Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Krystyna Strasz: Podjęłam dobrą decyzję

Krystyna Strasz: Podjęłam dobrą decyzję

fot. Katarzyna Antczak

– Wiedziałam, że w ŁKS-ie planowane są wzmocnienia, że zespół dalej będzie dobrze prowadzony, także na pewno widziałam szansę w tym, żeby tutaj się dalej rozwijać i przeżyć coś nowego. Myślę, że podjęłam dobrą decyzję, jestem zadowolona, że tutaj zostałam – mówi Krystyna Strasz. – Lubimy się w zespole i na pewno mamy dobry klimat, a to też ma ogromne znaczenie – dodaje libero ŁKS-u Commercecon Łódź.

Liga Siatkówki Kobiet nie zwalnia tempa, za nami 6. kolejka rozgrywek. W tym momencie ŁKS Commercecon Łódź zajmuje pozycję wicelidera tabeli i wciąż jest niepokonany w ligowej rywalizacji – to dodaje zespołowi motywacji, czy zwiększa tylko presję?



Krystyna Strasz: – Myślę, że jedno i drugie, chociaż staramy się nie dopuszczać do siebie tego drugiego. Nie chcemy też same sobie stwarzać niepotrzebnej presji. Zdajemy sobie sprawę, że te najważniejsze mecze są przed nami. Tak naprawdę już było widać, że spotkania z mocniejszymi zespołami typu Muszyna czy Bielsko są dużo trudniejsze – wygrałyśmy je, ale po tie-breakach. Niedługo będzie Rzeszów, później Chemik – to wcale nie będą łatwi przeciwnicy. Pozostałe zespoły tak samo, każdy pewnie będzie grał z nami bez presji, bo każdy będzie myślał, że jesteśmy wiceliderem i to my jesteśmy faworytem… A my staramy się nie myśleć w ten sposób, bo to na pewno nam nie pomoże. Chcemy po prostu robić swoje. Tak samo będziemy się przygotowywać do każdego meczu. Jeżeli to, co mamy zrobić, robimy dobrze, pilnujemy tego, to gra się układa po naszej myśli. Wystarczy jednak chwila dekoncentracji i każdy może to wykorzystać. Liga jest długa, a punktów jeszcze trzeba sporo nazbierać.

W poprzednim sezonie ŁKS jako beniaminek zajął wysokie, szóste miejsce w klasyfikacji końcowej. W tym roku oczekiwania działaczy, sponsorów i kibiców są zdecydowanie większe. Na co według ciebie stać ŁKS Commercecon w tym sezonie?

– Na pewno stać nas na bardzo dużo, na pewno stać nas na walkę o najwyższe cele, ale sezon jest długi i naprawdę różne rzeczy mogą się jeszcze przytrafić. Na pewno każda z nas chciałaby grać o medal, ale właśnie nie podpalamy się na to, bo czeka nas jeszcze dużo ciężkiej pracy. Ważne, że mamy wyrównany zespół, co było widać w ostatnim meczu, gdzie weszły dziewczyny z ławki, naprawdę super poprowadziły mecz i o to tak naprawdę chodzi, bo liga jest tak długa, że będą potrzebne na każdej pozycji zmiany, czy choćby na parę piłek, czy na cały mecz i wyrównany skład jest dużym atutem drużyny.

W składzie ŁKS-u w porównaniu z poprzednim sezonem dużo się zmieniło, doszły nowe zawodniczki. W obecnym zestawieniu są zarówno młode, jak i doświadczone siatkarki. Czy można powiedzieć, że już zgrałyście się ze sobą?

– Myślę, że tak, zgrałyśmy się. Mamy kilka doświadczonych zawodniczek, które już sporo przegrały, a z drugiej strony kilka młodych dziewczyn, które dopiero wchodzą w tę dorosłą siatkówkę. To jest naprawdę bardzo fajne połączenie. Nasze młode dziewczyny są i dobrymi zawodniczkami, i fajnymi ludźmi, także nie mamy żadnego problemu, żeby się dogadać, nasza współpraca układa się bardzo dobrze i na boisku, i poza nim. Na pewno to bardzo pomaga w funkcjonowaniu na co dzień.

Czyli atmosfera w zespole jest dobra?

– Tak, jest bardzo dobra. Lubimy się w zespole i na pewno mamy dobry klimat, a to też ma ogromne znaczenie. To, że rozumiemy się nie tylko na boisku, ale też poza nim jest bardzo ważne, szczególnie w damskiej siatkówce, bo jednak emocje odgrywają dużą rolę w kobiecym sporcie.

Jesteś wychowanką klubu z Dąbrowy Górniczej, w którym grałaś przez 9 lat. Co spowodowało, że w zeszłym roku podjęłaś decyzję o podpisaniu umowy z ówczesnym beniaminkiem ligi, ŁKS-em?

– Tak naprawdę odchodząc z Dąbrowy, miałam w planach zrobienie sobie przerwy od siatkówki. Chciałam troszkę odsapnąć, spojrzeć na to wszystko z boku, po prostu odpocząć fizycznie i psychicznie. Później dostałam jednak propozycję z Łodzi, nad którą chwilę się zastanawiałam, ale w końcu podjęłam decyzję, żeby spróbować. To była dla mnie bardzo trudna decyzja, bo urodziłam się w Dąbrowie, mam tam cały swój świat, całą swoją rodzinę, moją siostrę bliźniaczkę, z którą do tej pory jestem związana pępowiną. [śmiech] Myślałam też, że to będzie na pół roku i na tym się skończy, ale spodobało mi się tu w Łodzi i zostałam na dłużej.

Warto powiedzieć, że byłaś jedną z pierwszych zawodniczek, które przedłużyły umowę z ŁKS-em Commercecon na sezon 2017/18, zatem nie miałaś żadnych wątpliwości, żeby zostać w Łodzi na kolejny rok?

– Nie, nie miałam wątpliwości. Wiedziałam, że w ŁKS-ie planowane są wzmocnienia, że zespół dalej będzie dobrze prowadzony, także na pewno widziałam szansę w tym, żeby tutaj się dalej rozwijać i przeżyć coś nowego. Myślę, że podjęłam dobrą decyzję, jestem zadowolona, że tutaj zostałam.

Mogłabyś zdradzić, jak wyglądają u ciebie ostatnie godziny, chwile przed meczem? Co robisz, by naładować się pozytywną energią przed wejściem na boisko?

– Przed meczem zawsze od rana już czuję takie podekscytowanie i to lubię, bo były takie momenty, że tego nie czułam. Kiedy czułam się za spokojna albo zbyt pewna, to nigdy to dobrze nie wróżyło i potem w meczu ciężko szło, dlatego lubię czuć takie podenerwowanie. Z drugiej strony staram się zająć czymkolwiek innym, niezwiązanym z meczem. Na wyjazdach chodzimy z dziewczynami gdzieś na kawę, żeby nie myśleć o siatkówce, zająć głowę czymś innym. Dopiero przed samym meczem, w szatni jest moment, kiedy przeglądam kartki z odpraw, jeszcze raz przypominam sobie, gdzie mam stać, co robić, jak mam się ustawiać do danej zawodniczki.

Rozmawiała Beata Kacperska – więcej w serwisie tulodz.pl

źródło: tulodz.com

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2017-11-25

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved