Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Krzysztof Andrzejewski: Cel zrealizowaliśmy z nawiązką

Krzysztof Andrzejewski: Cel zrealizowaliśmy z nawiązką

fot. plusliga.pl

– Jesteśmy zadowoleni, bo osiągnęliśmy cel, jakim było utrzymanie się w PlusLidze. Zrealizowaliśmy go trochę z nawiązką. Myślę, że sprawiliśmy pozytywną niespodziankę, zdaliśmy egzamin zarówno my, jak i nasi kibice, bo o tym też nie można zapomnieć – powiedział Krzysztof Andrzejewski, libero Aluronu Virtu Warty Zawiercie, który sezon zakończył na dziewiątym miejscu w PlusLidze.

Sezon 2017/2018 zakończyliście na dziewiątej lokacie. Biorąc pod uwagę fakt, że byliście beniaminkiem, to chyba bardzo dobry wynik, z którego możecie być zadowoleni?



Krzysztof Andrzejewski:Jesteśmy zadowoleni, bo osiągnęliśmy cel, jakim było utrzymanie się w PlusLidze. Zrealizowaliśmy go trochę z nawiązką. Myślę, że sprawiliśmy pozytywną niespodziankę, zdaliśmy egzamin zarówno my, jak i nasi kibice, bo o tym też nie można zapomnieć. Wydźwięk tego minionego sezonu jest bardzo pozytywny, z czego bardzo się cieszymy.

Czyli te dziewiąte miejsce to jest takie optimum, które Warta mogła wywalczyć w tym sezonie?

– Cieszylibyśmy się nawet z dwunastego miejsca, które dałoby nam spokojne utrzymanie w lidze. Z dziewiątej pozycji jesteśmy bardzo zadowoleni, ale tak naprawdę mieliśmy bardzo dobry zespół i wartościowych zawodników. Dlatego każdy z nas widziałby się nawet wyżej w tabeli. Większe apetyty też mieliśmy, ale teraz jest to tylko gdybanie. Skończyło się jak się skończyło. Mam nadzieję, że w przyszłym sezonie osiągniemy jeszcze lepszy wynik.

To dziewiąte miejsce jest chyba tym cenniejsze, że początku rozgrywek nie mieliście łatwego. Nowa drużyna, trudny terminarz, a wam szło trochę jak po grudzie…

– Początki były ciężkie. Wiadomo, że zespół był nowy, bardzo mocno przebudowany, miał nowego trenera. Mieliśmy też trudny terminarz. Na początku sezonu graliśmy z samą „górą” tabeli. W pierwszych pięciu meczach każdy punkt był dla nas na wagę złota. Ale już wówczas pokazaliśmy, że jesteśmy dobrą drużyną. Później się to tylko potwierdziło, a wyniki same do nas przyszły. Wiedzieliśmy, że w końcu pojawią się zwycięstwa, że z biegiem czasu będzie lepsze zgranie. I tak też było. Nie ma już co wracać do początku sezonu.

Czyli po prostu warto było cierpliwie czekać na lepszą grę beniaminka?

– Na pewno. Siatkówka jest taką dyscypliną sportu, która lubi kontynuację. Zawodnicy danej drużyny muszą się wspólnie odnaleźć na boisku, zgrać się ze sobą, a dzieje się tak przez setki powtórzeń odbić w tym samym ustawieniu. Jest to bardzo złożony proces. Potrzebny był czas. Ciężko pracowaliśmy, robiliśmy swoje i wierzyliśmy, że przyniesie to określony rezultat.

A te mecze z Czarnymi były takim idealnym podsumowaniem sezonu? Pojawiło się zwycięstwo, ale i porażka. A o wszystkim rozstrzygnął złoty set.

– Te mecze wieńczyły ten sezon, ale było w nim wiele innych fajnych momentów. Przypomnę tylko wygraną na Podpromiu z Asseco Resovią czy zwycięstwo u siebie z PGE Skrą. W kilku innych meczach również nie byliśmy faworytami, a jednak je wygrywaliśmy. A dwumecz z Czarnymi zakończył sezon. Wiedzieliśmy, że w Radomiu będzie bardzo ciężko o wygraną, co potwierdzili gospodarze. Zbili nas 3:0, ale myślę, że my trochę podświadomie czekaliśmy na tego złotego seta. Ruszyliśmy do walki w odpowiednim momencie. Ale też nie można zapomnieć o spotkaniu w Zawierciu, gdzie to my wygraliśmy za trzy punkty i zasłużyliśmy na złotego seta. Cieszę się, że tak to wszystko się ułożyło. Koniec tego sezonu był bardzo emocjonujący.

Potwierdziliście w tym sezonie, że jednak warto, aby PlusLiga była otwarta, bo nowe drużyny wnoszą do niej sporo świeżości.

– Zawsze mówiłem, że PlusLiga musi być otwarta. Uważam, że mistrz I ligi z urzędu powinien mieć zagwarantowane miejsce w elicie. Oczywiście ważne są wymogi organizacyjne, ale drużyna, która je spełnia, od razu powinna się znaleźć w PlusLidze. Zresztą proces jej otwarcia spowodował, że mecze były emocjonujące do końca rundy zasadniczej, bo nikt nie chciał spaść z elity, a otwarcie PlusLigi przynajmniej nie zabiło ducha sportu.

Warta wniosła do PlusLigi nie tylko sportową świeżość, ale także „kolorowych” kibiców, którzy odbili się siatkarskim echem w całej Polsce.

– Zastanawiam się, czy większą niespodziankę zrobili kibice, czy my jako drużyna, osiągając to dziewiąte miejsce. (śmiech) Cieszymy się, że podołaliśmy wyzwaniu zarówno my, jak i kibice. Fajnie, że te dwie kwestie poszły w parze. Od zawsze była dobra atmosfera na meczach w Zawierciu. Nawet już w I lidze wiele osób pojawiało się na trybunach. A w PlusLidze dodatkowo kibiców zaczął przyciągać wynik. Oceniam ich na piątkę z plusem. Szóstki nie stawiam, bo chcielibyśmy jeszcze więcej. Sami też sobie wysoko postawiliśmy poprzeczkę, zajmując dziewiąte miejsce. W kolejnym sezonie będziemy chcieli przekraczać kolejne granice.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2018-04-30

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved