Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Krzysztof Ignaczak: Było bliziutko

Krzysztof Ignaczak: Było bliziutko

fot. Katarzyna Antczak

– W potyczce z Zenitem przy wysokim prowadzeniu nie potrafiliśmy się skupić i z Lube również te punkty niepotrzebnie nam uciekały. Mieliśmy swoje szanse, ale nie utrzymaliśmy swojego rytmu gry – mówił po przegranym meczu o brązowy medal z włoskim Cucine Lube Civitanova, Krzysztof Ignaczak, libero Asseco Resovii Rzeszów, która turniej w Krakowie zakończyła ostatecznie na czwartej pozycji.

Asseco Resovia Rzeszów z pewnością może czuć duży niedosyt po swoim udziale w Final Four. Mistrzowie Polski mieli swoje szanse zarówno w spotkaniu z Zenitem Kazań, jak i Cucine Lube Civitanova. Podopieczni Andrzeja Kowala walczyli w obu meczach, lecz ostatecznie zakończyli krakowskie zmagania na najbardziej nielubianym przez sportowców – czwartym miejscu. – Było bliziutko i w półfinale, i w meczu o brąz. Na tym poziomie trzeba trzymać się cały czas – oceniał Krzysztof Ignaczak. – W potyczce z Zenitem przy wysokim prowadzeniu nie potrafiliśmy się skupić i z Lube również te punkty niepotrzebnie nam uciekały. Mieliśmy swoje szanse, ale nie utrzymaliśmy swojego rytmu gry. Trudno coś więcej na gorąco powiedzieć. Wiadomo, że presja ze strony tych drużyn w polu zagrywki jest ogromna i prezentują one najwyższy, światowy poziom – wyjaśniał mistrz świata z 2014 roku, który chwalił organizację imprezy oraz tradycyjnie niezawodnych kibiców. – Na pewno był to fajny turniej, miły do oglądania dla kibiców. Szkoda tylko, że zakończył się naszą przegraną. Zostawiliśmy wszystkie siły, które mieliśmy i serducho na parkiecie. Pozostaje nam się bić o mistrza Polski. Dziękujemy wszystkim kibicom za fantastyczne wsparcie. Należą im się ogromne brawa za to. Duże brawa również dla organizatorów, bo po raz kolejny pokazaliśmy, że potrafimy robić duże imprezy – stwierdził popularny „Igła”. Libero, który w Resovii gra od 2007 roku, marzy wreszcie o pokonaniu rosyjskiej drużyny w Lidze Mistrzów. – Chciałbym zdetronizować w końcu Zenit. Fajnie byłoby trafić na Rosjan, najlepiej w finale, jeszcze raz w przyszłym sezonie i wygrać. Przed nami kolejne wyzwania. Turniej w Krakowie jest już dla nas historią – skwitował.



Ignaczak zdawał sobie sprawę, z jakim zespołem w półfinale przyjdzie mierzyć się jego ekipie i wypowiadał się o nim w samych superlatywach. – Zespół z Kazania to taka drużyna, która potrafi przyjąć zagrywkę na piąty czy szósty metr i utrzymać atak na poziomie 70 procent. Ma przede wszystkim znakomitych skrzydłowych, gdzie bryluje nasz rodak i on robi im największą różnicę zarówno w polu zagrywki, jak i w ataku. Mają również Andersona i Michajłowa. Wydaje się, że na dzień dzisiejszy, jeżeli chodzi o atak z wysokich piłek, to jest najmocniejszy zespół na świecie – stwierdził charyzmatyczny libero, odnosząc się do transparentów, które przygotowała pewna grupa kibiców, dotyczących rzekomej pomocy Leona w wygraniu Ligi Mistrzów przez Resovię. – Jest to klasowy zawodnik, który wie, o co gra. Może i serce mu biło po naszej stronie, ale pieniądze spływają z tamtej strony. My również robiliśmy wszystko, by wygrać i on też tego chciał – dodał.

Po rozgrywkach europejskich czas na finał PlusLigi, do którego rzeszowianie dostali się rzutem na taśmę. Jak zauważył Krzysztof Ignaczak, zawody w Krakowie były doskonałym przetarciem przed walką o złoty medal. – Na pewno ten turniej był dla nas dobrym przetarciem przed walką o mistrzostwo Polski. Przed decydującymi meczami z ZAKSĄ była to dla nas nie lada gratka, bo zobaczyliśmy tu kawał dobrej siatkówki, gdyż mieliśmy okazję mierzyć się z zespołami z górnej półki. Udaje nam się nawiązywać równą walkę z najlepszymi, lecz musimy teraz przeanalizować co zrobić, żeby zacząć ich pokonywać – zakończył libero mistrzów Polski.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-04-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved