Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > I liga K: Solna nadal niepokonana, dwa mecze na przełamanie

I liga K: Solna nadal niepokonana, dwa mecze na przełamanie

fot. Gwardia Wrocław

Dziewięć spotkań na koncie i komplet wygranych – tak prezentuje się na chwilę obecną sytuacja liderek tabeli I ligi kobiet. W hicie 10. rundy spotkań zaplecza LSK Solna Wieliczka pokonała wiceliderki z Poznania i pewnie przewodzi zmaganiom, mimo że ma jeden mecz do rozegrania więcej niż poznanianki. W miniony weekend upragnione pierwsze zwycięstwo w sezonie odniosły siatkarki Budowlanych Toruń, a serię porażek przełamał MKS Dąbrowa Górnicza. 

Najciekawiej w dziesiątej kolejce spotkań I ligi kobiet zapowiadało się spotkanie w Wieliczce, gdzie Solna podejmowała wiceliderki tabeli. Spotkanie na szczycie miało wszystko – zacięte i ciekawe akcje, dużo dobrej siatkówki, ale także błędy i bardzo jednostronne momenty, co powodowało wyraźną przewagę jednej z drużyn. Niezwykle interesująca była druga odsłona, w której przyjezdne odrobiły znaczną stratę i wyrównały w końcówce, przez długi czas nie dając za wygraną. Finalnie drużyny podzieliły się punktami, a zwycięstwo zostały na wielickim terenie. Solna, która do rozegrania ma jeszcze zaległy mecz z MKS-em, po dziewięciu rozegranych starciach ma dwa punkty przewagi nad Energetykiem, za którym plasuje się ekipa z Tarnowa. PWSZ po tej kolejce odrobił mały punkt do poznanianek, po tym jak na wyjeździe pokonał w tie-breaku Wisłę Warszawa. Dla ekipy ze stolicy była to trzecia porażka z rzędu i kosztowało ją to spadek z siódmej na ósmą pozycję. Tarnowianki z 21 punktami są obecnie na trzecim miejscu w ligowym zestawieniu. Wszystko jednak może szybko się zmienić, gdyż Joker Świecie w tej kolejce, mimo nie najlepszego meczu w swoim wykonaniu, wywalczył komplet punktów i mocno dobija się do czołówki ligi. – Myślę, że można było wygrać 3:0, ale w trzecim secie popełniałyśmy za dużo błędów własnych. Gdzieś nasza czujność osłabła i przegrałyśmy go. Ważne, że mecz został wygrany, bo ciężko gra się z takim przeciwnikiem, jakim jest WTS Włocławek. Dziewczyny grają tam na 100%, bo tak naprawdę nie mają nic do stracenia – oceniła w rozmowie ze stroną klubową Pola Nowacka. Jokera i PWSZ dzieli obecnie już tylko stosunek rozegranych setów.



Ważny komplet punktów wywalczyły dąbrowianki. MKS przełamał się po serii ostatnich porażek i pokonał przed własną publicznością akademiczki z Gliwic. – Nie był to nasz najlepszy mecz, ale cieszymy się z tego, że pomimo słabszej postawy wygraliśmy go. Liga taka jest, że styl wygranego spotkania jest w porządku, a są też takie starcia jak to nasze z AZS-em, że styl gry nie jest wymarzony – powiedział po wygranej trener dąbrowskiej drużyny, Adam Grabowski. –  Te trzy porażki, o których wcześniej wspomniałem, odcisnęły piętno na drużynie. Trzeba pamiętać, że w meczu przeciwko Energetykowi przegraliśmy dwa sety na przewagi, mieliśmy nawet piłkę setową. Podobnie było w naszej hali w spotkaniu z Azotami Tarnów, gdzie przegraliśmy dwa sety na przewagi i mogliśmy ten mecz wygrać, w Świeciu mieliśmy nawet w górze piłkę meczową. Te porażki nie były takie, że przegraliśmy sety do 20, tylko były to przegrane po walce, brakowało nam jednej, dwóch akcji, żeby wygrać mecz – dodał w rozmowie z naszym serwisem. Po tym zwycięstwie MKS przeskoczył gliwiczanki i pnie się w górę. Obecnie jest piąty w tabeli, ale czuje na sobie oddech kilku kolejnych zespołów, które mają na koncie o dwa punkty mniej. Mowa tu m.in. o SMS-ie Szczyrk, który spisuje się w tym sezonie bardzo solidnie, a w ostatnim starciu nie miał problemu, by pokonać Szóstkę Mielec, kończąc mecz we własnej hali w trzech setach.

Dziesięciu spotkań potrzebowały siatkarki z Torunia, by odnieść pierwsze zwycięstwo w tym sezonie. Ekipa Budowlanych pokonała na własnym terenie Karpaty Krosno, a sam mecz do łatwych nie należał. Spotkały się bowiem dwie drużyny o podobnym potencjale, co zapewniło pięciosetowy pojedynek. Torunianki odrobiły tym samym jeden mały punkt do rywalek, jednak nadal są przedostatnią drużyną ligi i muszą mocno przyłożyć się, jeśli chcą opuścić koniec tabeli I ligi kobiet. Tie-breaka rozegrano także w Opolu, gdzie miejsce miał jeden z najbardziej emocjonujących meczów tej kolejki. Siatkarki miejscowego Uni pokonały Mazovię, jednak początek spotkania wcale na to nie wskazywał. Po dwóch pierwszych partiach ekipa gospodarzy  przegrywała 0:2, a o tym, że rozegrana zostanie piąta partia, zdecydowała druga faza meczu, w której na boisku przeważały już opolanki. Dla nich był to już piąty w tym sezonie tie-break i piąty wygrany. Siatkarki Uni miewały już lepsze i gorsze momenty w tych rozgrywkach, ale jeśli chodzi o tie-breaki, zaczynają wyrastać na specjalistki.

Zobacz również:
Wyniki oraz tabela I ligi kobiet

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved