Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Krzysztof Andrzejewski: Prawdziwy mecz zaczął się od drugiego seta

Krzysztof Andrzejewski: Prawdziwy mecz zaczął się od drugiego seta

fot. Klaudia Piwowarczyk

Siatkarze Aluronu Virtu Warty Zawiercie w sobotę postawili naprawdę trudne warunki Cuprum Lubin, ulegając faworytowi dopiero po tie-breaku. – Apetyty były na pewno większe, tym bardziej że drużyna Cuprum była osłabiona brakiem przyjmujących, ale pokazała, że nawet w tym składzie jest to markowa drużyna – powiedział po meczu libero Krzysztof Andrzejewski.

Zawiercianie weszli w mecz znakomicie, w pierwszej partii wręcz zmietli rywali z boiska, wygrywając 25:14. – Ja bym na tego pierwszego seta tak do końca nie patrzył, bo to był koncert w naszym wykonaniu. Tego seta ustawiła zagrywka. Przy zagrywce Grzegorza Boćka odskoczyliśmy na cztery/pięć punktów i potem chłopaki jeszcze poprawili. W tym secie sprawdziło się to stare siatkarskie porzekadło, że kto zagrywa, ten wygrywa. Nasze zagrywki były czasami nie do przyjęcia – przyznał Krzysztof Andrzejewski.

Potem walka rozgorzała już na dobre. – Prawdziwy mecz zaczął się od drugiego seta, wiedzieliśmy, że Cuprum postawi nam zdecydowanie wyżej poprzeczkę w tym drugim secie i tak było. Przegraliśmy dwa kolejne sety po tak naprawdę średniej grze. Mamy co analizować, nad czym pracować. Całe szczęście, że tę czwartą partię udało się wygrać po ciężkiej walce i mamy ten jeden punkt – analizował libero beniaminka PlusLigi. – Apetyty były na pewno większe, tym bardziej że drużyna Cuprum była osłabiona brakiem przyjmujących, ale pokazała, że nawet w tym składzie jest to markowa drużyna – dodał Andrzejewski.



W tie-breaku swoją klasę pokazali już zawodnicy z Lubina, zwyciężając 15:10. – Tie-breaka zaczęliśmy bardzo źle, zepsuta zagrywka, kilka błędów w ataku. Wiadomo, że jest to krótki set i nie można sobie pozwolić na błędy, a my podejrzewam oddaliśmy lubinianom z siedem punktów po błędach własnych. W ten sposób nie można wygrać tie-breaka – ocenił Krzysztof Andrzejewski. – Szkoda, ale patrzymy do przodu i trzeba się już koncentrować na następnym meczu – żałował libero.

Teraz przed beniaminkiem w najbliższy piątek mecz w Radomiu. – Myślę, że jest to drużyna o porównywalnym potencjale do naszego. Tie-breaki, które gramy, pokazują, że nie kładziemy się przed nikim. W każdym meczu walczymy i nieważne, że jest to zespół z górnej części tabeli czy ze środka. Tak samo będzie w Radomiu, jest to trudna hala, trudny teren. Jedziemy tam na pewno z nastawieniem, jak na każdy mecz, czyli na zwycięstwo.

źródło: inf. własna, youtube - Aluron Virtu Warta Zawiercie

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-02-25

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved