Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Leszek Mazur: Nie wyjeżdżamy z Nysy ze spuszczonymi głowami

Leszek Mazur: Nie wyjeżdżamy z Nysy ze spuszczonymi głowami

fot. Aleksandra Twardowska

Gwardia Wrocław postawiła się Stali Nysa, jednak po dwóch meczach rywalizacji w play-off przegrywa 0:2. – Z pewnością Stal była w naszym zasięgu, trudno powiedzieć, czego zabrakło. Przeanalizujemy te dwa mecze i wyciągniemy odpowiednie wnioski, do soboty mamy chwilę. Wtedy postaramy się wyeliminować błędy, które się pojawiły w tym spotkaniu. Myślę, że jeszcze wrócimy do nyskiej hali – stwierdził Błażej Szymeczko.

Niespodziewanie przed drugim spotkaniem w Nysie Gwardia Wrocław ogłosiła, że ze względów pozasportowych nastąpiła zmiana na stanowisku szkoleniowca. 12 marca obowiązki pierwszego trenera przejął dotychczasowy asystent Piotra Lebiody. – Na pewno było trochę emocji, bo nie jest tak łatwo wejść w rolę pierwszego trenera szczególnie w takim momencie sezonu i w takiej sytuacji – pełna hala, play-off, bardzo fajna atmosfera. Nie jest to łatwe, szczególnie że jeszcze wczoraj siedziałem na ławce jako drugi trener a dzisiaj już musiałem decydować o zmianach i innych rzeczach – przyznał po wtorkowym pojedynku Leszek Mazur.



W pierwszym meczu rywalizacji play-off Gwardia prowadziła 2:0, jednak ostatecznie przegrała 2:3. W drugim po wygraniu pierwszej partii w kolejnych nie potrafiła już przechylić szali zwycięstwa na swoją korzyść. – Myślę, że siatkarze dali z siebie wszystko w tym spotkaniu. Wykrzesali całą swoją energię, która pozostała po poniedziałkowym tie-breaku. Mecz był bardzo wyrównany, ale w końcówkach to Stal Nysa potrafiła zachować zimną krew. Na wyróżnienie zasługuje ich atakujący – Łukasz Kaczorowski, który w tych trudnych momentach nie wstrzymywał ręki – powiedział trener gwardzistów. W poniedziałek najlepiej w szeregach stali punktował Michał Superlak, dzień później liderem przyjezdnych był natomiast Łukasz Lubaczewski. – Dodajmy, kolejny świetny mecz w wykonaniu Łukasz Lubaczewskiego, który utrzymuje dobrą formę od dłuższego czasu. W czwartym secie mogliśmy również zauważyć, że do gry powoli wraca Kamil Maruszczyk. Nie wyjeżdżamy z Nysy ze spuszczonymi głowami, nastawiamy się na solidną i wyrównaną walkę, już we Wrocławiu – dodał Mazur.

We wtorek w setach numer trzy i cztery dłuższy czas toczyła się zacięta walka. Dopiero w końcówkach serię punktów zaliczali gospodarze, wygrywając je do 20 i 19. W sobotę we Wrocławiu decydujący mecz – jeśli górą w nim będą gwardziści, to kolejny pojedynek odbędzie się w niedzielę. Gdyby podopiecznym Leszka Mazura udało się również w tym pojedynku triumfować, decydujące starcie rozegrane zostanie w środę w Nysie. – W całym meczu walczyliśmy do końca i nie odpuszczaliśmy. Z pewnością Stal była w naszym zasięgu, trudno powiedzieć, czego zabrakło. Przeanalizujemy te dwa mecze i wyciągniemy odpowiednie wnioski, do soboty mamy chwilę. Wtedy postaramy się wyeliminować błędy, które się pojawiły w tym spotkaniu. Myślę, że jeszcze wrócimy do nyskiej hali. Przewaga własnych kibiców i swojego obiektu z pewnością może nam pomóc w kolejny meczu – stwierdził Błażej Szymeczko, środkowy Gwardii Wrocław.

źródło: gwardiawroclaw.pl, opr. własne

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-03-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved