Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > L. Dürr: Możemy być dumne z tego, jak powróciłyśmy do tego spotkania

L. Dürr: Możemy być dumne z tego, jak powróciłyśmy do tego spotkania

fot. Łukasz Krzywański

Siatkarki Impelu Wrocław po tie-breaku wywiozły z Łodzi zwycięstwo. Przebieg spotkania był jednak bardzo nietypowy, bowiem wrocławianki przez dwa sety były jedynie tłem dla łodzianek. – Powiedziałyśmy sobie, że teraz jest ten moment, kiedy przez 15-20 minut musimy wykrzesać z siebie maksimum energii, inaczej przegramy ten mecz – opisywała nastawienie siatkarek z Wrocławia przed rozpoczęciem piątej partii libero Impelu Wrocław, Lenka Dürr.

To był dla was niezwykle trudny mecz, bo łodzianki w dwóch setach w ogóle nie pozwoliły wam dojść do głosu. Czym to było spowodowane?

Lenka Dürr: – W tym meczu nasza dyspozycja spadała, także w pewnym momencie straciłyśmy koncentrację. W pierwszych dwóch setach grałyśmy dobrze i wszystko układało się po naszej myśli, dlatego myślę, że jest to dość częsta reakcja drużyny. Również naturalne było to, że rywalki zaczęły grać agresywniej, mocniej, bo były już postawione trochę pod ścianą i nie miały nic do stracenia. Łodzianki dały z siebie wszystko, a my nie mogłyśmy znaleźć na to recepty przez 2 sety. Nie mogłyśmy powrócić do meczu, z kolei w piątym secie role się odwróciły. Powiedziałyśmy sobie, że teraz jest ten moment, kiedy przez 15-20 minut musimy wykrzesać z siebie maksimum energii, inaczej przegramy ten mecz.



Czyli tutaj w Łodzi raczej zdobyłyście dwa punkty, niż straciłyście jeden?

Tak, oczywiście. Myślę, że możemy patrzeć na to z takiej strony, że możemy być dumne z tego, jak powróciłyśmy do tego spotkania. W końcówce wzajemnie się wspierałyśmy i walczyłyśmy do samego końca.

Trzeci mecz w tym sezonie kończycie tie-breakiem. Dlaczego tak często potrzebujecie aż pięciu setów, by w końcu pokonać rywala?

Ciągle mamy wiele wzlotów i upadków. Musimy się jeszcze lepiej zrozumieć na boisku. Teraz mamy same mecze, które oczywiście nam w tym pomagają. Z kolei mamy mało czasu na treningi. Wszystkie dotarłyśmy do drużyny dość późno z powodu występu w reprezentacjach narodowych, dlatego myślę, że potrzebujemy spędzić ze sobą jak najwięcej czasu.

Jak to się stało, że trafiłaś do drużyny Impelu Wrocław? Jesteś zawodniczką, która dołączyła do zespołu chyba najpóźniej ze wszystkich, zastępując kontuzjowaną Agatę Sawicką.

Tak, oczywiście klub poszukiwał zawodniczki na pozycję libero. Zadzwonił do mnie mój agent i poinformował mnie, że jest taka możliwość, żebym zagrała we Wrocławiu. Od samego początku kiedy się o tym dowiedziałam, byłam pewna, że chcę właśnie tutaj grać, bo Polska jest idealnym miejscem do gry w siatkówkę.

Wcześniej przez dwa sezony występowałaś w lidze azerskiej. Jak porównałabyś ją z polską Orlen Ligą?

Są one zupełnie inne. W lidze azerskiej jest mniej drużyn. Tam również mecze są pokazywane w telewizji, ale widownia i zainteresowanie nie jest tak duże. Dopiero gdy dochodzi do meczów play-off, wtedy ludzie chętniej przychodzą zobaczyć swoje ulubione drużyny, ale zazwyczaj tych kibiców jest mniej. W Polsce dużo więcej wagi przykłada się do reklamy, promocji, wszystko jest dobrze zorganizowane. Tutaj siatkówka jest zdecydowanie bardziej ceniona.

Przyjeżdżając do Polski, było coś, co cię zaskoczyło?

Możliwe, że jedną z takich rzeczy jest organizacja i profesjonalizm klubu. Ludzie związani z klubem od razu się mną zajęli, miałam kilka pytań, na które od razu otrzymałam odpowiedź. Zapewniono mi wszystko, czego potrzebowałam. Jestem zaskoczona, jak to wszystko dobrze funkcjonuje. Impel to duży klub, gdzie pracuje mnóstwo ludzi i wszystkie te tryby bardzo dobrze składają się w całość. To dla mnie pewnego rodzaju pozytywna niespodzianka, bo tego brakowało mi w Azerbejdżanie. W Niemczech, gdzie grałam wcześniej, również podobnie to wyglądało, ale wiedziałam, że nie jest tak wszędzie. Dlatego byłam mile zaskoczona, że w Polsce ponownie mogłam doświadczyć czegoś podobnego.

A jeśli chodzi o kwestie kulturowe, obyczajowe?

Bardzo lubię to, że tak wiele ludzi mówi po angielsku, ponieważ ja nie potrafię mówić po polsku i nie wydaje mi się, żeby udało mi się zbyt szybko nauczyć waszego języka. (uśmiech) Staram się powoli coś zrozumieć, uczyć się o coś zapytać, ale jest to dla mnie bardzo trudne. Mam również studia w swoim rodzimym języku, dlatego nie mam tak wiele czasu, by poświęcić się nauce języka. W Polsce ludzie są bardzo pomocni i otwarci. Na pewno jest zupełnie inaczej niż w Azerbejdżanie, Polska jest zdecydowanie bardziej „europejska”, dlatego też czuję się tutaj bardzo dobrze.

Tak się złożyło, że w Lidze Mistrzyń mierzycie się z zespołami z Niemiec i Azerbejdżanu. To drużyny ci znane? Na jaki rezultat liczycie w europejskich pucharach?

W jakimś stopniu są mi znane. Oczywiście chcemy zajść tak daleko, jak to tylko możliwe. Myślę, że mamy duże szanse, by awansować dalej. Ja osobiście byłam bardzo zadowolona, że mogę wrócić do Baku. Znałam niektórych ludzi stamtąd, spotkałam kilku znajomych. Czułam się bardzo pewnie, grając tam. Także cieszę się, że będę mogła zawitać do Niemiec, do Drezna. To bardzo dobra drużyna, dlatego oczekuję ogromnej walki na boisku.

Pomimo tego, że przegrałyście do tej pory zaledwie dwa mecze, wiele osób narzeka na wasz styl gry czy rezultaty. Dlaczego tak się dzieje?

Możliwe, że jest to czasem uzasadnione. Również jest to taka kwestia kulturowa, że nigdy nie jest się w pełni usatysfakcjonowanym. My, jako drużyna, też zawsze wymagamy i oczekujemy od siebie więcej. Myślę, że jest to całkowicie naturalne.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-12-03

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved