Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Czy ktoś rozgoni czarne chmury nad Ligą Siatkówki Kobiet?

Czy ktoś rozgoni czarne chmury nad Ligą Siatkówki Kobiet?

Brak sukcesów, stale spadająca popularność, opustoszałe hale, i coraz większe kłopoty kadrowe zespołów z LSK. To tematy, które przy okazji Pucharu Polski, kiedy to zainteresowanie żeńską siatkówką jest w naszym kraju największe, warto poruszyć po raz kolejny. Wydaje się, że czarne chmury już od kilku lat gromadzą się nad żeńską siatkówką w naszym kraju.

Niniejszy tekst powstał pod wpływem impulsu, dlatego też osoby, które oczekują twardych liczb i suchych faktów mogą wiele zawartych w nim opinii poddawać pod wątpliwość i pewnie mają do tego wszelkie prawo. Do jego napisania skłoniła mnie obserwacja naszego ligowego poletka na przekroju ostatnich kilku lat. Z ręką na sercu mogę przyznać, że mecze żeńskiej ekstraklasy obserwuję od momentu, gdy „brązka” trenera Jerzego Matlaka w łódzkiej Atlas Arenie zdobyły ostatni tak prestiżowy tytuł na arenie międzynarodowej. Od tego momentu dwa największe sukcesy poza granicami Polski odniosły zespoły, których próżno już szukać na mapie LSK – w 2013 roku „mineralne” dwukrotnie ograły Fenerbahce Stambuł w finale Pucharu CEV, a dwa lata później siatkarki Atomu Trefl Sopot po emocjonującym dwumeczu w złotym secie przegrały w Ergo Arenie mecz finałowy w tych samych rozgrywkach. Wtedy jeszcze w naszej rodzimej lidze można było spotkać całą plejadę zawodniczek, które nie były anonimowe poza granicami naszego kraju, stanowiły swoistego rodzaju gwarancję jakości – Rachel Rourke, Helena Horka, Frauke Dirickx, Tijana Malesević czy Charlotte Leys. Tak naprawdę jednak o sile zespołów wciąż decydowały „złotka” Andrzeja Niemczyka – Aleksandra Jagieło, Joanna Mirek, Małgorzata Glinka, Izabela Bełcik, Sylwia Pycia, Mariola Zenik, Dorota Świeniewicz, Natalia Bamber czy Magdalena Śliwa. Z tamtych czasów pozostało jednak niewiele, choć oczywiście obecnie również można w LSK natrafić na tzw. głośne nazwiska, takie jak Velijković czy Busa, ale są to raczej pojedyncze „rodzynki”. Utarło się stwierdzenie – jaka liga, taka reprezentacja.  A ta systematycznie spadała w światowym rankingu czego najdotkliwszym dowodem była symboliczna porażka z belgijkami w meczu, którego stawką był awans do mistrzostw świata w 2014 roku. Trzy lata później Polki ponownie były gospodyniami turnieju finałowego na Torwarze i tu również biało-czerwone potknęły się na ostatniej prostej – tym razem przegrywając kluczowy mecz z Czeszkami. Żeby jednak oddać cesarzowi co cesarskie nie sposób nie docenić postępu jaki w kilku ostatnich sezonach dokonała kadra pod skrzydłami trenera Jacka Nawrockiego, bo Polski zajęły 8. miejsce wśród 16 najlepszych drużyn na świecie. Jednak nie sposób nie odnieść wrażenia, że stało się to wbrew wszystkim i wszystkiemu co działo i nadal dzieje się w LSK.



Obniżenie się poziomu ligi jest kwestią, z którą często można dyskutować. Jedni powiedzą, że liga jest mocna, bo każdy może wygrać z każdym. Jednak gdy tzw. „niespodzianki” przytrafiają się w co 2-3 kolejce daje to do myślenia. Spojrzyjmy tylko na ostatnie 3 kolejki. Radomka Radom (pozycja 7. w tabeli) pokonuje Budowlanych Łódź (pozycja 4.), bielszczanki (pozycja 6.) wygrywają z zespołami z Rzeszowa (pozycja 2.) i Łodzi (pozycja 3.). Inny przykład. Jak budować zespół i mówić o profesjonalnym przygotowaniu, gdy drużyna przystępuje do meczu z 7 zawodniczek, a dodatkowo dochodzi do kuriozalnych sytuacji, gdy libero musi zagrać na pozycji przyjmującej? Takie przypadki to ekstremum, jednak w większości przypadków drużyny zmuszone są do wypełnienia luk kadrowych zawodniczkami w wieku juniorek, czy swoimi wychowankami, choć akurat ten efekt uboczny można uznać za korzystny w kontekście polskiej kadry. Trudno mówić o komforcie pracy trenerów (którzy notabene najczęściej jako pierwsi padają „ofiarą” słabszych wyników), gdy w systemie gry środa-sobota (w przypadku drużyn występujących w LM sytuacja staje się jeszcze trudniejsza) kluczowa zawodniczka wypadnie ze składu przez kontuzje, co najdobitniej odczuły w tym sezonie chyba zespoły Budowlanych i Legionovii. Najlepszym wyznacznikiem siły polskiej ligi jest chyba jednak fakt, że ostatnio na salonach Ligi Mistrzyń polską drużynę widzieliśmy w sezonie 2014/15, kiedy to… Chemik Police zorganizował finał tego najbardziej prestiżowego z europejskich pucharów.

Brak sukcesów czy przyciągających do hal nazwisk odbił się również na popularności żeńskiej siatkówki, co dość mocno kontrastuje ze stale rozwijającym się produktem pod szyldem PlusLigi. Co zaskakujące za wzór w temacie organizacji czy umiejętności przyciągnięcia ludzi do hali mogą uchodzić zespoły będące ligowymi beniaminkami – MKS Kalisz i Radomka Radom. Problemów z tym nie mają też drużyny z Łodzi i Rzeszowa. Z drugiej strony co rusz słychać o problemach finansowych klubów i to w kontekście coraz większej liczby zespołów, a niektóre z zawodniczek otrzymują nawet pisma od nadzorców sądowych. Jak w takiej atmosferze i otoczce skupiać się na codziennych treningach? Jak odbudować zaufanie kibica, który chciałby zobaczyć dwie drużyny grające na 110% możliwości, a tymczasem nierzadko widzi tylko zespół, który chce tym czy innym sposobem dotrwać do końca sezonu, bo „potem się pomyśli”?

Praktycznie jedynym niezmiennym od lat elementem w tej układance pozostają prezesi klubów, od których działań zależy bardzo wiele i menadżerowie a tych, jak zapewne wiedzą osoby ze środowiska, nie ma zbyt wielu. Z punktu widzenia osoby „zielonej” żaden monopol nie służy rozwojowi. Z pewnością jednak niemały ból głowy związany właśnie z reformami w LSK będzie miał nowy prezes PLS, Paweł Zagumny, coraz częściej osobiście wizytujący hale, w których odbywają się mecze ekstraklasy kobiet. Takie pomysły jak zmniejszenie liczby zespołów występujących w LSK, przeprowadzenie drobiazgowych audytów czy ponowne otwarcie ligi przewijają się w kuluarach od jakiegoś czasu. Pozostaje jedynie liczyć na to, że tegoroczne mistrzostwa Europy i mistrzostwa świata w 2022 będą dobrze wykorzystaną okazją, by przywrócić żeńskiej siatkówce należyty blask.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2019-03-06

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved