Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > reprezentacje młodzieżowe > L. Bartman: Taka seria nadaje się do księgi rekordów

L. Bartman: Taka seria nadaje się do księgi rekordów

fot. CEV

– W tej chwili zacznie się newralgiczny moment w ich karierze. Idą do klubów, gdzie panują inne zwyczaje. W SMS-ie są w swojej grupie, a w klubach wszystko się zmieni. Od mnóstwa czynników będzie zależało, jak poukładają sobie karierę – powiedział o reprezentantach Polski juniorów dyrektor Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Spale, Leon Bartman.

Od zwycięstwa do zwycięstwa kroczą reprezentanci Polski, którzy w ostatnich dwóch latach sięgnęli po mistrzostwo Europy i świata w kategorii kadetów, a także po triumf w czempionacie Starego Kontynentu juniorów, popisując się serią 33 wygranych pojedynków z rzędu. – Taka seria nadaje się do księgi rekordów. Chłopcy zakończyli rozgrywki bez porażki. Jest to wynik, którego – myślę – nikt nie powtórzy. A czy to najbardziej utalentowana grupa? Okaże się za dwa, trzy lata. Wyniki młodzieżowe nie zawsze przekładają się na grę w seniorach – powiedział Leon Bartman, kierownik reprezentacji juniorów, o którą dbał także w trakcie zawodów w Bułgarii. Zazwyczaj w turniejach młodzieżowych jest sporo niedociągnięć organizacyjnych, ale tym razem nie było najgorzej pod tym względem. – Przy okazji mistrzostw w Bułgarii nie mogliśmy narzekać. Warunki mieszkaniowe były dobre. Tyle tylko, że hotel, w którym mieszkaliśmy, jest wielki i odbywały się w nim także inne imprezy. Poza tym kuchnia chyba nie przewidziała, że siatkarze jedzą więcej niż przeciętny gość. Stąd racje były ograniczone. A mamy zawodników, którzy potrafią zjeść – skomentował Bartman.



Jest on jednocześnie dyrektorem SMS-u w Spale, więc na co dzień miał do czynienia z większością reprezentantów, którzy uczyli się i trenowali właśnie w Spale. – W ciągu roku szkolnego spędzamy ze sobą mnóstwo czasu, ucząc się i trenując w SMS-ie w Spale. Od zawsze wyobrażam sobie, że oni wszyscy są dla mnie jak mój syn. Dlatego dbam o to, by mieli jak najlepsze warunki do grania i trenowania. Zresztą często gonię ich do spania. To jest mój konik. Jeśli sportowiec się nie wysypia, to nie będzie dobrze grał. Sen to najlepsza odnowa – wyjaśnił Bartman, który jednocześnie podkreślił, że bywały sytuacje, w których trzeba było pogrozić palcem zawodnikom. – Takie sytuacje zdarzały się, gdy byli w drugiej klasie. Zresztą drugi rok w szkole zawsze jest rokiem podwyższonego ryzyka. W pierwszej klasie nie obrośli jeszcze w piórka, natomiast w trzeciej przygotowują się do matury, coraz częściej myślą o przyszłości. Stają się wzorem dla młodszych – podkreślił dyrektor SMS-u.

Większość reprezentantów Polski juniorów zakończyła już edukację w SMS-ie, a przed nimi kolejne wyzwania, jakimi bez wątpienia będzie walka o miejsce w składzie klubów PlusLigi. – W tej chwili zacznie się newralgiczny moment w ich karierze. Idą do klubów, gdzie panują inne zwyczaje. W SMS-ie są w swojej grupie, a w klubach wszystko się zmieni. Od mnóstwa czynników będzie zależało, jak poukładają sobie karierę – ocenił dyrektor Szkoły Mistrzostwa Sportowego w Spale, który ma nadzieję, że kolejne roczniki pójdą w ślady starszych kolegów i będą odnosiły sukcesy na międzynarodowej arenie. – Na razie grupa jest może trochę mniej rozwinięta siatkarsko, ale ma lepsze warunki fizyczne. Jeśli będzie dobrze pracować, to postaramy się obronić tytuły – zakończył Bartman.

źródło: inf. własna, polskatimes.pl

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved