Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Kurek out, rzeszowskie kły stępione?

Kurek out, rzeszowskie kły stępione?

fot. Katarzyna Antczak

Stare przysłowie mówi, że siatkówka jest najbardziej zespołowym ze wszystkich sportów drużynowych. Co jednak zrobić, jeśli od formy jednego gracza w dużej mierze zależy siła jego ekipy, a jej sukces odmierza się miarą jego skuteczności? Wtedy można mówić o syndromie Bartosza Kurka, który nie tylko przyszedł do Asseco Resovii Rzeszów jako największy „hit transferowy”, ale także na własnych plecach poniósł ją do srebrnego medalu. Po sezonie 2015/2016 atakujący odszedł z klubu. Ile drużyna z Podkarpacia straci przez ten ruch?

– Dałem przez ten sezon temu klubowi wszystko, ile miałem. Jestem wycieńczony psychicznie, fizycznie i jestem dumny z siebie i dumny z chłopaków. Gdyby ktoś mi powiedział, że sezon będzie wyglądał tak samo, jak ten, który przeżyliśmy, to z jeszcze większą chęcią podpisałbym tu kontrakt. Rzeczywiście, miałem parę propozycji, ale wybrałem tę najlepszą – powiedział portalowi nowiny24.pl na mecie rozgrywek 2015/2016 Bartosz Kurek. Jak wiadomo, mimo starań atakującego i jego kolegów Asseco Resovia Rzeszów nie obroniła mistrzowskiego tytułu PlusLigi, nie wywalczyła medalu podczas organizowanych przez siebie rozgrywek Final Four Ligi Mistrzów, a przygodę z Pucharem Polski zakończyła na półfinale. Wchodząc nieco głębiej, w rundzie zasadniczej przegrała osiem spotkań, co przy korzystniejszym bilansie setów rzutem na taśmę dało jej awans do finałowej walki z ZAKSĄ, którą skończyła bardzo szybko – w trzech spotkaniach wygranych bardzo pewnie 9:0 przez podopiecznych Ferdinando de Giorgiego. Przyczyn takiego stanu rzeczy, mniejszych czy większych kryzysów jest wiele, jednak nie można nie zauważyć, że świeżo upieczeni srebrni medaliści siatkarskiej ekstraklasy mężczyzn w pewnych elementach wypracowali sobie constans, który trudno było naruszyć. W swoim pierwszym sezonie klubowym na pozycji atakującego osią stabilności rzeszowian był właśnie wspomniany Kurek, który niedawno rozstrzygnięte rozgrywki zakończył z tytułem najlepszego zawodnika na swojej pozycji, wypracowując 510 oczek dla swojego zespołu, co jednocześnie uplasowało go na tej samej lokacie w rankingu najskuteczniejszego z punktujących. Dodatkowo z 41 asami serwisowymi zajął drugie miejsce w kategorii najgroźniejszych za linią dziewiątego metra (Facundo Conte wyprzedził go o 3 zagrania). W przekroju całego sezonu w 29 spotkaniach rozegranych przez jego team wystąpił w 97 setach (11 mniej niż chociażby argentyński przyjmujący), dwukrotnie w meczu zdobywając 38 punktów (w przegranych pojedynkach z Cuprum Lubin i Skrą Bełchatów). Dla porównania w podkarpackich szeregach Olieg Achrem maksymalnie zapisał na swoim koncie 19 oczek (rywalizacja z warszawianami), Thomas Jaeschke 15 (bój z AZS-em Częstochowa), nominalny zmiennik Kurka, Dominik Witczak, 17 (ale jeszcze dla ZAKSY, dla Resovii zdobył 16 dopiero w połowie stycznia w meczu z Effectorem), Jochen Schöps 9, Aleksander Śliwka 14, Dawid Dryja 11, Julien Lyneel 20, Dmytro Pashytskyy 14, Nikołaj Penczew 16, a Russell Holmes 12. Również żaden z ofensywnych zawodników Resovii nie walczył tak często jak Kurek – drugie miejsce pod względem najwyższej liczby rozegranych setów zajął ukraiński środkowy, który dostał swoje szanse w 93 partiach. Przeciętna skuteczność rzeszowskiego atakującego wynosiła 54 procent, a jego sezonowy „rekord” to 67 procent efektywności w meczu na wyjeździe z Jastrzębskim Węglem (pomijając 100 procent skuteczności w jednej akcji ofensywnej w boju z kielczanami), a pod tym względem o kilka procent ustępował tylko swoim środkowym. Dane te pokazują jednak, w jak dużym stopniu ofensywna gra Asseco Resovii Rzeszów opierała się na Kurku, który mecz po meczu na własnych plecach niósł swój zespół do srebrnego medalu PlusLigi.



Pozostając w tematyce porównań, warto również spojrzeć na sytuację, którą rzeszowianie mieli sezon temu, kiedy bezapelacyjnie pierwsze skrzypce w ofensywie zespołu grał Schöps, będący także jednym z jaśniejszych punktów ligi. Biorąc udział w 116 setach, stał się autorem 505 oczek (5. miejsce w zestawieniu najlepszych punktujących, z ataku 434 z nich, co oznaczało tę samą pozycję w rankingu pozycji), jednak Niemiec za swoimi plecami miał Dawida Konarskiego, który pojawiając się zadaniowo na boisku, odciążał podstawowego zawodnika. Mimo że polski atakujący nie mógł zaliczyć rozgrywek 2014/2015 do najbardziej udanych, to ze swojej roli się wywiązał, co zaowocowało powołaniem do kadry i powrotem na ligowe parkiety w barwach ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, gdzie w tym roku rozwinął skrzydła. Nie ulega wątpliwości, że (nie tylko przez zmiennika, z którym grał od początku) niemiecki zawodnik był w bardziej komfortowej sytuacji niż Kurek. Przede wszystkim w tamtym czasie stabilniejsze były skrzydła podkarpackiej drużyny, na których prym wiedli Penczew i Marko Ivović, mający także wsparcie w Rafale Buszku. Cofając się jeszcze bardziej w historię Resovii, sezon 2013/2014 upłynął natomiast pod znakiem w miarę równomiernej współpracy pod względem zdobywanych punktów u Achrema, Konarskiego, Piotra Nowakowskiego, Schöpsa i Petera Veresa.

Po tak długich i wymagających rozgrywkach, które można było obserwować na przestrzeni ostatniego roku, już przed linią mety zaczęły się pojawiać pytania o roszady kadrowe, do których może dojść przed kolejnymi klubowymi zmaganiami na polskich boiskach. Nie ulegało wątpliwości, że środowisko zauważyło siłę Kurka pomimo jego dużej eksploatacji, a co za tym idzie, jeszcze przed walką o złoto rozbrzmiały pogłoski o bajecznej propozycji z Japonii dla tego zawodnika. Chodziło o zespół JT Thunders Hiroszima, którego włodarze podobno zaoferowali mu aż 600 tys. euro za sezon gry, co jest sumą, której nie można doświadczyć na polskich parkietach. Co więcej, nie była to jedyna oferta, która miała trafić w ręce menadżerów atakującego. W świetle nasilających się pogłosek o zainteresowaniu zawodnikiem klub z Rzeszowa zaczął się rozglądać za siatkarskim ekwiwalentem na tej pozycji, co pociągnęło za sobą spore zdziwienie sympatyków Resovii, oczekujących o wiele większej walki o tego gracza ze strony włodarzy. Jak w rozmowie z portalem plusliga.pl podał Marek Panek, chęć przedłużenia kontraktu była. – Mieliśmy zapisane w umowie, że w lutym możemy ją przedłużyć na warunkach, jakie były ustalone. Chcieliśmy to zrobić, ale Bartek wtedy nie chciał. Być może czekał na lepsze oferty. Gdzieś tam czyta się doniesienia o tej ofercie z Japonii. Nie wiem, czy to jest prawda, może za chwilę to się wyjaśni. My też to szanujemy. Nie będziemy w szalony sposób licytować się i za wszelką cenę go zatrzymywać. Być może on uważa, że tam będzie mu lepiej, może zarobi więcej, może bardziej się pokaże. Nie wiem, co będzie kierowało tą decyzją, ale my ją szanujemy i się z nią pogodziliśmy – przyznał sam zainteresowany. Odpowiedź ta wydaje się być jednoznaczna, jednak nie można nie zauważyć, że od jakiegoś czasu jest ona niezmienna, bowiem to nie pierwsza sytuacja, w której dobry atakujący opuszcza Resovię po udanym sezonie (Konarski, Zbigniew Bartman, Georg Grozer), co samo w sobie powinno nasuwać pewne wnioski. Kilka dni po finale klub podał, że w sezonie 2016/2017 Kurka nie zobaczy się na rzeszowskich parkietach.

Choć nie ma ludzi niezastąpionych, to rzeszowianom trudno będzie znaleźć zawodnika, który na podobnym poziomie przez kilka miesięcy będzie walczyć o ligowe punkty. Choć nie wszystko w grze atakującego mogło się podobać, a pod koniec sezonu pojawiły się głosy, że to przede wszystkim on nie wytrzymał presji finału, to wydaje się, że były one niesłuszne – nie należy przecież zapominać, że sportowcy nie są maszynami i że prędzej czy później odbija się na nich gra w każdym meczu bez równorzędnego zmiennika (największy paradoks jest w tym, że team z Podkarpacia nie zatrzymał Konarskiego, grającego w tym sezonie pierwsze skrzypce w barwach ZAKSY, a w trakcie rundy zasadniczej z kędzierzyńskiego klubu pozyskał Witczaka, mającego zastąpić kontuzjowanego Schöpsa). Niemiec powróci do gry w kolejnych rozgrywkach, jednak nie może walczyć sam, a ten sezon pokazał, że jeśli nie chce się „zajechać” gracza, to trzeba mu zapewnić bardzo dobrze dysponowanego zmiennika. Kandydatów na zajęcie miejsca Kurka jest kilku. Niewykluczone, że w szeregi Resovii wkroczy Bułgar Cwetan Sokołow, który wraz z Michałem Kubiakiem ostatni sezon spędził w Halkbanku Ankara, lub Jakub Jarosz, w minionym sezonie stanowiący o sile Łuczniczki Bydgoszcz.

O to, czym będzie Resovia bez najlepszego atakującego PlusLigi, chyba nie należy się martwić, bowiem jak pokazują ostatnie ruchy transferowe klubu, sentyment w sporcie nie istnieje w momencie, gdy w grę wchodzi czysta kalkulacja. Skoro jednak ze strony włodarzy padły słowa, że srebro to także duży sukces, to dlaczego z każdą nowinką transferową można odnieść wrażenie, że jedyny człon zespołu, o który walczyć będą prezesi, zamyka się w osobie Łukasza Perłowskiego i ewentualnie Oliega Achrema? Pewne jest natomiast, że w tym temacie nie zmieni się tylko jedno – niezależnie od tego, co przyniosą ze sobą roszady międzysezonowe, rzeszowski klub na nowo będzie musiał poszukać swojego charakteru, by pod koniec kolejnych rozgrywek z ust jego ogniw nie padły słowa o zagubionej tożsamości drużyny.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-05-02

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved