Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Krzysztof Antosik: Ten mecz pokazał, że trener może liczyć na swoich rezerwowych

Krzysztof Antosik: Ten mecz pokazał, że trener może liczyć na swoich rezerwowych

fot. volleyespadon.pl

W piątkowym meczu z Victorią Wałbrzych siatkarze Espadonu Szczecin byli blisko straty punktów, ale pozytywny efekt przyniosły zmiany dokonane przez Dejana Brdjovicia. Między innymi na rozegraniu. Michala Sladecka zmienił Krzysztof Antosik i po meczu odebrał nagrodę MVP. Szczecinianie wygrali to spotkanie 3:1

Odnieśliście kolejne z rzędu zwycięstwo za trzy punkty. Spodziewaliście się w ogóle, że niżej notowana Victoria Wałbrzych postawi wam aż tak trudne warunki?

Krzysztof Antosik: Powiem tak. Victoria tylko pozornie jest nisko w tabeli. Jest to zespół bardzo mocno przebudowany, więc tak naprawdę chłopaki potrzebują czasu, żeby się zgrać. Miejsce w tabeli na razie nie odzwierciedla tego, gdzie ten zespół będzie na koniec sezonu. Takie jest moje zdanie. My jak najbardziej byliśmy przygotowani na ciężki bój i według mnie drugi set zadecydował o tym, że trzy punkty zostały w Szczecinie.



Warto na pewno podkreślić fakt, że wykonaliście bardzo dużą pracę zespołową. Dużo do gry wnieśli chociażby pan, Adam Tołoczko czy Łukasz Pietrzak. To było chyba bardzo istotne.

Tak. Po to ta ławka rezerwowych właśnie jest. Myślę, że zespół był budowany po to, by w takich trudnych momentach rezerwowi pokazywali, na co ich stać, pomagali kolegom, którzy zaczynają spotkanie. Tak było w piątek, kiedy nam nie poszło w pierwszym secie. Chciałoby się powiedzieć… oby jak najmniej takich spotkań, oby trener musiał dokonywać jak najmniej zmian. Ten mecz pokazał, że trener może na swoich rezerwowych jak najbardziej liczyć. Teraz jednak zapominamy o tym spotkaniu i w środę czeka nas mecz w Nysie.

Wspominając jeszcze o meczu z Victorią. Z czego pańskim zdaniem wynikały te kłopoty zwłaszcza w pierwszym secie?

Chłopaki z Wałbrzycha bardzo dobrze zagrywali, my ich przełamaliśmy dopiero w drugim secie, odrabiając straty. Do tego momentu to oni prowadzili grę, nadawali tempo. My z kolei wyglądaliśmy ospale, jakbyśmy grali na wyjeździe. Dopiero jakieś dwa, trzy kontrataki napędziły naszą grę, zaczęliśmy grać swoją siatkówkę. Od trzeciego seta to my już kontrolowaliśmy grę, pomimo tego, że momentami wynik był na styku.

Mieliście dość trudny początek sezonu, nie wyglądało to wszystko zbyt rewelacyjnie, ale teraz widać, że zaczyna to funkcjonować coraz lepiej.

– Ten początek to był rzeczywiście falstart w naszym wykonaniu i myślę, że już na dobre o nim zapomnieliśmy. Warto wygrywać takie mecze, gdzie jest kryzys, jest ciężko, ale potem wyciągamy wynik. To bardziej buduje zespół niż szybkie i łatwe zwycięstwo.

Na koniec zapytam jeszcze, o czym pan już wspomniał, czyli mecz w Nysie. Czego tam się należy spodziewać?

– Wydaje mi się, że jest to ciężki teren, mówi się nawet „nyski kocioł”. Dużo chłopaków zna ten teren, wiemy, że będzie tam gorąco. Podczas meczów w tamtej hali decyduje głównie zagrywka. Kto będzie dobrze serwował, ten w środę wygra i tak też będziemy się do tego spotkania przygotowywać.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-11-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved