Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > II liga mężczyzn > Krzysztof Ferek: Liga w tym sezonie była specyficzna

Krzysztof Ferek: Liga w tym sezonie była specyficzna

– Chciałbym być związany z siatkówką jak najdłużej to możliwe. Potrafię mobilizować zawodników, czasami skrytykować za nieprzyłożenie się do ćwiczeń. Myślę, że na podstawie doświadczenia potrafię prawidłowo zbudować jednostkę treningową. Chciałbym pracować w tym zawodzie – powiedział Krzysztof Ferek, kapitan Kęczanina Kęty, który w zakończonym sezonie pomagał Maciejowi Gruszce w prowadzeniu drużyny znad Soły.   

Siatkarze Kęczanina Kęty zdążyli zakończyć sezon przed pandemią koronawirusa. W rundzie zasadniczej pokazali się z dobrej strony, ale w play-off nie przebrnęli przez I rundę. – Liga w tym sezonie gbyła specyficzna, bo zagrało mało drużyn. W pierwszej rundzie wygraliśmy prawie wszystkie mecze. Udało nam się pokonać bardzo mocne drużyny z Tychów i Jastrzębia-Zdroju. Chcieliśmy wygrać z ekipą z Andrychowa. Na tym etapie sezonu zagraliśmy za słabo, aby pokonać MKS – wspomniał Krzysztof Ferek, kapitan drużyny znad Soły.



Do play-off Kęczanin przystąpił z trzeciego miejsca w stawce, a na tym etapie rozgrywek przyszło mu się mierzyć z MKS-em Andrychów. Na wyjeździe wygrał jeden mecz, co pozwalało mu mieć nadzieję na sprawienie niespodzianki we własnej hali. Nie wykorzystał jednak atutu własnego parkietu. – W Andrychowie wygraliśmy drugi mecz. Była to pierwsza wygrana z MKS-em od dłuższego czasu. Byliśmy wtedy lepsi fizycznie. Liczyliśmy na wyrównaną walkę u nas w Kętach. W trzecim meczu zagraliśmy poniżej swoich możliwości i przegraliśmy – skomentował doświadczony zawodnik.

Nie ukrywa on, że w czwartym pojedynku kęczanie byli blisko doprowadzenia do piątej konfrontacji. Ona odbyłaby się w Andrychowie. W tie-breaku mieli już cztery oczka przewagi, ale nie „dowieźli” jej do końca meczu. – To było wyrównane spotkanie. Było w nim dużo walki. W tie-breaku sędzia podejmował niezrozumiałe dla mnie decyzje. Przed jedną z akcji zapytałem sędziego technicznego o ustawienie. Otrzymałem informację, kto u nas jest na zagrywce. Arbiter główny po kilku rozegranych akcjach uznał nasz błąd w ustawieniu. Problem jednak w tym, że ja o to wcześniej pytałem. Przy wyniku 6:2 dla nas zaczęliśmy tracić punkty. W tym ustawieniu doszło do wyniku 6:7. To był kluczowy moment. Ostatecznie przegraliśmy. Szkoda, bo sukces był blisko – dodał.

Krzysztof Ferek jest nie tylko kapitanem Kęczanina, ale również pomaga Maciejowi Gruszce w prowadzeniu drużyny. – Mam uprawnienia trenerskie. Pomagam Maćkowi w pracy. Niejednokrotnie sam dobieram ćwiczenia i organizuję poszczególne jednostki treningowe. Czasami zastępuję Maćka, kiedy on musi pojechać na ważny mecz z młodzieżą. Jestem też kapitanem, czyli próbuję pośredniczyć między drużyną a zarządem i pierwszym trenerem – zaznaczył Ferek, który nie ukrywa, że swoją przyszłość wiąże z siatkówką. – Chciałbym być związany z siatkówką jak najdłużej to możliwe. Potrafię mobilizować zawodników, czasami skrytykować za nieprzyłożenie się do ćwiczeń. Myślę, że na podstawie doświadczenia potrafię prawidłowo zbudować jednostkę treningową. Moja komunikacja z siatkarzami jest w porządku. Chciałbym pracować w tym zawodzie – zakończył Krzysztof Ferek.

źródło: faktyoswiecim.pl, opr. własne

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, II liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2020-04-27

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved