Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > KSZO po sezonie: Za „młode” na Orlen Ligę?

KSZO po sezonie: Za „młode” na Orlen Ligę?

fot. Sylwia Lis

Drugi sezon KSZO Ostrowiec Świętokrzyski w najwyższej klasie rozgrywkowej okazał się klapą. Problemy finansowe, które pojawiły się już pod koniec sezonu 2014/2015, pociągnęły za sobą problemy kadrowe. W rezultacie podopieczne trenera Dariusza Parkitnego zajęły dwunaste, czyli ostatnie miejsce w Orlen Lidze.

Rewolucja – młode na start!

Po poprzednim sezonie został tylko kurz. Żadna z zawodniczek, która wywalczyła dziewiątą lokatę w sezonie 2014/2015 z KSZO, nie została w kadrze na następny sezon. Jedynie trener Dariusz Parkitny nadal stał u steru zespołu z Ostrowca Świętokrzyskiego. W drużynie natomiast pojawiły się nowe, młode twarze, m.in.: Paulina Szpak, Ewelina Polak, Sandra Szczygioł, Roksana Brzóska, Kinga Dybek, Beata Mielczarek, Karolina Bednarek, Angelika Bulbak. W związku z tym nie można było oczekiwać od tej ekipy spektakularnych sukcesów, choć kibice po cichu liczyli na to, że młode siatkarki zaskoczą wyżej notowane drużyny. Również szkoleniowiec KSZO był pełny optymizmu przed rozpoczęciem sezonu. – Na pewno na ambicję, charakter, realizację zadań, predyspozycje czy zaangażowanie nie będę musiał namawiać żadnej dziewczyny. Życie codzienne, trening, rozmowa, analiza czy współpraca całego zespołu (klubu) pokaże, że cała drużyna będzie chciała osiągnąć wysokie cele w nadchodzącym sezonie, bo każdy chce się rozwijać sportowo, zarówno indywidualnie, jak i zespołowo. Dlatego wynik jest sprawą otwartą – powiedział Dariusz Parkitny.



Boisko jednak szybko zweryfikowało „marzenia” kibiców i działaczy drużyny z Ostrowca Świętokrzyskiego – cztery mecze, cztery porażki, zero punktów. Komplet oczek w rywalizacji z KSZO kolejno zdobywały Impel Wrocław, Tauron MKS Dąbrowa Górnicza, Legionovia i Budowlane. Przełamanie przyszło dopiero w listopadzie, kiedy to podopiecznym trenera Parkitnego udało się wywalczyć pierwsze punkty (choć nie w postaci zwycięstw) w starciu z ekipami z Bydgoszczy i Rzeszowa. Co jednak warto zauważyć, te oczka zdobyte zostały na wyjeździe. Do końca 2015 roku ostrowczankom nie udało się już zapunktować, co oznaczało, że rok zakończyły, nie notując żadnego zwycięstwa.

Nowy rok, nowe postanowienia?

W lepszych nastrojach 2016 rok zamierzały rozpocząć siatkarki KSZO. I to im się udało. W rywalizacji z Legionovią wreszcie udało się wygrać 3:0 i to przed własną publicznością. Następnie w wyjazdowym spotkaniu w Łodzi udało się im „wyrwać” jeden punkt rywalkom. Wydawało się, że wszystko zmierza zatem w dobrym kierunku, ale potem przyszła porażka z BKS-em. Później wszystko wróciło na dobre tory, dzięki zwycięstwu z Pałacem Bydgoszcz. To było jednak maksimum, na które stać było pomarańczowo-czarne. Do końca fazy zasadniczej bowiem nie udało im się wywalczyć ani jednego oczka, a wskaźnik porażek zatrzymał się na 20. Martwić mógł jeszcze fakt, że KSZO nie spełniło wymogu pięciu wygranych, co oznaczać mogło tylko jedno – widmo pożegnania się z najwyższą klasą rozgrywkową. – W wielu meczach zwyczajnie zabrakło doświadczenia, w innych – umiejętności. Ale nigdy nie zabrakło ambicji i woli walki. Dziewczyny nie stoją w miejscu, robią postępy, to na pewno zaprocentuje, jeśli nie teraz, to w niedalekiej przyszłości – przekonywał wówczas Parkitny. – Jeśli związek uzna, że nie zasługujemy na miejsce w niej, to będziemy musieli uszanować tę decyzję. Zauważmy jednak, że to my, czyli zespoły z dołu tabeli, „dajemy” zawodniczki do reprezentacji. W czołowych klubach grają albo zagraniczne siatkarki, albo obecne kadrowiczki. Idealnym przykładem dziewczyny, która wybiła się przez grę w Ostrowcu, jest Kamila Ganszczyk – dodawał Mariusz Rokita, wiceprezes KSZO do spraw siatkówki, członek zarządu ŚZPS.

Play-off – moment na odbicie się od dna?

Takiej szansy upatrywali właśnie kibice z Ostrowca Świętokrzyskiego. Pierwszy mecz z Legionovią ponownie tchnął nadzieję w serca fanów, ale dwa kolejne należały już do drużyny z Legionowa. W drugiej rundzie na przeszkodzie stanęły siatkarki z Rzeszowa. I znów historia się powtórzyła – u siebie ostrowczanki zagrały kapitalne spotkanie, zwyciężając 3:2, rewanż to już kompletna porażka, można rzec mecz bez historii. Drugie spotkanie, choć zacięte, także padło łupem rzeszowianek, co oznaczało, że pomarańczowo-czarnym nie udało się opuścić ostatniego miejsca w tabeli.

Co zatem zawiodło?

Bez wątpienia piętą achillesową w KSZO było przyjęcie. Forma w tym elemencie bardzo falowała. Gra miała opierać się Dorocie Ściurce, ale ta siatkarka nie zawsze była w stanie spełnić pokładanych w niej nadziei. Pomimo tego ta zawodniczka okazała się i tak jedną z najlepszych drużynie z Ostrowca (23% przyjęcie). Formą w tym elemencie nie błyszczała także Roksana Brzóska, która zanotowała 15-procentową skuteczność w przyjęciu. Drugim najważniejszym problemem KSZO okazała się gra blokiem. Najlepsza okazała się Karolina Bednarek, która zdobywała 0,4 punkty na set tym elementem.

Pomimo tego, że KSZO nie udało się opuścić ostatniego miejsca w tabeli, to tej drużynie można doszukać się także jaśniejszych punktów. Takim bez wątpienia była Sandra Szczygioł, która mimo młodego wieku zdołała udźwignąć presję związaną z Orlen Ligą, pokazując to kilkakrotnie swoją zagrywką (16 asów serwisowych).

Teraz przed KSZO czas na wyciągnięcie wniosków. Ten sezon nie wykreował gwiazdy na miarę Kamili Ganszczyk, postawienie na młode zawodniczki nie jest do końca złym kierunkiem. Muszą mieć one jednak wsparcie bardziej doświadczonych siatkarek, które będą umiały pokierować nimi w trudniejszych momentach. Wówczas KSZO może liczyć na coś więcej niż tylko walka w samym dole tabeli.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2016-05-02

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved