Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Krzysztof Andrzejewski: W tym sezonie nie ma ani faworyta, ani outsidera

Krzysztof Andrzejewski: W tym sezonie nie ma ani faworyta, ani outsidera

fot. Piotr Kochanowski

Zwycięstwo z ostatnim zespołem w tabeli ma taką samą wartość jak wygrana z liderem, bo to są te same trzy punkty. W każdym meczu trzeba mieć się na baczności, bo w tym sezonie nie ma ani zdecydowanego faworyta, ani outsidera. Zawsze jest pewna doza niepewności – mówi libero Ślepska Suwałki, Krzysztof Andrzejewski.

Za wami piąta wygrana w lidze z rzędu, tym razem z Camperem Wyszków. W sumie ten mecz mieliście pod kontrolą od początku niemal do końca, może z wyjątkiem kilku fragmentów trzeciego seta…

Krzysztof Andrzejewski: – Faktycznie, ten mecz mieliśmy pod kontrolą. Było to dobre spotkanie w naszym wykonaniu. Zagraliśmy bez fajerwerków, ale nasza gra wystarczyła, żeby wygrać 3:0. Chociaż muszę przyznać, że obawialiśmy się tego pojedynku, bo Camper powoli wraca do optymalnego składu, kontuzjowani zawodnicy powoli wracają do zdrowia. To był pierwszy mecz od początku sezonu, w którym oni mogli wystawić niemal najlepszy skład. Ale widać jeszcze, że muszą potrenować w tym zestawieniu.



Czyli mimo że zagraliście bez fajerwerków, wykorzystaliście kłopoty zdrowotne rywali?

– Zgadza się. Myślę, że wyszkowianie jeszcze nie jednemu zespołowi sporo krwi napsują i pokażą swoją siłę. My akurat spotkaliśmy się z nimi na takim etapie, że muszą jeszcze poprawić kilka elementów w swojej grze. Poza tym my zagraliśmy bardzo solidnie. Cały czas idziemy do przodu i z meczu na mecz staramy się niwelować nasze mankamenty w grze. To było kolejne spotkanie, w którym zrobiliśmy następny krok do przodu. Cały czas nasza gra ewoluuje. Oby tak dalej, bo przed nami kolejni mocni przeciwnicy.

To i tak duża sztuka, że pokonaliście tego nawet teoretycznie słabszego przeciwnika, bo liga w tym sezonie jest wyrównana, o czym świadczy chociażby fakt, że już po pięciu kolejkach nie było niepokonanego zespołu ani zespołu z zerowym dorobkiem punktowym.

– Zawsze powtarzam, że zwycięstwo z ostatnim zespołem w tabeli ma taką samą wartość jak wygrana z liderem, bo to są te same trzy punkty. Przykładowo my potrafiliśmy pokonać Hutnika za trzy punkty, ale Krispol zgubił oczko w Krakowie. To pokazuje, że w każdym meczu trzeba mieć się na baczności, bo w tym sezonie nie ma ani zdecydowanego faworyta, ani outsidera. Zawsze jest pewna doza niepewności. Fajnie, bo dzięki temu rozgrywki są ciekawsze i bardziej wyrównane.

No właśnie, liga ciekawa i wyrównana, ale wciąż nie może doczekać się na tytularnego sponsora albo chociażby transmisje telewizyjne… To duże rozczarowanie?

– Niedosyt jest duży, bo tak naprawdę trudno powiedzieć, o co chodzi. A jeśli nie wiadomo, o co chodzi, to pewnie chodzi o pieniądze. Od kilku lat obserwuję rozgrywki I-ligowe. Raz są premie, innym razem są transmisje meczów. Później inna telewizja je przeprowadza, a teraz w ogóle ich nie ma. Jest spory bałagan organizacyjny w I lidze. Czas najwyższy, aby ktoś na górze zajął się tym tematem. Myślę, że warto, bo tak na szybko licząc, około 15 zawodników z I ligi przed tym sezonem trafiło do PlusLigi. Na zapleczu są polscy, utalentowani siatkarze, którzy z powodzeniem mogą grać w elicie. Serce mi się kraje, kiedy widzę, że I liga traktowana jest po macoszemu, a tak być nie powinno. Nie ma transmisji, zamknięta jest droga awansu, więc o co mamy grać? Jedynie chyba dla kibiców i dla samego siebie, bo każdy z nas pracuje na nowy kontrakt, ale przydałyby się jeszcze jakieś inne bodźce. Chcielibyśmy, aby naszą ligą się zainteresowano, żeby ludzie na górze mieli poczucie, że w I lidze też robimy coś ważnego dla polskiej siatkówki. 

Ostatnie wyniki pokazują, że chyba już zapomnieliście o porażce z początku sezonu z GKS-em Katowice?

– Trzeba bardzo szybko zapominać o porażkach, bo w przeciwnym razie można popaść w marazm i przegrywać kolejne spotkania. Po porażce wyciąga się wnioski i wyrzuca się ją z pamięci. Myśli się już o kolejnym rywalu. My tak zrobiliśmy, co pozwoliło nam na wygranie sześciu meczów z rzędu. Teraz jedziemy do Wrześni na dwa mecze – ligowy i pucharowy. To będzie kolejny sprawdzian naszej dyspozycji, bo ten przeciwnik jest liderem tabeli.

Mecz z liderem pokaże wam, w jakiej tak naprawdę formie obecnie jesteście?

– Na pewno tak. Przed nami intensywny okres, bo w ciągu tygodnia rozegramy cztery mecze. Spotkania z Krispolem w lidze i Pucharze Polski pokażą naszą obecną siłę i co mamy do poprawienia. Krispol to bardzo mocny zespół z doświadczonym trenerem, więc nastawiamy się na ciężki bój. Lubię takie mecze. Zrobimy wszystko, żeby do Suwałk wrócić z punktami i awansem do kolejnej rundy Pucharu Polski.

W poprzednim sezonie bardzo daleko zaszliście w pucharowej rywalizacji. Graliście nawet z zespołem z PlusLigi. Chcecie powtórzyć taki wyczyn i w tym roku?

– Oczywiście, naszym celem jest dotarcie do fazy, w której spotkamy się z zespołem z PlusLigi. Pamiętamy poprzedni sezon, w którym do Suwałk przyjechało Cuprum Lubin. Toczyliśmy wyrównany pojedynek. Nawet nie sam wynik o tym świadczy, ale przede wszystkim styl naszej gry. Pokazaliśmy, że zespół z I ligi może nawiązać walkę z drużyną z PlusLigi. Kilka piłek i większe doświadczenie rywali zadecydowało o tym, że to oni wygrali 3:2. Tym razem również chcielibyśmy zagrać z przeciwnikiem z elity, ale łatwo o to nie będzie, bo jak już wspomniałem, Krispol jest dobrym zespołem. Czeka nas ciężka walka.   

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2015-11-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved