Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > I liga M: Dominacja Stali Nysa trwa

I liga M: Dominacja Stali Nysa trwa

W 10. kolejce Krispol I ligi nie zabrakło zaciętych pojedynków. W kilku meczach decydująca okazała się postawa w bloku. Po tej serii niezmiennie w tabeli góruje Stal Nysa, drugie miejsce zajmuje LUK Politechnika Lublin. Na trzecie miejsce awansował Mickiewicz Kluczbork. Na dole tabeli bez zmian, trzy ostatnie miejsca zajmują Chrobry Głogów, KPS Siedlce i SMS Spała.

Rywalizację w tej serii spotkań otworzył telewizyjny pojedynek w Lublinie, gdzie LUK Politechnika podejmowała Mickiewicza Kluczbork. Obie drużyny miały swoje szanse w tym meczu, jednak ostatecznie dopiero tie-break rozstrzygnął o zwycięstwie po które sięgnęli gospodarze. Lublinianie bardzo dobrze grali blokiem, którym zdobyli 14 punktów. Po raz kolejny w tym sezonie beniaminka do zwycięstwa poprowadził Damian Wierzbicki. Atakujący zdobył w tym spotkaniu 27 punktów (51% skuteczności w ataku) i został MVP. Po drugiej stronie siatki najczęściej punktowali Łukasz Owczarz i Artur Pasiński (obaj po 23 punkty).- Pokazaliśmy charakter i konsekwencję w działaniu, bo tylko tym można wygrać z rywalem, który naprawdę rozgrywa niezłe zawody. Myślę, że mecz w takiej otoczce był nam potrzebny, ponieważ morale drużyny teraz mogą tylko pójść w górę – powiedział po meczu trener lublinian, Maciej Kołodziejczyk.



Tie-break wyłonił również zwycięzcę meczu we Wrocławiu, gdzie KFC Gwardia podejmowała BBTS Bielsko-Białą. W meczu nie brakowało emocji a obie drużyny lepsze momenty przeplatały ze słabszymi. Ostatecznie po ciekawym tie-breaku lepsi okazali się podopieczni trenera Brokkinga. Największa dysproporcja między zespołami widoczna była w bloku. Bielszczanie w tym elemencie zdobyli aż 19 punktów (autorem 7 był MVP spotkania – Bartosz Cedzyński) zaś wrocławianie zablokowali ataki rywali siedmiokrotnie. – Zabrakło dzisiaj konsekwencji. Przecież to my prowadziliśmy w tych decydujących setach, szczególnie w tym czwartym. Nie potrafiliśmy jednak doprowadzić tego do końca, nie graliśmy konsekwentnie. Stąd też taki wynik. Oni wyszli napędzeni po czwartym secie i wygrali mecz. Musimy wyciągnąć konsekwencje i grać dalej – mówił po meczu cytowany na łamach strony klubowej Łukasz Lubaczewski.

Do niespodzianki doszło w Tomaszowie Mazowieckim. Lechia przegrała 1:3 z MCKiS-em Jaworzno. Gospodarze dobrze rozpoczęli pojedynek, triumfując w inauguracyjnej partii do 17. W kolejnej odsłonie po walce na przewagi lepsi okazali się już jaworznianie. Goście w dwóch następnych partiach kontrolowali już przebieg gry, dwukrotnie triumfując 25:19. Tym samym MCKiS po przełamaniu niemocy w poprzedniej kolejce kontynuuje dobrą grę. Kolejne trzy punkty pozwoliły jaworznianom awansować na 7. miejsce w tabeli – MCKiS do trzeciego miejsca traci już tylko trzy punkty a ma zaległy mecz z Chrobrym. Najlepszym zawodnikiem meczu wybrano rozgrywającego Mariusza Magnuszewskiego. – Chłopaki z Jaworzna zagrali bardzo konsekwentnie. Mało psuli a w kluczowych momentach wręcz dawali nam piłki a my trochę sami doprowadziliśmy do tego, że ten mecz ułożył się tak a nie inaczej, bo mieliśmy dużą przewagę w drugim secie nawet chyba piłkę setową w górze, ale ją straciliśmy – przyznał po meczu w rozmowie z telewizją klubową Kamil Gutkowski.

Ostatnią niemoc przerwali siatkarze APP Krispolu Września. Podopieczni trenera Kardosa w listopadzie nie wygrali jeszcze meczu ulegając w lidze Gwardii i MCKiS-owi oraz Chrobremu w meczu Pucharu Polski. Za ostatni ze wspomnianych pojedynków wrześnianie szybko wzięli rewanż. W sobotę przed własną publicznością siatkarze Krispolu nie dali szans beniaminkowi. Głogowianie w żadnym z setów nie byli w stanie przekroczyć bariery 20 punktów. Gospodarze górowali na siatce – mieli lepszą skuteczność w ataku (55% do 42% Chrobrego) oraz aż 13 razy zablokowali atak rywali (6 bloków gości). W szeregach Chrobrego tylko Marcin Brzeziński zapisał na swoim koncie dwucyfrowy dorobek (11 punktów. 45% skuteczności). Po drugiej stronie siatki ta sztuka udała się Adamowi Lorencowi (18, 62% skuteczności), Filipowi Frankowskiemu (13, 57% skuteczności) i Mateuszowi Zawalskiemu (10 z czego połowa blokiem). Nagrodę MVP odebrał rozgrywający Jan Tomczak.

Szybko porażkę w Pucharze Polski z pamięci wymazali siatkarze Stali Nysa, którzy niezmiennie rządzą w rozgrywkach ligowych. Tym razem podopieczni trenera Stelmacha we własnej hali nie dali szans zespołowi z Krakowa. Mecz trwał jedynie nieco ponad godzinę a MVP powędrowało do rozgrywającego Patryka Szczurka. Gospodarze bardzo pewnie atakowali, skuteczność całego zespołu wyniosła niemalże 61% (krakowianie atakowali ze skutecznością 37%). Nie brakowało błędów w polu zagrywki (łącznie 21). Dla gospodarzy najwięcej punktów zdobyli Łukasz Łapszyński i Bartosz Krzysiek (obaj po 14). – To nie AZS AGH oddał nam łatwo spotkanie, tylko my je wygraliśmy. To nasza dobra gra sprawiła, że wynik spotkania był taki, a nie inny. Wiem na co stać nasz zespół i wiem, że możemy jeszcze lepiej grać, ale niech to nasze najlepsze granie przyjdzie w najważniejszym momencie sezonu – skomentował na łamach oficjalnej strony ligi Mateusz Czunkiewicz.

SMS PZPS Spała ponownie postawił się przeciwnikom i po raz kolejny nie zdołał zapisać na swoim koncie zwycięstwa. W sobotę podopieczni trenera Skrobota zmierzyli się z ZAKSĄ Strzelce Opolskie. Aż dwa sety grane były na przewagi, za każdym razem kropkę nad i stawiali przyjezdni. Jedynie w drugim secie SMS przechylił szalę zwycięstwa na swoją korzyść na więcej jednak rywale już nie pozwolili. Siatkarze ze Spały przegrali 1:3 mimo dobrej postawy Michała Gierżota (17) i Przemysława Kupki (16). Po drugiej stronie siatki efektowne wejście zaliczył Filip Grygiel, który w pierwszych dwóch setach wchodził z kwadratu dla rezerwowych, dopiero w drugiej części spotkania grał od początku co nie przeszkodziło mu w zdobyciu 20 punktów i zostaniu MVP. – Wiedzieliśmy, że to nie będzie łatwe spotkanie. Zespół ze Spały już nie raz pokazywał, że jest bardzo waleczną drużyną, tak też było w tym przypadku. Momentami nasza gra nie wyglądała tak jak powinna, lecz w ważnych momentach zachowaliśmy zimną krew i wygraliśmy ten mecz za trzy punkty – podsumował dla krispol1liga.pl Maciej Wóz.

Kolejny raz z rzędu we własnej hali wygrał Exact Systems Norwid Częstochowa. Po raz drugi w krótkim czasie częstochowianie pokonali KPS Siedlce. Sobotnie starcie podobnie jak wcześniejszy mecz pucharowy było bardzo długie aż trzy sety kończyły się wynikiem 29:27. Nie brakowało punktowania seriami, jednak w decydujących momentach więcej zimnej krwi zwykle zachowywali częstochowianie i to oni triumfowali 3:1. Norwid aż 17 punktów zdobył blokiem (8 razy w tym elemencie punktował Łukasz Usowicz). Goście również dobrze zaprezentowali się w tym elemencie, punktując 11 razy. W meczu nie brakowało jednak błędów. Tylko w polu zagrywki drużyny myliły się 41 razy (w tym 24 KPS). Najwięcej punktów w tym meczu zdobył Mateusz Piotrowski (26) i to atakujący został MVP pojedynku. – Mimo tego, że przegraliśmy to spotkanie uważam, że mecz mógł podobać się kibicom. Był szarpany, chłopaki pokazali serducho, wolę walki i na pewno zadecydowały niuanse a przede wszystkim błędy – powiedział po meczu trener Mateusz Grabda.

Zobacz również:
Wyniki i tabela I ligi mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2019-11-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved