Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Puchar Polski > Krzysztof Ignaczak: Ja w klątwy nie wierzę

Krzysztof Ignaczak: Ja w klątwy nie wierzę

fot. Joanna Skólimowska

– Jako Resovia jesteśmy wojownikami i bez względu na to, czy puchar dawałby nam awans do rozgrywek na europejskich parkietach, czy też nie, zawsze chcemy wygrywać – powiedział po porażce w trwających rozgrywkach we Wrocławiu libero rzeszowian, Krzysztof Ignaczak. Tym samym bełchatowianie uzupełnili skład finału i w nim zmierzą się z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle. – Według mnie to będzie jednostronny pojedynek – dodał popularny „Igła”.

Niby puchar Polski niewiele daje, niby Andrzej Kowal powiedział przed startem rozgrywek, że turniej ten należy potraktować bardziej treningowo, ale mimo wszystko widać, że przejście z siatkarskiego nieba pierwszego seta meczu ze Skrą do piekła porażki mocno się na was odbiło.



Krzysztof Ignaczak:Emocje zawsze nam towarzyszą. Jako Resovia jesteśmy wojownikami i bez względu na to, czy puchar dawałby nam awans do rozgrywek na europejskich parkietach, czy też nie, zawsze chcemy wygrywać. Mimo tego, że w tej chwili wiąże się on jedynie z gratyfikacją finansową, to zawsze jest to trofeum, o które każdy chce powalczyć, co widać po wszystkich zespołach, które przyjechały do Wrocławia. Trzeba oddać bełchatowianom, że w półfinale zaprezentowali się naprawdę znakomicie, byli świetnie dysponowani w elemencie wysokiej piłki i zza dziewiątego metra. Spodziewaliśmy się trudnego meczu i wiedzieliśmy, że Skra to przeciwnik wysokiej klasy, który może nas pokonać. Tak też się stało. Nie robimy z tej porażki wielkiego „halo”, ale mamy przed sobą doskonały materiał do tego, żeby zobaczyć, kiedy popełnialiśmy błędy. Musimy je poprawić, żeby już w środę móc powalczyć z podopiecznymi Miguela Falaski o najważniejsze w tym sezonie punkty.

Czyli neguje pan istnienie „klątwy” ciążącej na Resovii w kontekście rozgrywek o Puchar Polski?

– Ja w klątwy nie wierzę. (śmiech) Nie zmienia to faktu, że już od dłuższego czasu nie udało nam się zdobyć tego trofeum. Jak co roku od kiedy tu gram, mam nadzieję, że w kolejnym sezonie znów podejmiemy rękawicę i spróbujemy go wywalczyć. Na razie nie jest nam dane zdobycie Pucharu Polski, ale mam nadzieję, że mimo tego historia lubi się powtarzać i zamiast tego zapiszemy na swoim koncie mistrzostwo siatkarskiej ekstraklasy.

A już na poważnie, czy niekorzystne dla was statystki pucharowe oddziałują destrukcyjnie, ponieważ jest to ciągle bariera nie do przejścia dla Resovii, czy też sprawiają, że rozgrywki te stają się coraz bardziej kuszącą wisienką na torcie, po którą chcecie sięgnąć?

– Wydaje mi się, że w połowie sezonu nasze granie i tak jest już dużo lepsze niż na początku, bowiem w grudniu mieliśmy spore problemy. Nasza dyspozycja idzie do przodu, mimo tego, że potraciliśmy punkty ligowej tabeli i bardzo intensywnie musieliśmy pracować, żeby je odrobić. Jesteśmy blisko tego, żeby bić się o drugie miejsce w rozgrywkach, co da nam możliwość walczenia bezpośrednio o mistrzostwo Polski i ta nadzieja będzie nam w tym momencie przyświecać. Puchar Polski jest już historią, przegraliśmy w półfinale z lepiej dysponowanym rywalem, któremu należało się zwycięstwo i myślimy o tym, co będzie w środę, ponieważ czasu nie cofniemy. Na pewno jesteśmy źli, że nie pokonaliśmy Skry, ale życzymy jej powodzenia w finale.

Teraz presja będzie rosnąć, bo był to ostatni moment, w którym mogliście sobie pozwolić na błędy. Resovia jest na tym etapie, że już nie da się jej ugiąć?

– Tak, każdy chciał zdobyć puchar, bo to jest fajne trofeum, ale tak jak pani powiedziała, nagroda ta straciła trochę na wartości, bowiem nie niesie ona ze sobą wiele. Teraz już nie będzie miejsca na błędy, gdyż przed nami Final Four Ligi Mistrzów, gdzie chcielibyśmy co najmniej powtórzyć sukces z zeszłego rok, a następnie obronić tytuł mistrzowski, więc zakres popełnianych niedociągnięć jest minimalny.

Jednak chyba nawet z pana perspektywy gra była warta poświęceń i tego, by Skra musiała siatkarsko zmartwychwstać po pierwszym secie, by was pokonać.

– Tak, była, mimo iż polała się krew. (śmiech) Bełchatowianie jednak wykorzystali to, że podaliśmy im rękę, bo gdyby udało nam się przetrzymać moment kryzysowy w drugim secie, to może poprowadzilibyśmy to spotkanie inaczej.

Porażka w tych mimo wszystko ważnych rozgrywkach nie neguje tego, że rzeszowski kryzys już minął?

– Cóż mamy zrobić? Będziemy wykonywać to, co szkoleniowiec nam każe na treningach. Mimo wszystko wierzymy, że wszyscy porozmawiamy ze sobą i będzie tylko lepiej.

To kto jest faworytem do zdobycia Pucharu Polski według Krzysztofa Ignaczaka?

– Wydaje mi się, że ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, bowiem gra w tej chwili chyba najlepszą siatkówkę na naszym ligowym podwórku, więc według mnie to będzie jednostronny pojedynek.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Puchar Polski

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-02-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved