Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Krzysztof Antosik: Jak dostawać w łeb, to od najlepszych

Krzysztof Antosik: Jak dostawać w łeb, to od najlepszych

– Od zawsze chciałem spróbować swoich sił w PlusLidze. Jak dostawać w łeb, to od najlepszych. Jak wygrywać, to też z najlepszymi – mówi Krzysztof Antosik, nowy rozgrywający Effectora Kielce, który po dziesięciu latach gry w I lidze w końcu dostanie szansę pokazania się w PlusLidze.

Z perspektywy czasu żałujesz trochę, że kłopoty zdrowotne uniemożliwiły ci pokazanie pełni swoich umiejętności w Espadonie i wkroczenie z tym klubem do elity? Klub zdecydował się na pozostawienie Michala Sladecka, a ty musiałeś szukać nowego pracodawcy…



Krzysztof Antosik:Niczego nie żałuję. Kontuzje są wliczone w sport. Na szczęście był to drobny uraz, o którym już dawno zapomniałem. Z Michalem [Sladeckiem – przyp. red.] współpracowało mi się świetnie i życzę mu wszystkiego najlepszego w nowym sezonie. Z pewnością trener nie miał łatwego wyboru, którego z nas pozostawić w drużynie, co nie zmienia faktu, że bardzo chciałem pozostać w Szczecinie.

Nie obawiałeś się, że przeciągające się rozmowy o powiększeniu PlusLigi mogą wpłynąć na to, że w końcowym rozrachunku inne kluby zakontraktują już zawodników, a tobie ciężko będzie znaleźć nowego pracodawcę?

Niewielkie obawy się pojawiły. Moim zdaniem takie decyzje powinny zapadać odrobinę szybciej. Wówczas klub będzie miał więcej czasu na zbudowanie silniejszego zespołu, a poszczególni zawodnicy na przygotowanie się do sezonu. Na szczęście kluby, z którymi prowadziłem rozmowy, podeszły bardzo wyrozumiale do tematu i mogły poczekać na rozwój wypadków.

Długo musiałeś czekać na szansę gry w PlusLidze. Nie obawiasz się zderzenia z jej poziomem?

– Ciężko nazwać to obawami, ale z pewnością przeskok sportowy jest ogromny. Jednak dziesięć lat spędzonych w I lidze dało mi dużo pewności siebie.

Effector Kielce to taki klub, w którym szansę gry wykorzystało wielu zawodników, otwierając sobie drogę do podpisania kontraktów z lepszymi klubami. Nie chodzi tylko o młodych zawodników, ale chociażby warto wspomnieć Grzegorza Pająka. Zamierzasz podążać podobną drogą?

Nie da się ukryć, że wielu dobrych obecnie zawodników było w przeszłości związanych z klubem z Kielc, ale ja nie podchodzę do mojego transferu do Effectora w ten sposób, że ma on być moją wyskocznią do podpisania kontraktu z lepszym pracodawcą. Przecież każdy klub chce się rozwijać. Niewykluczone, że w przyszłości zespół z Kielc będzie znajdował się w górnej części tabeli.

Jak oceniasz swoje szanse na grę w podstawowym składzie? Twoim rywalem będzie Marcin Komenda, który załapał się do reprezentacji Polski do lat 23. Zyskał w niej zapewne sporo pewności siebie, więc chyba łatwo miejsca na boisku ci nie odda?

Z dużym respektem podchodzę do rywalizacji o miejsce w podstawowej szóstce z Marcinem Komendą. Ale skłamałbym, gdybym powiedział, że przyszedłem do Effectora posiedzieć na ławce rezerwowych przez dziesięć miesięcy. W nadchodzącym sezonie liga będzie bardzo długa. Mam nadzieję, że moja współpraca z Marcinem będzie owocna dla zespołu, co przełoży się na spełnienie pokładanych w nas nadziei.

W nadchodzącym sezonie szansę gry w PlusLidze dostanie kilku polskich rozgrywających, kilku młodych obrało też zagraniczne kierunki. Która droga rozwoju jest twoim zdaniem lepsza?

Od zawsze chciałem spróbować swoich sił w PlusLidze. Jak dostawać w łeb, to od najlepszych. Jak wygrywać, to też z najlepszymi. Ciężko powiedzieć, który kierunek jest lepszy. Nigdy nie grałem poza naszymi granicami, ale z pewnością może to być ciekawe doświadczenie dla młodych rozgrywających.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-08-01

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved