Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > Krzysztof Czapla: Wygrana z Mazovią była naszym obowiązkiem

Krzysztof Czapla: Wygrana z Mazovią była naszym obowiązkiem

fot. polsl.pl

– Wygrana z Mazovią była naszym obowiązkiem. Niemniej jednak każde zwycięstwo w naszej sytuacji kadrowej cieszy podwójnie. Walczymy o górną ósemkę, bo to nie tylko komfort utrzymania, ale też możliwość gry z dobrymi  zespołami o wyższe cele – tłumaczy Krzysztof Czapla, drugi szkoleniowiec akademiczek z Gliwic.  

Po dwóch miesiącach bez zwycięstwa wreszcie siatkarki AZS-u Gliwice zainkasowały trzy punkty. Co ważne, zrobiły to w stylu godnym najlepszych zespołów I ligi. Do wygranej drużynę poprowadziła wypożyczona z Uni Opole Maria Woźniczka. Pewnie by też nie było zwycięstwa, gdyby nie świetna gra w końcowych fragmentach Kamili Dyduły.Przez długi czas musieliśmy sobie radzić bez dwóch rozgrywających. Z konieczności tę funkcję przejmowała Sylwia Pelc, a to nie jest jej rola na boisku. Nie ma wciąż z nami Salanciovej. Sprowadziliśmy Marysię Woźniczkę – zawodniczkę, która w Opolu była trzecią rozgrywającą. Była u nas trzeci dzień, ale już widać, że złapała kontakt z resztą dziewczyn. Wprowadziła do gry pasję, dynamikę. Cały czas jest w biegu, walczy, rozgrywała też bardzo fajnie, choć wiadomo, jeszcze trochę czasu minie, zanim to zrozumienie będzie pełne. Jestem z jej występu bardzo zadowolony – tak ocenił grę nowej siatkarki Krzysztof Czapla – prezes klubu i drugi trener.



Gliwiczanki wprawdzie były wyżej w tabeli przed tym meczem, ale ze względu na ciągnące się kontuzje i złą serię nie były zdecydowanym faworytem tego spotkania. – Wygrana z Mazovią była naszym obowiązkiem. Niemniej jednak każde zwycięstwo w naszej sytuacji kadrowej cieszy podwójnie. Walczymy o górną ósemkę, bo to nie tylko komfort utrzymania, ale też możliwość gry z dobrymi zespołami o wyższe cele – tłumaczy Krzysztof Czapla.

Pierwszy set od początku do końca był pod kontrolą Akademiczek, w drugim secie były już momenty, które mogły dać do myślenia trenerowi AZS-u. W trzeciej odsłonie gospodynie zafundowały sobie i kibicom prawdziwy horror, ale mimo że przegrywały siedmioma punktami, a potem jeszcze musiały obronić dwa setbole, doprowadziły do gry na przewagi i zwycięstwa. – Mieliśmy w tym trzecim secie za dużo przestojów. Już na początku przecież przegrywaliśmy 0:5. Potem doszliśmy na 9:9,  ale jeszcze warszawianki uciekły nam na 9:16, Cały czas jednak podpowiadałem dziewczynom, że skoro one tyle punktów z rzędu zrobiły, to my możemy też taką stratę odrobić. No i w końcówce dziewczyny  pokazały, że są „twarde”. Potrafiły skończyć, mimo że ten set się nie układał po naszej myśli – dodaje Wojciech Czapla – pierwszy trener Akademiczek.

Kamila Dyduła już od pewnego czasu jest pierwszą rezerwową. W Krośnie jeszcze nie zdołała pociągnąć gry, ale nie było tam Woźniczki. Jej wejście w meczu z Mazovią zrobiło na wszystkich duże wrażenie. – Dyduła miała wejście smoka. Gdyby nie ona, to mielibyśmy duży problem w ataku i w bloku. To jest u niej najcenniejsze. W tym meczu nie popełniła też większych błędów. Weszła na boisko pewna siebie i pociągnęła grę – komplementuje zawodniczkę Krzysztof Czapla. Ten tydzień będzie bardzo intensywny dla Akademiczek. W środę gliwiczanki pojadą do Mielca, gdzie zagrają z tamtejszą szóstką. W sobotę na własnym parkiecie będą podejmować Uni Opole.

źródło: azs.gliwice.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2019-01-14

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved