Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Światowa > Laurent Tillie: Możemy być zachwyceni poziomem meczu

Laurent Tillie: Możemy być zachwyceni poziomem meczu

fot. FIVB

Na koniec zmagań w grupie G1 Francuzi podejmowali Brazylijczyków. Po niezwykle emocjonującym meczu, będącym widowiskiem na najwyższym poziomie, ze zwycięstwa mogli się cieszyć siatkarze Canarinhos. Dzięki tej wygranej pierwszy etap Ligi Światowej zakończyli jako lider tabeli I dywizji. – To było świetne widowisko dla kibiców – przyznał Bruno Rezende.

Francuzi w Nancy wygrali z Belgami i Polakami, również Brazylijczycy byli górą w tych konfrontacjach. Dlatego w niedzielne popołudnie toczyła się walka o to, kto utrzyma miano niepokonanej drużyny. Po niezwykle zaciętym, ale i widowiskowym pojedynku lepsi byli siatkarze z Ameryki Południowej, którzy triumfowali w czterech setach. Niewiele brakowało, żeby ze zwycięstwa cieszyli się gospodarze, o czym najlepiej świadczą wyniki końcówek (25:21, 26:24, 22:25, 25:21). Zwycięstwo Brazylijczyków oznacza, że w fazie grupowej finałowego turnieju Ligi Światowej zagrają oni z Włochami i USA. – Cieszę się, że mogliśmy zagrać mecz przeciwko Francji, bo czeka nas trudny turniej, jakim bez wątpienia będzie Final Six. Musimy być gotowi, a to wymaga wiele energii od wszystkich. To był dobry, intensywny mecz i mam nadzieję, że w Polsce zaprezentujemy się o wiele lepiej. Kilku zawodników nie mogło w pojedynku z Francją wystąpić, ale było to spowodowane drobnymi urazami. Mamy nadzieję, że w Krakowie będą już do dyspozycji. Jednak słowa uznania należą się tym, którzy zagrali. Cieszę się zwłaszcza z występu Douglasa, bo to jeden z młodszych zawodników. Mauricio Borges także pokazał się z dobrej strony – analizował Bernardo Rezende.



W niedzielnym meczu było wszystko: zagrywki szybujące z prędkością dużo powyżej 100 km/h, piekielnie mocne ataki, obrony z okolic band reklamowych czy bloki nie do przejścia. Zwłaszcza w tym elemencie górowali Brazylijczycy, zapisali na swoim koncie aż 15 bloków. – To był naprawdę dobry mecz, w którym nie brakowało walki po obu stronach. Pojedynek był intensywny i mógł się podobać kibicom. Myślę, że elementem, który zadecydował o zwycięstwie rywali, był blok. Brazylijczycy wręcz zabili nas w tym elemencie. Poza tym popełniali naprawdę niewielką liczbę błędów, a na dodatek podejmowali spore ryzyko w polu serwisowym. Nie daliśmy rady ich zatrzymać. Ale muszę przyznać, że jestem zadowolony, bo mecz bez wątpienia dostarczył sporo frajdy wszystkim – nie ukrywał Laurent Tillie.

Podobnie jak Bernardo Rezende, również i Francuz sporo rotował składem. – Zdecydowałem się dać szansę takim zawodnikom jak d’Almeida, Lafitte czy Lyneel, żeby mogli udowodnić swoją przydatność w tej drużynie. Taka sama sytuacja miała miejsce z Pierrem Pujolem, chciałem, żeby kierował grą naszej reprezentacji przez cały mecz. Mimo tych wielu zmian przegraliśmy dosłownie o włos, może zabrakło nam trochę szczęścia, może doświadczenia, ale przede wszystkim Brazylijczycy byli silniejsi psychicznie – dodał szkoleniowiec.

W obliczu kosmicznej wręcz dyspozycji Benjamina Toniuttiego, słusznie uważanego za jednego z najlepszych, jeśli nie najlepszego rozgrywającego na świecie, nic więc dziwnego, że Pierre Pujol wchodzi na zmiany zadaniowe. Tym razem w meczu z Brazylią wyszedł w „szóstce” i ani na moment nie był zmieniony. Dobrze wywiązał się z powierzonego mu zadania. – To była bardzo intensywna wojna, nie tylko na boisku, ale także i w sferze psychologicznej. Wywierali na nas ogromną presję, przede wszystkim w zagrywce. Dawno takich mocnych serwisów w wykonaniu całej drużyny nie widziałem. Nic więc dziwnego, że my mieliśmy problemy z przyjęciem, a Brazylijczycy z kolei mieli czas, żeby ustawić blok – komentował zawodnik.

W niedzielę doszło także do spotkania dwóch bardzo dobrych znajomych. Bruno Rezende i Earvin N’gapeth grali razem w Modenie. Rozgrywający Canarinhos podkreślał, że nie było mowy o żadnej nieuczciwej rywalizacji. – W tym meczu mogło wyglądać, że toczę z Earvinem psychologiczną, jednak tak naprawdę to było w żartach. Nie mieliśmy żadnych problemów, stojąc po przeciwnej stronie siatki. Jesteśmy dla siebie nawet więcej jak przyjaciółmi, traktujemy się jak bracia. W trzecim secie powiedział mi, że musi spróbować czegoś innego i dał pokaz tego w meczu z nami. Znam go i wiem, że potrafi grać jeszcze lepiej. Dlatego w pewnym momencie już po prostu starałem się nie zwracać uwagi na to, co robi. Moim zdaniem to było świetne widowisko dla kibiców – nie ukrywał kapitan.

źródło: FIVB, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Światowa

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-07-04

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved