Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Konrad Piechocki: Oczekiwania były większe

Konrad Piechocki: Oczekiwania były większe

fot. Klaudia Piwowarczyk

– Oczekiwania na pewno były większe. Jednak ten sezon zaczęliśmy zwycięstwem w Superpucharze. Jesteśmy również w najlepszej czwórce w grze o najważniejsze europejskie trofeum. Dlaczego nie cieszymy się tym, co przez lata udało nam się wypracować, a szukamy dziury w całym i punktujemy każde potknięcie – zastanawia się Konrad Piechocki, prezes PGE Skry.

Sezon 2018/2019 nie jest najlepszy w wykonaniu PGE Skry Bełchatów, która nie znalazła się w turnieju finałowym Pucharu Polski, odpadła też z walki o medale w PlusLidze, a słabo zagrała w Klubowych Mistrzostwach Świata, nie awansując do strefy półfinałowej. Na swoim koncie ma Superpuchar oraz awans do półfinału Ligi Mistrzów. W Bełchatowie nie ukrywają, że liczyli na więcej. – Oczekiwania na pewno były większe. Proszę jednak spojrzeć, że ten sezon zaczęliśmy zwycięstwem w Superpucharze. Choć niektórzy deprecjonują to trofeum, to właśnie my mamy je w naszej gablocie. Jesteśmy również w najlepszej czwórce w grze o najważniejsze europejskie trofeum. Życzę każdemu klubowi, by odniósł takie sukcesy w jednym sezonie. Dlaczego nie cieszymy się tym, co przez lata udało nam się wypracować, a szukamy dziury w całym i punktujemy każde potknięcie – zastanawia się Konrad Piechocki, prezes PGE Skry.



Zarówno po przegranej w ćwierćfinale PlusLigi z Jastrzębskim Węglem, jak i po pierwszym starciu półfinałowym z Cucine Lube Civitanova w Lidze Mistrzów sporo krytyki spadło na Kacpra Piechockiego. Jednak według działacza mistrza Polski za ostatnie wyniki drużyny odpowiadają wszyscy zawodnicy, a nie tylko jeden. – Nie oceniam drużyny jednostkowo. Jest to co najmniej lekko niepoważne, by postawę zespołu ewaluować wyłącznie przez pryzmat jednego zawodnika, a tym bardziej libero. Mieliśmy i mamy określone problemy w całym sezonie 2018/2019 i szczególnie w końcówce zmagań dały one o sobie znać. W ćwierćfinale PlusLigi trafiliśmy na bardzo niewygodnego przeciwnika, którym od początku rozgrywek był dla nas zespół Jastrzębskiego Węgla. Przypominam, że w fazie zasadniczej dwukrotnie przegraliśmy z tą drużyną, co świadczyło o jej dobrym przygotowaniu i wysokiej formie. Pamiętajmy, że nigdy nie jest tak, że jeden zawodnik mecz przegrywa i jeden wygrywa. Zawsze na końcu liczy się postawa teamu jako całości. Ten sezon jest słabszy w wykonaniu całego zespołu i to wyczerpuje temat – podkreślił prezes PGE Skry, według którego jego syn poddawany jest niesprawiedliwej krytyce. –  Jeśli chodzi o Kacpra, to mało na którego zawodnika wylewa się wiadra pomyj i to jest względem niego po prostu nieuczciwe. Przecież to również dzięki libero Skra jest wciąż aktualnym mistrzem Polski i grała świetne mecze, jak choćby te z Zenitem Sankt Petersburg. Patrzmy też na to, że to jest chłopak, który musi radzić sobie nie tylko z noszeniem koszulki PGE Skry, ale na niej także nazwiska Piechocki. To nigdy nie będzie dla niego łatwe w polskiej lidze – dodał.
Wszystko wskazuje na to, że w międzysezonowej przerwie dojdzie do pewnych zmian w bełchatowskiej drużynie, z którą jednak kontrakt ma przedłużyć jej ikona, czyli Mariusz Wlazły. – Mariusz jest dla nas zawodnikiem szczególnym. Jest ewenementem w skali światowej – od 19. roku życia gra dla jednego klubu. On spełniał definicję przywiązania do barw klubowych. W dzisiejszej siatkówce, w której rządzi kult pieniądza, jest to bardzo rzadkie. Był świadkiem i autorem wszystkich naszych sukcesów, przejdzie do legendy. On też, jak i cały zespół, miał w tym sezonie słabsze momenty, ale mimo wszystko wielokrotnie pokazał, jaki ma potencjał i umiejętności mimo swoich 36 lat – zakończył Konrad Piechocki.

Cały wywiad Sary Kalisz w: Gazecie Wyborczej

źródło: Gazeta Wyborcza, inf. własna

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved