Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > II liga mężczyzn > Krzysztof Frączek: Możemy sprawić niespodziankę

Krzysztof Frączek: Możemy sprawić niespodziankę

– Osiągnęliśmy już bardzo dużo, ale wiele jeszcze przed nami. Uwierzyliśmy w swoje możliwości, w nasz potencjał. Bawimy się siatkówką, cieszymy się grą. Na zespole nie spoczywa żadna presja związana z osiągnięciem konkretnego wyniku. Zaszliśmy już bardzo daleko, ale nie zamierzamy spoczywać na laurach – mówi Krzysztof Frączek, szkoleniowiec beniaminka z Niebylca, który szykuje się do walki w turnieju półfinałowym II ligi mężczyzn.

W heroicznym boju wywalczyliście awans do turnieju półfinałowego, chociaż po dwóch pierwszych meczach play-off niewiele na to wskazywało, bo przegrywaliście z zespołem z Bochni 0:2…



Krzysztof Frączek: – Po dwóch porażkach nie przestaliśmy wierzyć w końcowy sukces, bo przegrywaliśmy minimalnie. Pierwszego tie-breaka przegraliśmy do 13, a drugiego do 19. Te wyniki pokazały, że między tymi obiema drużynami nie ma wielkiej różnicy klas. Oczywiście, odczuwaliśmy ogromny niedosyt, ponieważ przynajmniej jeden mecz powinniśmy wygrać. Ale taka sytuacja wyzwoliła w zawodnikach dodatkową złość. Obiecali, że jeszcze wrócą do Bochni. Wierzyli, że są w stanie doprowadzić do piątego meczu. Pokazali charakter. Rywalizacja była niesamowita, bo aż cztery z pięciu pojedynków zakończyło się w tie-breakach. Po takiej wygranej zespół poczuł się mocny i odporny psychicznie. Ogromny żal mielibyśmy, gdybyśmy odpadli już w fazie play-off. Z meczu na mecz prezentowaliśmy się coraz lepiej i bardzo wierzyliśmy, że jesteśmy w stanie awansować do turnieju półfinałowego.

A który moment według pana był przełomowy w tej rywalizacji?

– Bardzo istotny był czwarty mecz, w którym zespół z Bochni prezentował się bardzo dobrze. Za to my mieliśmy swoje problemy. Na dodatek przed tie-breakiem kontuzji doznał nasz libero i nie mógł dokończyć meczu. Na pozycji przyjmującego musieli zagrać więc środkowi. Było wiele emocji, a wygrana sprawiła, że złapaliśmy wiatr w żagle. Jechaliśmy pełni nadziei na piąte spotkanie. Przegrywaliśmy już 1:2, także rywale byli już tylko o jednego seta od awansu do turnieju półfinałowego. Ale po raz kolejny pokazaliśmy charakter, a zawodnicy zostawili dużo serca na boisku, dzięki czemu wygraliśmy. Po zakończeniu rywalizacji powiedziałem, że spotkały się tak wyrównane drużyny, że obu należał się awans do dalszej fazy rozgrywek.

Wspomniał pan, że po wygraniu rywalizacji z Contimaxem zawodnicy poczuli się jeszcze mocniejsi psychicznie. Czy zatem uwierzyli, że mogą w tym sezonie osiągnąć jeszcze więcej?

– Cały czas powtarzam zawodnikom, że osiągnęliśmy już bardzo dużo, ale wiele jeszcze przed nami. Uwierzyliśmy w swoje możliwości, w nasz potencjał. Bawimy się siatkówką, cieszymy się grą. Na zespole nie spoczywa żadna presja związana z osiągnięciem konkretnego wyniku. Zaszliśmy już bardzo daleko, ale nie zamierzamy spoczywać na laurach.

Bez względu na wynik turnieju półfinałowego można mówić, że staliście się rewelacją rozgrywek?

– Już po kilku treningach zauważyłem, że zespół ma bardzo duży potencjał. Jednak był to zupełnie nowy zespół, w którym pojawiło się ośmiu nowych zawodników. Czasu było niewiele, a nie wiadomo było, czy uda się wszystko poukładać. Pytań było mnóstwo. Od strony sportowej byłem przekonany, że stać nas na wiele, ale w sporcie różne sytuacje się przydarzają. Okazało się, że zespół został bardzo dobrze skomponowany, wzajemnie się uzupełnia. Jest w nim świetna atmosfera. Im dalej w sezon, tym nasza gra wygląda coraz lepiej. Na pewno będziemy odczuwali duży niedosyt, jeśli odpadniemy w turnieju półfinałowym. Jeśli zaprezentujemy nasz poziom, a okaże się, że to nie wystarczy do awansu do finałów, to z podniesioną głową będziemy mogli zejść z boiska. Aczkolwiek uważam, że poziom wszystkich zespołów jest wyrównany, chociaż do grona faworytów zaliczane są zespoły z Sanoka i Jaworzna.

Czyli jednak ze sporymi nadziejami pojedziecie do Jaworzna?

– Nie bylibyśmy sportowcami, gdybyśmy zakładali, że do Jaworzna pojedziemy na wycieczkę i że wszystkie zespoły nas ograją. Będziemy walczyli o jak najlepszy wynik. Solidnie przygotowywaliśmy się do tego turnieju. Wierzymy, że na koniec zawodów znajdziemy się wśród dwóch zespołów, które awansują dalej. Nie czujemy się outsiderami. Liczymy, że możemy sprawić niespodziankę.

Wspomniał pan, że faworytami będą drużyny z Sanoka i Jaworzna. Na was żadna presja nie będzie ciążyła. Czy może być to duży atut?

– Na pewno, bo presja nie będzie nas paraliżowała. Zespoły z Sanoka i Jaworzna od początku sezonu zakładały, że chcą wywalczyć awans. My przed sezonem jako beniaminek nie zakładaliśmy, że będziemy walczyć o I ligę. Taki cel pojawił się w trakcie rozgrywek. Chcieliśmy grać jak najlepiej, a naszym zadaniem było zajęcie miejsca w pierwszej czwórce. Jak je zrealizowaliśmy, to wierzyliśmy, że przejdziemy play-off. Teraz liczymy, że znajdziemy się w turnieju finałowym, co byłoby wspaniałym osiągnięciem.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, II liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-04-18

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved