Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Legionovia po sezonie: Trampolina dla młodzieży

Legionovia po sezonie: Trampolina dla młodzieży

fot. Bogusław Krośkiewicz

Siatkarki Legionovii Legionowo zakończyły sezon na 10. miejscu, choć na pewno oczekiwano i po cichu liczono na znacznie lepszy wynik. Jednak dla wielu zawodniczek tego klubu był to pierwszy sezon regularnych występów w najwyższej klasie rozgrywkowej, kilka z nich zaliczyło też swoje ligowe debiuty. Czy patrząc przez ten pryzmat, wynik najmłodszego zespołu Orlen Ligi należy jednoznacznie uznać za porażkę?

Sezon 2014/2015 był dla legionowianek jednym z najbardziej obfitych w sukcesy w historii siatkówki w tym mieście. Siatkarki spod Warszawy zajęły wysokie, szóste miejsce w Orlen Lidze, które przez wielu odbierane było jako niespodzianka „in plus”. Dodatkowo zespoły LTS-u zdominowały młodzieżowe rozgrywki, zdobywając złoto juniorek i kadetek, brąz w kategorii młodziczek. Te wszystkie sukcesy spowodowały, że włodarze klubu z Legionowa uznali, że chcą jeszcze bardziej stawiać na młode polskie siatkarki w nadchodzącym sezonie. Z zespołem pożegnały się bardziej doświadczone zawodniczki, Włoszka Marta Bechis i Kanadyjka Jaimie Thibeault. Pozyskano za to wyróżniające się grą głównie w Młodej Lidze czy będące wsparciem z ławki dla swoich koleżanek w Orlen Lidze Emilię Kajzer, Klaudię Grzelak i Joannę Pacak. Skład uzupełniły jeszcze 17-letnia Adriana Adamek i atakująca z I-ligowego Nike Węgrów, Małgorzata Zaciek. Trudno było przewidzieć, jak ta młodość sprawdzi się w konfrontacji z rzeczywistością ekstraklasową. Przed trenerem Ettore Guidettim stało więc trudne zadanie, by jak najlepiej wykorzystać potencjał i ukształtować te „nieoszlifowane diamenty”. Już pierwszy mecz sezonu, zimny prysznic w starciu z Budowlanymi Łódź, pokazał, że legionowianki będą potrzebowały dużo czasu, by nabrać pewności siebie i oswoić się z nowymi zadaniami. Odpowiedzialnością, która dla części z nich była czymś nowym. Było to jednak niejako ryzyko wkalkulowane w proces budowania drużyny, dlatego początkowo obyło się bez nerwowych ruchów wewnątrz samego zespołu…

Pierwsze wątpliwości

Mecz z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski w trzeciej kolejce rundy zasadniczej miał być tym przełomowym. Wreszcie zawodniczki z Legionowa mierzyły się z zespołem o podobnym potencjale i aspiracjach. Dobre spotkanie rozegrała Malwina Smarzek, która zgodnie z oczekiwaniami trenera pełniła rolę liderki. Bardzo szybko miejsce w pierwszym składzie na rzecz Emilii Szubert wywalczyła Natalia Gajewska, grając szybszą i bardziej urozmaiconą siatkówkę. Pojawiło się pierwsze zwycięstwo, od tego momentu miało już pójść „z górki”… Niestety, rzeczywistość okazała się dla legionowskiej młodzieży brutalna. Bolesna była zwłaszcza porażka z rzeszowiankami na własnym boisku, a późniejsza seria porażek spowodowała, że wątpliwości i obawy, o których mówiło się w kuluarach przed sezonem, zaczęły nabierać na sile. Jakby tego było mało, jak grom z jasnego nieba spadła na klub wiadomość o ogłoszeniu upadłości przez SK bank, sponsora tytularnego zespołu. Jeszcze przed końcem roku pojawiła się kolejna okazja do przełamania dla legionowianek – do Areny Legionowo przyjechały bowiem bydgoszczanki, które również jak tlenu potrzebowały zwycięstwa. Po raz kolejny zabrakło jednak opanowania, zimnej krwi, doświadczenia… i w tie-breaku lepsze były siatkarki Pałacu. Coraz większe uznanie i słowa pochwały zbierała 17-letnia libero, Adriana Adamek, która przebojem wdarła się do składu. W ataku dobre zmiany zanotowała Monika Bociek, trener miał więc prawdziwy ból głowy, by wytypować zawodniczki, które zapewnią mu najbardziej stabilny poziom gry. Prawdziwe zmiany miały jednak dopiero nadejść…

 Szukanie winnych, pożegnania

Cztery punkty w dziesięciu meczach i przedostatnie miejsce w tabeli – to bilans Legionovii prowadzonej przez włoskiego szkoleniowca w sezonie 2015/2016. Jak się okazało, na tym cierpliwość włodarzy z Legionowa się skończyła. – Jednym z powodów słabszej dyspozycji, obok zawirowań finansowych, które miały miejsce od paru miesięcy, jest tak naprawdę to, że zespół był źle fizycznie przygotowany do sezonu. Niestety, włoska myśl szkoleniowa zawiodła w tym zakresie, nie sprawdziła się w naszym klubie – stwierdził Marek Bąk, wiceprezes klubu. Poprawić pozycję zespołu i nadrobić stracony czas miał nowy-stary trener, dotychczasowy drugi szkoleniowiec Legionovii, Robert Strzałkowski. Nowy sztab szkoleniowy od razu zabrał się do pracy, a sparingi z Zarieczem Odincowo i udział w turnieju Noworocznym o Puchar Burmistrza Ochoty miały ułatwić lepsze przygotowanie do drugiej części sezonu. To nie był jednak koniec „przetasowań” w klubie spod Warszawy, w styczniu drużynę opuściły dwie zawodniczki, które początkowo miały wskazywać odpowiedni kierunek młodszym koleżankom, z klubem pożegnały się Małgorzata Zaciek i Katarzyna Wysocka. Nie wpłynęło to korzystnie na kolejne występy Legionovii – te nie sprostały takim zespołom jak PTPS Piła czy KSZO. W międzyczasie do pierwszego zespołu dołączyły dwie wyróżniające się juniorki – Alicja Grabka i Aleksandra Rasińska, obie zaliczyły swoje debiuty na orlenligowych parkietach.

Udana końcówka rundy zasadniczej, światełko w tunelu?



Kolejnym ważnym momentem sezonu mogły okazać się dwa zwycięstwa legionowianek, które wykorzystały poważny „dołek” formy zarówno Developresu, jak i zespołu z Bielska-Białej. W Pucharze Polski zespół z Legionowa ostudził też nieco zapędy aspirujących do gry w ekstraklasie siatkarek Wisły Warszawa, eliminując lokalnego rywala z dalszych występów w tych rozgrywkach. Kluczowa okazała się sama końcówka rundy zasadniczej, która była zdecydowanie najjaśniejszym akcentem sezonu dla zawodniczek z Legionowa. W Pucharze Polski ambitne legionowianki pokonały pilanki, niemałą niespodziankę sprawiły też, wygrywając z dużo wyżej notowanym zespołem z Dąbrowy Górniczej. – Czasami łatwiej się gra, kiedy nie jest się stawianym na pozycji faworyta. A to właśnie okazało się prawdą w naszym przypadku – mówiła wtedy Iga Chojnacka, wychowanka LTS-u. Ostatni mecz sezonu okazał się dla legionowianek batalią o wypełnienie ligowego minimum i odniesienie 5. zwycięstwa w rundzie zasadniczej. Po emocjonującym spotkaniu, gdzie bydgoszczanki zostały niejako pokonane własną bronią, bo aż 26 oczek zdobyły dla zespołu Legionovii środkowe, w spokojniejszych nastrojach do play-off mogły przystępować siatkarki spod Warszawy. Dziewiąte miejsce w tabeli oznaczało dobrą pozycję wyjściową i walkę z ostatnim zespołem ligowej tabeli…

Play-off prawdę ci powie

Trzeba powiedzieć sobie jasno – w pierwszym spotkaniu play-off w Ostrowcu Św. zespół KSZO całkowicie przyćmił legionowianki. Te popełniały błąd za błędem, brakowało liderki, zawiodły atakujące, Malwina Smarzek, a później także Monika Bociek zupełnie nie przypominały zawodniczek, które mogliśmy oglądać jeszcze w końcówce fazy zasadniczej. Okazało się, że presja zupełnie związała ręce zawodniczkom z Legionowa… – To dziwi, bo tak jak już powiedziałem, zespół z Ostrowca Św. nie poraża parametrami na siatce, nie powinniśmy się czegokolwiek obawiać – twierdził trener Strzałkowski. Z niepokojem legionowianki wyczekiwały więc spotkań rewanżowych. Taki wynik dość mocno nadszarpnął ambicje młodych siatkarek. Ostrowczanki w Arenie Legionowo nie wygrały nawet seta, gospodynie dobrze zrealizowały założenia taktyczne, wreszcie „zaskoczył” także blok, który był nie do przecenienia w starciach z dość niskimi skrzydłowymi ekipy KSZO. Na uwagę zasługuje też postawa Aleksandry Wójcik, która odciążyła nieco w ofensywie Malwinę Smarzek. Po zwycięstwie nad ostrowczankami przed siatkarkami Legionovii pozostało już tylko jedno zadanie. Zakończyć sezon w dobrych humorach, na 9. miejscu, ale taki sam cel przyświecał też zawodniczkom Pałacu. Historia lubi się powtarzać i tak też było w tym przypadku… przynajmniej do pewnego momentu. W Bydgoszczy znów oglądaliśmy teatr jednego aktora, doświadczenie takich zawodniczek jak Joanna Kuligowska czy Natalia Misiuna sprawiło, że bydgoszczanki nie schodziły poniżej pewnego poziomu. Do tego dobre spotkanie rozegrały Ewelina Krzywicka i Marta Ziółkowska, a o tym, jak bardzo spięte były zawodniczki z Legionowa, najlepiej świadczy fakt, że w jednej z partii decydujące oczko dla rywalek padło… po błędzie ustawienia. W Legionowie po raz kolejny na parkiet wyszła jednak odmieniona drużyna Legionovii i o wszystkim miał zadecydować trzeci mecz. – Pomimo porażki w Bydgoszczy i trudnego tygodnia daliśmy radę się podnieść. Zagraliśmy przyzwoity mecz, zawodniczki dobrze realizowały założenia. Dziewczyny się spisały. Mecze o taką stawkę często nie są łatwe ze względu na charakter mentalny – ocenił przedostatnie spotkanie w sezonie trener legionowianek. Jeszcze bardziej wymagająca batalia pod względem emocjonalnym i prawdziwy sprawdzian zimnej krwi czekał na jego podopieczne dzień później. Nie wystarczyła dobra postawa Igi Chojnackiej i Katarzyny Połeć na środku siatki, nieco osamotniona w ofensywie była Smarzek. Pokerowa zagrywka trenera Adama Grabowskiego, wprowadzanie na boisko od pierwszej piłki młodej Jagody Materni i doświadczenie, które było po stronie jego zespołu sprawiły, że o te trzy bezcenne oczka w tie-breaku lepsze były bydgoszczanki.

Wnioski?

Nie ulega wątpliwości, że 10. lokata nie może satysfakcjonować chyba nikogo w Legionowie. Jednak jak najszybciej należy odpowiedzieć sobie na pytanie: co zawiodło? Czy końcowy rezultat rzeczywiście odpowiada potencjałowi tego zespołu, a może w wielu spotkaniach to stres, presja otoczenia i małe doświadczenie uniemożliwiły legionowiankom odniesienie zwycięstwa? Aż osiem siatkarek z legionowskiego klubu zostało powołanych do reprezentacji Polski przez trenera Jacka Nawrockiego. Pierwsze frycowe te zawodniczki już zebrały, być może konieczne, by w przyszłości stanowić o sile biało-czerwonej kadry. Na pewno pewien okres ochronny, taryfa ulgowa związana ze zbieraniem cennego doświadczenia na parkietach Orlen Ligi dla wielu z tych siatkarek się skończyła, a każda z nich wkrótce pracować będzie na własne konto, rywalizując prawdopodobnie ze starszymi koleżankami o uznanie trenera. Tymczasem w Legionowie niedługo zacznie się budowa składu na przyszły sezon, na pewno opartego w dużej mierze na nowych zawodniczkach. Legionowianki obroniły tytuł mistrzyń Polski juniorek i zdobyły srebrne medale Młodej Ligi, logiczne wydaje się więc, że część z nich mogą stanowić wychowanki. Jednak czy po takiej lekcji, jaką był miniony sezon, polityka klubu ulegnie zmianie, czy włodarzom wystarczy odwagi, by znów postawić na młodzież?

Zobacz również:
Klasyfikacja końcowa Orlen Ligi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2016-05-04

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved