Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Ł. Kozub: Na wszystko trzeba zacząć pracować od początku

Ł. Kozub: Na wszystko trzeba zacząć pracować od początku

fot. Izabela Kornas

Prezentacja zespołu MKS-u Będzin była dla Łukasza Kozuba pierwszą okazją do spotkania swoich nowych kolegów. 19-letni rozgrywający śląskiej ekipy przygotowania do sezonu PlusLigi rozpocznie jednak dopiero po występie w mistrzostwach Europy juniorów. – Od razu po powrocie z turnieju biorę się do pracy – zapowiedział w rozmowie ze Strefą Siatkówki jeden z młodych zawodników MKS-u Będzin.

Prezentacja MKS-u Będzin była twoją pierwszą stycznością z kolegami z drużyny? Jakie wrażenia?



Łukasz Kozub: – Pierwsza styczność z drużyną, ale nie pierwsza z miastem. Byłem już tutaj wcześniej zapoznać się przede wszystkim z kierownikiem zespołu, który oprowadził nas trochę, powiedział, co nas czeka. Pierwsze wrażenia są naprawdę fajne, przede wszystkim podoba mi się klub kibica, który już miesiąc przed startem rozgrywek zagrzewa nas do walki. Widać, że oni, podobnie zresztą jak my, też już szlifują formę. Mam tylko nadzieję, że im dorównamy.

Po latach spędzonych w Spale, gdzie cały czas graliście praktycznie tym samym składem, teraz czeka cię ogromna zmiana. To zupełnie nowy etap w twoim życiu?

– Zdecydowanie tak. Kończy się młodzieżowa siatkówka, w której przez dłuższy czas mogło nam się wydawać, że wszystko nam się należy. Teraz mamy nową, czystą kartę. Na wszystko trzeba zacząć pracować od początku. Na swoje nazwisko i na to, żeby stawać się coraz lepszym i żeby ta przygoda w PlusLidze trwała jak najdłużej.

MKS Będzin będzie w tym sezonie drużyną, która może zaskoczyć wszystkich? W zespole jest zaledwie kilku bardziej doświadczonych zawodników.

– Wydaje mi się, że musimy być po prostu drużyną bez kompleksów, która nie ma nic do stracenia. Nie mamy żadnych wygórowanych celów, jak walka o mistrzostwo Polski. Nie mamy jednak nic do stracenia i na pewno każdy z nas w każdym meczu będzie chciał dać z siebie wszystko i urywać te punkty. Mamy nadzieję, że będziemy wygrywać z drużynami, które są w naszym zasięgu, a w starciach z faworytami też nie chcemy być zespołem, który przyjedzie tylko po to, żeby stać przez godzinę na boisku i czekać na wyrok.

Sprawdzałeś, na co stać twojego rywala, Jonaha Seifa w walce o miano pierwszego rozgrywającego?

– Nie miałem jeszcze okazji sprawdzić, jak wygląda jego gra. Myślę, że obaj będziemy pracować na swoją pozycję od momentu, kiedy ja dołączę do zespołu. On będzie już tutaj trochę dłużej, ale ja przyjechałem, żeby grać i zdobywać doświadczenie, a na pewno nie z takimi planami, żeby siedzieć na ławce. Będę dawał z siebie wszystko, żeby grać, a jeżeli nie będzie to wychodziło, to w takim razie trzeba będzie dać z siebie jeszcze więcej. Takie są moje plany, bardzo ambitne, ale mam nadzieję, że to wszystko się uda i potoczy po mojej myśli.

Przed tobą teraz mistrzostwa Europy juniorów, już za kilka dni wylatujecie do Bułgarii.

– 31 sierpnia lecimy do Bułgarii i na szczęście wszystkie mecze gramy w Płowdiw. Teraz skupiam się tylko na tym. Dostaliśmy trochę wolnego i cieszę się, że miałem teraz okazję poznać chłopaków z drużyny, ale to jeszcze nie jest ten moment, bo mamy z reprezentacją bardzo ważną rzecz do zrobienia.

W zeszłym roku ogrywaliście wszystkie zespoły w swoim roczniku. Ta świadomość pozwoli wam w mentalnym przygotowaniu do tego turnieju?

– Moim zdaniem to będą zupełnie inne rozgrywki, zupełnie inne mecze. Widzieliśmy parę drużyn w akcji i one naprawdę zrobiły duży postęp. Również Rosjanie nie będą zespołem, który będzie grał do dziesiątego punktu. Zdajemy sobie sprawę, że to nie będzie spacerek. Już podczas turnieju w Anapie to pokazali. Dali nam się tam we znaki i nie przyjadą do Bułgarii walczyć o drugie czy trzecie miejsce. Na pewno będą chcieli odebrać nam te tytuły, które zdobyliśmy w zeszłym roku.

Trener Sebastian Pawlik wspominał, że nie wszystko jest w porządku z twoim kolanem. Jak sytuacja wygląda teraz? Twoja gra jest zagrożona?

– Z kolanem już jest wszystko w porządku i będę grał.

Ty i Dawid Woch jako ostatni dołączycie do drużyny MKS-u Będzin. Masz zaplanowane jeszcze jakieś wolne po mistrzostwach Europy, czy od razu chcesz rozpocząć przygotowania do sezonu klubowego?

– Wydaje mi się, że będę miał pewnie jakieś dwa dni na przepranie i przepakowanie rzeczy i od razu po powrocie z mistrzostw Europy biorę się do pracy.

Długo zastanawiałeś się nad propozycją gry w MKS-ie Będzin?

– Miałem też inne propozycje, które niekoniecznie wypaliły. Gdybym jednak jeszcze raz miał wybrać drużynę, w której spędzę swój pierwszy rok w dorosłej siatkówce, to myślę, że cały czas byłby to Będzin. Liczę, że to był bardzo dobry wybór, przynajmniej na ten moment tak to wygląda. Czy faktycznie tak będzie, to okaże się za rok czy dwa lata. Na razie jestem dobrej myśli i chyba lepszej decyzji nie mogłem podjąć.

Grając w Spale, spędzałeś z kolegami z drużyny praktycznie cały swój czas. Teraz prawie cały tamten skład rozpoczyna przygodę w PlusLidze i przyjdzie stać po dwóch stronach siatki. To będą pojedynki bardziej naładowane emocjami?

– Nie ma co ukrywać, że to będzie niecodzienna sytuacja. Z Mateuszem Masłowskim czy Jakubem Ziobrowskim po raz pierwszy w życiu będziemy grać po przeciwnych stronach. (śmiech) Na pewno będzie to coś innego, ale to też może doda troszkę więcej mobilizacji i będzie można pośmiać się z kolegów, jeśli to ja wygram ten mecz. (śmiech) Myślę, że to będzie taki dodatkowy smaczek tego pierwszego sezonu.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-08-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved