolejce fazy zasadniczej wciąż nie wiadomo, jaki będzie układ par zarówno w fazie play-off, jak i play-out. W górnej części tabeli różnica między trzecim Krispolem a piątym Norwidem wynosi trzy oczka. Zespoły na miejscach od dziesiątego do dwunastego mają tyle samo punktów, a trzynasta Olimpia traci do nich tylko trzy.

Serię meczów rozpoczął czwartkowy pojedynek w Częstochowie, gdzie Exact Systems Norwid zagrał ostatnie spotkanie w fazie zasadniczej w roli gospodarza. Częstochowianie od początku mocno zagrywali, co pozwoliło im wygrać inauguracyjną partię z Lechią Tomaszów Mazowiecki. Dobre zmiany zaordynowane przez trenera Rebzdę pozwoliły gościom stopniowo przejmować inicjatywę. Chociaż Norwid miał szansę na zdobycie w tej rywalizacji punktu, nie udało im się to. Przy wsparciu licznej grupy kibiców przyjezdni triumfowali 3:1. – Ustabilizowaliśmy przyjęcie i to był klucz do zwycięstwa, bo przy obecnych problemach kadrowych chłopaków z Częstochowy myślę, że na tę chwilę jesteśmy po prostu mocniejszym zespołem, jeśli chodzi o siłę ognia i to było widać – podsumował Kamil Gutkowski. Najwięcej punktów dla swoich drużyn zdobywali atakujący – Wiktor Musiał zapisał na swoim koncie 29 oczek, zaś Arkadiusz Żakieta – 20. MVP wybrano natomiast rozgrywającego Krzysztofa Pigłowskiego.



W sobotę jako pierwsi swój mecz rozpoczęli siatkarze MCKiS-u Jaworzno i Gwardii Wrocław. Po pierwszym secie, którego goście wygrali do 23, trener Łoziński zaordynował zmiany – Jakub Grzegolec, który rozpoczynał mecz jako przyjmujący, zagrał w ataku, a w jego miejsce na przyjęcie wszedł Kamil Dębski. Grzegolec był liderem zespołu, dwa kolejne sety jaworznianie wygrali do 21 i 22. Wrocławianie jednak nie poddali się i doprowadzili do tie-breaka. W nim przy stanie 14:13 gwardziści mieli piłkę meczową, jednak nie wykorzystali jej. Takich szans obie drużyny miały jeszcze kilka, a dopiero blok gospodarzy postawił kropkę nad i. MCKiS wygrał 26:24, a nagroda MVP powędrowała do Grzegolca, który zdobył w tym meczu 26 punktów. Był to pierwszy w tym sezonie wygrany tie-break drużyny z Jaworzna. – Cieszymy się niezmiernie, tym bardziej że był to bardzo ważny mecz, niezwykle nerwowy w naszym wykonaniu. Nie poznawałem naszego zespołu w żadnym elemencie. Był jakiś paraliż chyba związany ze stawką tego meczu – powiedział na łamach mediów klubowych trener Mariusz Syguła.

Niespodzianki nie było w Nysie, gdzie Stal podejmowała AZS AGH Kraków. Chociaż krakowianie starali się walczyć, mieli problemy z mnożącymi się błędami własnymi. Gospodarze również nie prezentowali równej postawy, jednak końcówki każdego z trzech setów rozstrzygali na swoją korzyść. Miejscowi przy 11 błędach w zagrywce 5 razy punktowali, AGH na swoim koncie miało tylko 1 asa przy 7 błędach. Stal skuteczniej przyjmowała (31% perfekcyjnego przy 21% rywali) i atakowała (43% przy 32% przeciwników). Jedynie w bloku nieznacznie lepsi byli przyjezdni – krakowianie zatrzymali rywali 11 razy, a Stal punktowała blokiem dziesięciokrotnie. Najlepszym zawodnikiem spotkania wybrano Bartosza Bućko, który zdobył 18 punktów – 1 blokiem, a pozostałe w ataku, którego skuteczność wyniosła 59%. Dwucyfrowy wynik na swoim koncie zanotowali również Łukasz Kaczorowski oraz Moustapha M’Baye (obaj 11 punktów). Po drugiej stronie siatki po 10 oczek zapisali Adam Smolarczyk oraz Konrad Stajer.

W trzech setach zakończyło się również spotkanie w Sulęcinie. Gospodarze starali się walczyć z wyżej notowanym BBTS-em. Siatkarze Olimpii prowadzili w początkowej fazie pierwszych dwóch setów, ale po zaciętych końcówkach przegrali je odpowiednio do 23 i 22. W trzeciej odsłonie bielszczanie już od początku do końca kontrolowali przebieg gry i to na ich konto wpłynął komplet oczek. MVP wybrano libero BBTS-u Kajetana Marka. – Bardzo dziwny mecz. W pierwszych dwóch setach mieliśmy swoje szanse. Szkoda tego drugiego seta, bo prowadziliśmy 19:17 i wszystko zmierzało do tego, że wyrównamy stan pojedynku, a zacięliśmy się w jednym ustawieniu. Na dobrą sprawę przeciwnik nic wielkiego nie zagrał, a my jakbyśmy się bali wygrać, dokończyć tego seta – skomentował na antenie Radia Zachód Łukasz Chajec. – W trzecim secie zeszło z nas powietrze, traciliśmy wiarę, że możemy odwrócić losy tego spotkania – dodał.

Nieco ciekawszy mecz obserwowali kibice zgromadzeni w hali przy ul. Zbierskiego, gdzie Tauron AZS Częstochowa w roli gospodarza podejmował KPS Siedlce. Po pierwszym secie, w którym akademicy przegrali 18:25, w kolejnych było znacznie więcej walki. Dobre zagrywki Bruno Romanuttiego pozwoliły w drugiej odsłonie zbudować przewagę i częstochowianie wygrali tę partię do 16. Kolejną na swoim koncie zapisali już siedlczanie. W czwartym secie mimo obronienia kilku piłek meczowych i grze na przewagi przez własne błędy AZS nie zdołał doprowadzić do tie-breaka. MVP zakończonego wynikiem 3:1 meczu został Patryk Łaba. Tym samym częstochowianie stracili nawet matematyczne szanse na opuszczenie ostatniego miejsca. KPS natomiast pozostał na 8. lokacie. – W każdym meczu brakuje nam naprawdę niewiele, czasami tak mało, że jesteśmy troszkę na siebie wkurzeni. Myślę, że sportowo momentami fajnie to wygląda, ale znowu wracają stare demony. Nie dogrywamy głupich piłek, które są po naszej stronie. Ważne piłki, z których możemy odwrócić losy meczu, idą w drugą stronę. To dziecinne błędy, które nie powinny zdarzać się na tym poziomie – powiedział po meczu Dawid Murek.

W bardzo ważnym dla układu dolnej części tabeli meczu Mickiewicz Kluczbork podzielił się punktami z Buskowianką Kielce. Gospodarze przegrywali już 1:2, ale nie poddali się. Początek czwartego seta należał do kluczborczan, jednak z czasem inicjatywę przejęli goście. Kielczanie nie ustrzegli się jednak prostych błędów i ostatecznie po walce na przewagi Mickiewicz doprowadził do tie-breaka. W nim Buskowianka znacznie obniżyła swoją skuteczność w ataku, co tylko ułatwiło rywalom zbudowanie przewagi, której nie oddali aż do końca. MVP przyznano Adamowi Parcejowi. Taki rezultat sprawił, że Mickiewicz i Buskowianka zrównały się punktami z AGH – kosztem krakowian kielczanie awansowali na 10. miejsce, a zespół z Kluczborka na 11. – Spotkanie na dużych emocjach. Od początku walczyliśmy o zwycięstwo. Mieliśmy spotkanie na tacy. Przełamaliśmy kluczborczan w czwartym secie. Niestety popełniliśmy kilka błędów, które zabrały nam pewność siebie, przez co też zadrżała nam ręka w końcówce i nie skończyliśmy ważnych piłek, dlatego przegraliśmy 2:3 – skomentował dla mediów klubowych Sławomir Busch.

Jako ostatni dopiero we wtorek na boisko wybiegli siatkarze Ślepska Suwałki i APP Krispolu Września. Początkowo mecz nie stał na zbyt wysokim poziomie. Chociaż wynik był wyrównany, to zespoły popełniały bardzo dużo błędów, szczególnie w polu zagrywki (w całym meczu w tym elemencie gospodarze pomylili się 19 razy, a goście 14). Ostatecznie pierwszego seta po grze na przewagi wygrali goście. W drugiego lepiej weszli gospodarze, ale przyjezdni szybko wyrównali i przy zagrywkach Mateusza Zawalskiego wyszli na prowadzenie, którego nie oddali aż do końca. Trzecią partię od początku do końca kontrolowali gospodarze. Nie udało im się doprowadzić do tie-breaka. Czwarta partia to ponownie dominacja przyjezdnych, w których szeregach najlepiej punktowali Damian Wierzbicki (24) i Mateusz Jóźwik (17 – MVP spotkania). Zwycięstwo 3:1 pozwoliło Krispolowi awansować na trzecie miejsce, zaś Ślepsk spadł na czwartą lokatę.

Zobacz również:
Wyniki i tabela I ligi mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2019-02-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved