Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > I liga M: Na inaugurację roku nie zabrakło niespodzianek

I liga M: Na inaugurację roku nie zabrakło niespodzianek

Po 17. kolejce niezwykle ciasno zrobiło się w dolnej części tabeli I ligi mężczyzn. Swoje mecze za trzy punkty wygrali siatkarze AZS-u Częstochowa i Mickiewicza Kluczbork, co sprawiło, że dystans między ostatnimi częstochowianami a znajdującymi się na zapewniającym utrzymanie 10. miejscu krakowianami wynosi zaledwie cztery punkty. W górnej części tabeli bez zmian – prowadzi Lechia Tomaszów Mazowiecki nad Stalą Nysa i Krispolem Września.

 



Pierwszą kolejkę w 2019 roku zainaugurowali siatkarze APP Krispolu Września i MCKiS-u Jaworzno. Podopieczni trenera Mariana Kardasa bez większych problemów zrewanżowali się beniaminkowi za porażkę w pierwszej części sezonu. Przyjezdni tylko w pierwszej partii byli blisko doprowadzenia do gry na przewagi. W dwóch pozostałych odsłonach goście mimo roszad w składzie nie zdołali już przekroczyć bariery 20 punktów. MVP spotkania wybrano Piotra Lipińskiego. Zwycięstwo za 3 punkty pozwoliło wrześnianom powiększyć dystans nad czwartym Ślepskiem. Jaworznianie mimo porażki pozostali na dziewiątej lokacie, ale nad przedostatnim Mickiewiczem mają już tylko trzy oczka przewagi.

Sobotnie starcie sąsiadów z tabeli – Exact Systems Norwida Częstochowa i Gwardii Wrocław zapowiadało się niezwykle ciekawie. Wrocławianie jednak do meczu przystąpili bez jednego ze swoich liderów – Kamila Maruszczyka, a drugi najlepiej punktujący siatkarz Gwardii – Michał Superlak również nie zaprezentował się najlepiej. Od pierwszych piłek spotkania ton grze nadawali gospodarze. Częstochowianie bardzo pewnie zagrywali, co ułatwiało im ustawianie skutecznych bloków. W kontratakach nie mylili się Damian Kogut i Łukasz Łapszyński, co pozwoliło siatkarzom Radosława Panasa wygrać 3:0. – Graliśmy na wyższych piłkach przede wszystkim skrzydłami i tutaj Norwid mógł ustawić szczelny blok. Częstochowianie bardzo dobrze ustawiali się w obronie, podbili mnóstwo naszych piłek. Zabrakło dobrej dyspozycji w ataku, bo potrafiliśmy sobie często radzić w takich meczach, gdzie musieliśmy grać na wysokiej piłce, a tym razem niestety tego nie było – przyznał po meczu Maciej Naliwajko.

Równolegle w Częstochowie rozgrywany był mecz, w którym Tauron AZS Częstochowa podejmował BBTS Bielsko-Biała. Podopieczni Piotra Łuki sprawili pozytywną niespodziankę swoim kibicom, wygrywając to spotkanie bez straty seta. W pierwszej odsłonie ton grze nadawali gospodarze, od początku mocno zagrywając, co spowodowało problemy w ataku rywali. W drugim secie było znacznie więcej walki, jednak i tym razem ostatnie słowo należało do częstochowian. Trzecią partię lepiej rozpoczęli goście, ale już na początku seta doszło do zamieszania w związku z błędem ustawienia. Sędziowie przeprowadzili nawet konsultację telefoniczną, a cała sytuacja spowodowała kilkunastominutową przerwę. Po zweryfikowaniu wyniku lepiej do gry wrócili gospodarze, szybko przypieczętowując zwycięstwo. – Pojawiło się światełko w tunelu i musimy iść w tym kierunku. Naszym zadaniem jest to, żeby skupić się na tym, co robimy najlepiej, czyli na grze w siatkówkę i treningach, a wtedy będzie to wyglądać coraz lepiej – powiedział po spotkaniu Sławomir Stolc, który został wybrany MVP spotkania.

Mimo starań Olimpia Sulęcin nie zdołała sprawić niespodzianki w starciu przeciwko Stali Nysa. Podopiecznym Krzysztofa Stelmacha nie było jednak łatwo pokonać niżej notowanego rywala. Bardzo dobre zawody rozegrali Adrian Hunek i Mateusz Linda (obaj po 15 punktów), po drugiej stronie siatki efektowne wejście zaliczył wybrany MVP spotkania Łukasz Owczarz, który nie grając w całym meczu, zdobył 14 oczek. – Wracamy z Nysy z porażką bez punktów, ale z podniesionymi głowami, bo naprawdę nasza gra wyglądała bardzo dobrze. Cieszy mnie, że kontynuujemy naszą formę z końcówki tamtego roku. Wiedzieliśmy, że jedziemy na trudny teren i bardzo niewiele brakło, żebyśmy zdobyli punkty. Zadecydowały pojedyncze akcje. Przeciwnik musiał się mocno natrudzić, żeby nas pokonać – skomentował na antenie Radia Zachód trener Łukasz Chajec.

Cenne zwycięstwo odnieśli siatkarze Mickiewicza Kluczbork. Kluczborczanie na wyjeździe pokonali AZS AGH Kraków. Artur Pasiński i Mateusz Frąc nie tylko celnie atakowali, utrzymując wysoką skuteczność, ale również bardzo dobrze zagrywali, co znacznie utrudniało grę gospodarzom. Krakowianom nie pomogła skuteczna postawa na siatce Adama Smolarczyka i dobre wejście Daniela Gąsiora. Podopieczni Andrzeja Kubackiego trzeci mecz z rzędu przegrali 1:3. Obecnie AGH plasuje się na 10. miejscu, ale nad przedostatnim Mickiewiczem ma tylko dwa oczka przewagi. – Przegraliśmy bardzo ważny mecz i znacząco utrudniliśmy sobie życie, ale zostało jeszcze dziewięć meczów do końca rundy rewanżowej. Będziemy walczyć o punkty w kolejnych spotkaniach. Nie pokazaliśmy w tym ostatnim pojedynku tego, co potrafimy, dlatego wynik okazał się niekorzystny – powiedział dla oficjalnego portalu ligi Adam Smolarczyk.

Jednostronne spotkanie obserwowali kibice zgromadzeni w hali w Tomaszowie Mazowieckim. Lider rozgrywek – Lechia podejmowała jedenastą w tabeli Buskowiankę Kielce. Kielczanie tylko w ostatnim secie postawili się przeciwnikom, ale nie wystarczyło to, by ugrać chociaż seta. W dwóch pierwszych partiach kielczanie zdobyli kolejno 15 i 17 punktów. Po raz kolejny liderem tomaszowian był Wiktor Musiał, który w tym meczu zdobył 21 punktów. Nagroda MVP powędrowała natomiast do nowego libero Lechii – Adriana Mihułki. – W pierwszych dwóch setach próbowaliśmy z rywalami wygrać siatkarsko, ale nam się to nie udało. W trzecim secie poczuliśmy krew, zwietrzyliśmy szansę na to, by przełamać tomaszowian. Dlatego ten set skończył się do 21, a nie znacznie większą przewagą Lechii. Gra ona bardzo dobrze we własnej hali. Nie bez przyczyny zajmuje miejsce lidera – przyznał na łamach mediów klubowych Marcin Karakuła.

Na zakończenie kolejki Ślepsk Suwałki podejmował KPS Siedlce. W tym meczu zadebiutował nowy środkowy siedlczan – Janusz Gałązka. Już pierwszy set wskazywał, że we wtorkowym meczu nie zabraknie walki, bowiem KPS wygrał go dopiero 30:28. Siedlczanie mieli szansę na zdobycie kompletu punktów. Ta sztuka im się nie udał, a a po tie-breaku lepsi okazali się podopieczni trenera Mielnika. Najlepszym zawodnikiem meczu wybrano Kacpra Gonciarza. Dodatkowo podczas spotkania urazu nabawił się przyjmujący KPS-u Patryk Łaba. W jego miejsce wszedł wracający do gry po poważnej kontuzji Damian Dobosz. – Liczyłem na więcej. W perspektywie tego, co się wydarzyło w ciągu tego spotkania, że straciliśmy naszego podstawowego przyjmującego, gdzie na tę chwilę mamy dwóch przyjmujących, bo Damian Dobosz jeszcze nie jest gotowy do gry nawet na 60% – przyznał w rozmowie z SiatkarskaLiga TV Witold Chwastyniak. – Damian był zmuszony wejść na boisko. Co prawda pokazał się z bardzo dobrej strony i z tego jestem zadowolony, ale nie wiadomo, jak to będzie wyglądało dalej. Borykamy się z kontuzjami od początku sezonu, nie mamy szczęścia. W perspektywie tego wszystkiego ten punkt cieszy – dodał trener KPS-u.

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved