Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Konrad Piechocki: Zwolniliśmy Falascę za późno

Konrad Piechocki: Zwolniliśmy Falascę za późno

fot. archiwum

– Żałuję tego, że zrobiliśmy to tak późno. Dzisiaj, będąc mądrzejszym po wielu doświadczeniach, zdaję sobie sprawę z faktu, że to był błąd i przyznaję się do niego. Jestem prezesem, który jest przy zespole, jeżdżę właściwie na wszystkie mecze z drużyną i widziałem, że nie tworzymy dobrego monolitu – mówi o zwolnieniu Miguela Falaski w rozmowie z „Dziennikiem Łódzkim” prezes PGE Skry Bełchatów Konrad Piechocki. 

23:25, koniec pierwszego seta meczu z BBTS Bielsko-Biała. Wiadomo, że PGE Skra nie zagra w finale. Co pan pomyślał?



Konrad Piechocki:Sądzę, że kibice wiedzą, bo słyszałem, że realizator Polsatu skupił się na mnie i ponoć doskonale było widać moje emocje. Byłem jednocześnie wściekły i bezsilny, bo wiedziałem, że to koniec marzeń o finale. Szkoda, choć przecież stąpaliśmy po bardzo cienkim lodzie. Nie jest łatwo wygrać trzy mecze po 3:0, gdy ma się w głowie informację, że trzeba to zrobić. Nam się udało wygrać dwa, w trzecim nie daliśmy rady. Życie. 

Jeszcze dzień przed meczem z BBTS-em każdy powiedziałby, że ruch z zatrudnieniem Philippe’a Blaina to była najlepsza decyzja, jaką mógł pan podjąć, bo nowy trener zdawał się być cudotwórcą. Ale i jemu się nie udało.

Nie ma trenera na świecie, który zagwarantowałby nam w tamtym momencie, że wygra trzy mecze do zera i wejdzie do finału. Ale są trenerzy, którzy – choć oczywiście gwarancji nie dają – to jednak dają nadzieję, że to się uda. I właśnie Philippe Blain do tej grupy należy, bo stoją za nim wielkie sukcesy i doskonałe opinie tak zawodników, jak i jego pracodawców. 

Miguel Falasca takich nadziei nie dawał?

Nie, głównie przez sytuację, jaka w tamtym momencie była w zespole. Grupa była podzielona, a trener od dłuższego czasu nie umiał sobie z tym poradzić.

Czyli nie żałuje pan zwolnienia Falaski?

Żałuję tego, że zrobiliśmy to tak późno. Dzisiaj, będąc mądrzejszym po wielu doświadczeniach, zdaję sobie sprawę z faktu, że to był błąd i przyznaję się do niego. Jestem prezesem, który jest przy zespole, jeżdżę właściwie na wszystkie mecze z drużyną i widziałem, że nie tworzymy dobrego monolitu. Kilka razy próbowałem interweniować, przed turniejem o Puchar Polski wydawało się, że zespół znów jest razem, ale na dłuższą metę to nie działało. A to, co się stało po meczu z Zenitem Kazań, tylko przechyliło szalę. 

Nie brakuje głosów, że podjął pan decyzję pod wpływem emocji.

Można byłoby tak mówić, gdybym zrobił to bezpośrednio po meczu z Zenitem. Ale były święta, zespół dostał kilka dni wolnego, więc do rozmowy z Miguelem doszło dopiero w poniedziałek, czyli po trzech dniach. A to naprawdę wystarczający czas, by ochłonąć i przemyśleć całą sytuację. Wiem, że innej decyzji nie można było podjąć. I, tak jak mówię, dziś wiem też, że zrobiliśmy to za późno. 

Krytycy tej decyzji od razu powiedzieli, że Falasca musiał przegrać konflikt z Mariuszem Wlazłym, bo on w Skrze jest na innych prawach niż pozostali zawodnicy. To prawda?

– Nie wierzę, że może to powiedzieć ktokolwiek logicznie myślący. Ja jestem prezesem klubu, a nie menedżerem Mariusza. Mnie nie zależy na indywidualnych sukcesach jednego zawodnika, tylko na sukcesach drużyny. Oczywiście, Mariusz jest bardzo ważną, być może nawet najważniejszą postacią w historii naszego klubu, ale proszę zauważyć, że Miguel Falasca również jest bardzo ważną częścią naszej historii. Przez cztery lata grał w PGE Skrze, przez prawie trzy był jej trenerem. Myśli pan, że łatwo było podjąć decyzję o zwolnieniu człowieka, z którym współpracowałem siedem lat? 

*cała rozmowa Pawła Hochstima w Dzienniku Łódzkim

źródło: Dziennik Łódzki

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Aktualności, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2016-04-11

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved